wielka wyprawa argonautów po złote runo
Recent Photos

wielka wyprawa argonautów po złote runo

Komentarze Comments

  1. Maciek N-K
    21:49 on Luty 15th, 2010

    Czuje sie nienasycony… :) to jak stosunek przerywany….
    Mistery, prosze more photo i dokonczyc relacje PLEASE !

  2. xyb
    20:47 on Luty 7th, 2010

    attention
    Ponieważ cały czas w swojej relacji z wyprawy jestem na Lombok a potem były jeszcze wyspy Gilii oraz Bali i powrót to…. postanowiłem wrócić do Indonezji by mi wena wróciła i by skończyć a dodatkowo odnaleźć zagubione maski
    Dlatego wyjeżdżam
    aha odnalazłem Jacka – ziomala – Polaka z 1 dnia w Jakarcie :)

  3. Maciek N-K
    16:32 on Luty 6th, 2010

    Aha, i to nie były paluchy…

  4. Maciek N-K
    15:46 on Luty 6th, 2010

    Pewnych podobienstw faktycznie nie da sie ukryć…
    :))
    ale mi to bardziej podchodzi pod to, ze jestes synem naszych ojcow…

    :))))))))))))))))))))

  5. taboret
    11:03 on Luty 6th, 2010

    Maciek

    Ja miałem tak w szpitalu w Jakarcie u dohtora:

    chcę płacić kartą za remont nóżki, bo za mało rupii w kieszonce, a pani w kasie mówi: your credit card has expired, sir
    był 2 lutego, a karta do końca stycznia, damn it!!

    bracie mój !!! może Sexy Legs maczał paluchy podczas produkcji Taboreta, czy jak? ;))

  6. taboret
    10:58 on Luty 6th, 2010

    Skok

    jesteś nieuważnym czytelnikiem naszych forów,
    relacja Lukka już od dawna wisi… nawet przed wyjazdem już wisiała…

    czy zaproszenie na dzisiaj aktualne? antybiotyk mi się skończył, więc czymś bym się dokierał ;)))

    GTK (Gin&Tonic&Kretek)

  7. skok
    19:36 on Luty 5th, 2010

    Lukk,
    czekamy na twoją realację z wyprawy, no i zdjęcia.
    Postaraj się żeby były przynajmniej równie ciekawe jak te z indo.

  8. Maciek N-K
    15:48 on Luty 4th, 2010

    Wiesz Tab jak by bylo ze mna…
    I’m sorry sir, your passport is expired… you have to stay in our country…. :)

  9. taboret
    01:19 on Luty 4th, 2010

    wellcome in warsaw, sir,
    this is your distroyed luggage, sir, here you go, sir
    have a nice stay

    so I’ll stay

  10. Lula
    22:52 on Luty 3rd, 2010

    Mój Niga ;) mąż śpi z Lusią..Janek pyka jeszcze na konsoli.. Dzizas jak dobrze być znowu razem… Mam nadzieję, ze jutro z rana się pokłócimy- brakowało mi porannego Grzesiowego focha ;)

    Luk trzymam kciuki za dobrą pogodę i bezpłatny dostęp do netu ;)

    Pozdrawiam wszystkich….
    ….jeszcze tylko pakowanie Janka, bo jutro jedzie na narty…. :) i przytulę się do małża :)

    ściskam
    k

  11. Lukasz z baru Tenerife Sun
    22:42 on Luty 3rd, 2010

    tak tak.. witojcie!!

    na właściwe powitanie przyjdzie czas jak wrócę ;-)

    właśnie znalazłem wifi zone i w końcu działa, wrzucam na razie tekst

    pozdr

  12. Maciek N-K
    19:25 on Luty 3rd, 2010

    Welcome Europe!
    欢迎欧洲 !
    Selamat Eropa!
    Witamy w Europie!
    I ja Was też :))

  13. Lula
    13:29 on Luty 2nd, 2010

    Cześć,
    piękne :DDDDDD

    Info o chłopkach.. Właśnie wsiadają do samolotu w Jakarcie… nastepna stacja………. Plac Wilsona….
    no dobra..następna stacja Singapur..potem Istambul…a potem Polsza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Juz sie doczekać nie mogę..
    Wiecie, że można stęsknić sie za własnym mężem… (sick?)
    Pozdrawiam i idę sprzatać.. chałupę… po tych szalonych imprezach… :p
    Pozdrawiam

  14. Maciek N-K
    15:25 on Styczeń 31st, 2010
  15. Maciek N-K
    11:36 on Styczeń 31st, 2010

    Taboret!
    Prawda Ci to mój kochany. Zapomniales dodać ” i tak trzy dni”… :))
    ja dopiero za 7 godzin i bez parasolki. Uważam, ze na następna wyprawę to powinienem się zabrać jako wsparcie… ( nie wiem czego ale dobrze brzmi) :) pamiętaj o dziwnych miejscach.
    Pozdrawiam,

    aha, i pomietaj, ze ja zawsze Cie kopne jak upadniesz, do końca naszych dni :)))

  16. taboret
    14:27 on Styczeń 30th, 2010

    Maciek

    ja uwazam, ze powinienes do nas przyjechac i usiasc przy stole. tak normalnie, jak polacy ;))) szklo rozpracowac jak drzewiej bywalo, bo przeciez kac w samotnosci jest o niebo gorszy. co innego jak masz swiadomosc, ze kumpla, ktory lezy na zwalce tuz obok moze jeszcze bardziej leb nap…, przeciez to takie polskie, swojskie, nasze…
    pamietasz jak dywagowalismy na temat przyjazni i pomocnej dloni?
    kto kopnie lezacego jak nie przyjaciel?obcy? obcy obok przejdzie i nawet nie spojrzy na truchlo.. :)
    no ale tak czy inaczej drink z parasolka pod palemka w gore i siup chlopaki!!!

  17. Maciek N-K
    14:18 on Styczeń 30th, 2010

    Prawda Ci to drogi Luku :) jak już wszyscy zjedziecie do wawy, to jak ludzie usiadziemy na skypie i coś wypijemy :))

  18. Lukasz mobil omnia
    15:33 on Styczeń 29th, 2010

    chlopaki w indo, maciek w irl, ja na tener, reszta w wawie a czuje sie jakbysmy wszyscy przy jednym stole siedzieli :-) ot globalizacja..
    pozdr

  19. Maciek N-K
    12:36 on Styczeń 29th, 2010

    wchodzisz na sliski temat xyb…. :)
    bo my z tab…… tylko, ze On uwaza to za chorobe a ja za normalne :))))

    Czekamy na cdn !!!

  20. xyb
    12:02 on Styczeń 29th, 2010

    ja się tylko chciałem ponownie zameldować !
    po około 50 / 60 … tak, nie bójmy się tego słowa – wypróżnieniach jestem zdrów
    chyb cud jakiś, czy co?
    wracam do akcji
    cdn
    grzesiek

  21. skok
    23:38 on Styczeń 28th, 2010

    nuda, marazm, letarg, zimowy sen, zasypiam pa,

  22. Lula
    22:13 on Styczeń 28th, 2010

    Witajcie :)
    Mój Grzesiek ma siostrę Mirę :) która dzwoniła do mnie w sprawie kolczyków i koralików.. :)
    Panią Mirę serdecznie podrawiam :) Chłopaki nie mogli wytrzymac i pochwalili się prezentami :) Ja tez widziałam cuudne sukienki dla mojej córeczki(nawet nie chce wiedzieć kto je szył)…z synem tylko kłopot mąż miał, ale może jakos wspólnie z Piotrem sobie pomogli i doradzili :)

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich :)
    Ciekawa jestem co u Luka słychać… zanim się rozpakuje to juz bedzie musiał wracać- z dziecmi to zawsze dużo tobołów …

    Grzesiu zadzwoń jutro koniecznie (Twoje dzisiaj :) ciekawa jestem jak się czujesz? Mam nadzieję, że lepiej. Kochanie na Bali jestes -otrząsnij się ;)

    K

  23. Maciek N-K
    21:34 on Styczeń 28th, 2010

    Mamusia Mira! jasne, ze lepiej :))
    pozdrawiam serdecznie

  24. mamusia,
    18:19 on Styczeń 28th, 2010

    Maćku, ale Wy wszyscy małolaty, ja jedna stateczna osoba, a poza tym chyba już jakaś Mira występuje.. Ok., na Twoją Maćku prośbę zmieniłam podpis. Czy tak lepiej?
    A prezent od synka już widziałam i nie są to wcale korale.
    Pozdrawiam, a synka mocno całuję

  25. Maciek N-K
    14:15 on Styczeń 28th, 2010

    Pani Miro, podpis oficjalny jak w liscie do premiera :))) My tu sami swoi. Mira wystarczy :)))
    Czyli Bali syf… Mamusi korale, Tatusiowi Rolexa, :)
    pozrawiam
    M

  26. Lula
    13:42 on Styczeń 28th, 2010

    Grzesiu Mira prosiła o jakies koraliki egzotyczne..lub kolczyki….:)

  27. taboret
    11:53 on Styczeń 28th, 2010

    ja idę surfować z Rekinami ;))) :^

  28. taboret
    11:52 on Styczeń 28th, 2010

    Attention please!!!

    Uwaga Uwaga!!!

    Powtarzam:

    Bali to lanserka

    Zegarki Dolce & Gabbana i Rolexy za 15$ i całe mnóstwo czerwonych od słońca, grubych i pijanych euro-pejczyków… ze swoimi euro-spasionymi-fokami

    Postanowiłem się oflagować. Zdjęć z Bali nie będzie. Nie wiem jak G ale on na razie chyba też nie ma ochoty

    Koniec komunikatu

  29. taboret
    11:46 on Styczeń 28th, 2010

    Grzegorz has left the building

  30. taboret
    11:45 on Styczeń 28th, 2010

    Lukk
    czekamy z niecierpliwością na to co potrafi twój sprzęt (choć kawałek przecież mamy ze sobą). Bo co do oka, to wątpliwości przecież nie ma żadnych
    Ja myślę, że nieważne gdzie, ważne, żeby się chciało wstać i iść, zawsze temat się znajdzie ;)
    Ja już trochę zmęczony ale się ślą, zaraz będą następne.
    Choć matryca ma jest już mocno piegowata… trza pomyśleć o pójściu do doktora, bo matryca bardzo chora…

    Lula
    odzywamy się zawsze jak mamy interenet. a jak go nie mamy, to i tak nie przeczytamy postów…

    Mirka M-T
    ja również, ja również *:

  31. Lula
    21:35 on Styczeń 27th, 2010

    Grzesiu martwię się :/
    Nie ma z Toba innego kontaktu niż cokolwiekowy… Na skypie sie nie możemy złapać (najlepiej o naszej 15-18)… chyba że jestem gdzies z Jankiem na zajęciach to wtedy tez nie :(
    Ostatnie połączenie na skype było tak złej jakości..nic nie słyszałam i zero obrazu….telefon to masakryczne koszty.. :((( (a łaczymy się codziennie:)-oprócz dzisiaj

    WRACAJ BO TĘSKNIMY ZA TOBĄ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Jeżeli jestes znów na Bali- cywilizowanej wyspie to może skype zadziała lepiej i będziemy mogli sie w końcu zobaczyc i pogadać dłużej…

    Dajemy sobie radę z pomocą mamy i cioci, wszystko jest ok. Patrol jeździ, odpalił się i daje radę…. Jeden dzień tylko zastrajkował-wcale mu się nie dziwię.Na stacji próbowali mi coś wcisnąć do diesli… Jakies cudo, które wlewa sie do baku, aby sie wytrąciła parafina i woda (syfy z ropy), żeby nie zamarzało…Dzis było rano już TYLKO -14 więc czołg odpalił… :)

    Wiesz co (przepraszam wszystkich za prywatę) ale muszę napisać: Kochanie bardzo, bardzo tęsknimy…najbardziej widac po dzieciach (ja to sobie jakos sama radzę :p) że 2 tygodnie rozłąki to jest max…one na prawdę za Tobą bardzo tęsknią… Ala mówi: „łąć ajpa”- czyli skypa włącz…. :) smieszna jest…

    Przepraszam wszystkich za prywatę raz jeszcze- kochanie jak przeczytasz to możesz wykasować…

    Dzis był pierwszy dzień bez rozmowy z Tobą…więc jakos tak smutno….. Koniecznie lecz tą żołądkową szitówkę. Już nawet nie chce mi sie pisać po indonezyjsku..zmęczyła mnie samotnośc i to że nie ma się z kim pokłócic rano :p

    papa

    kasia+lusia+janek

  32. Lukasz
    21:19 on Styczeń 27th, 2010

    „co to za zdjecia z jakichs hoteli nie z naszej wyprawy, co?”

    konkurencję wam robię ;-) choć wiem, że nie mam szans przebić waszych przygód jadąc z żoną, babcią i dwójką dzieci na teneryfę… :-/
    co za przygody mogą mnie tam spotkać… ale, ale, upchnąłem w bagażu statyw :-) więc postaram się o jakieś fajne zdjęcia (morze, plaża, zachód słońca – no wiesz, takie klasyki :-> )

    „Grze ma hmmm niepokoj w trzewiach wiec zalegl w pokoju.”

    mam nadzieję, że wydobrzeje.. to pewnie od tych grzybków z ryżem ;-)

    pozdr

    p.s.
    następny wpis już z wyspy

  33. Mirosława Markiewicz-Tabor
    17:42 on Styczeń 27th, 2010

    Cieszę się synku, że jesteś w dobrej formie, humor Ci dopisuje, to wspaniale, Całujemy Mamusia z Tatusiem

  34. taboret
    15:09 on Styczeń 27th, 2010

    to mamusia se pierdyknie podpisik w polu Name ;)))

    wszystko gra

    i tanczy

  35. taboret
    15:04 on Styczeń 27th, 2010

    Bintang rzadzi

    a Bali to lanserka

    i tyle z 1 wrazen, bo poprzednio tylko tranzytem

  36. Anonim
    15:03 on Styczeń 27th, 2010

    Nie anonim, tylko mamusia

  37. Anonim
    15:02 on Styczeń 27th, 2010

    Zdjęcia super, mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku. Pozdrawiam

  38. taboret
    15:02 on Styczeń 27th, 2010

    yo yo everybody

    wrocilismy do zycia. jestesmy na Bali w miejscowosci Kuta. co to za zdjecia z jakichs hoteli nie z naszej wyprawy, co?
    nie ma polskich czcionek, wiec z gory przepraszam.
    jest tak:
    wyspy Gili ok ale na krotka mete, zbyt duzo dealerow proponujacych magic outstanding sexy delicious mushroom…

    NARESZCIE SLODKA WODA POD PRYSZNICEM!!! :)))

    i wlosy umyte i mydlo sie normalnie pieni… cywilizacjo witaj spowrotem…

    zdjecia pozniej bo mi sie nie chce.

    Grze ma hmmm niepokoj w trzewiach wiec zalegl w pokoju.

    dzisiaj podrozowalismy znowu przez 13h. syf

    a tak w ogole, to patalachy z mosque obudzili mnie wyjcami o 4 rano.. aaa jamajamajama damn it!!!

    ale nie ma tego zlego bo bedzie kilka panoram ze wsch slonca.. ale to po powrocie.

    moze jutro cos wrzuce

    tymczasem

    chlup

    do morza…

  39. Maciek N-K
    14:51 on Styczeń 27th, 2010

    Łącza Wam zamarzły?? :) dwa dni nikogo…
    :)

  40. Maciek N-K
    14:26 on Styczeń 26th, 2010

    przepraszam, zona kazala mi sie poprawic, dzis jest plus 14…. :)
    pozdrawiam tych zmarznietych i tych przepoconych….
    ;)

  41. Maciek N-K
    14:21 on Styczeń 26th, 2010

    Latwo Wam wszystkim nie jest…. u jednych plus 30 u innych -20 a u nas spokojnie okolo plus 10 :)), chyba jutro skosze trawnik…. :)

  42. Lukasz
    10:08 on Styczeń 26th, 2010

    teraz na okęciu pokazuje -26
    a na syberii -40 i jakoś żyją ;-)
    tu kilka zdjęć –> http://englishrussia.com/?p=9337

    pozdr

  43. Lula
    08:34 on Styczeń 26th, 2010

    tempereatura na kompie o 8:32 wskazuje -28 stopni…czy szkoły są czynne? Dzizas az sie boję wyjść….

    Grze co ze zdjęciami? Wszystkie już z Jankiem i Alą (wiesz jak lubi oglądać „jecia”) obejrzeliśmy po 25 razy…i czekamy na nowe….

    pozdr
    k

  44. taboret
    12:22 on Styczeń 25th, 2010

    Paweł:
    dziękuję synku, jak wrócę, to pokażę Ci więcej

    Lukk:
    nie nie spróbowałem, zaliczyłem wczoraj mega zrzut alkoholowy
    no cóż… czasami trzeba

    współczujemy wam zimna, bo my obaj spieczeni na raka
    dzisiaj pożyczyliśmy kajak, było grubo – ocean indyjski, fale, trip wokół wysp dał rezultaty. Przerzucamy się z Gili Trawangan na Gili Meno. Tam już sieci na pewno nie będzie…

  45. xyb
    11:42 on Styczeń 25th, 2010

    z tą rybą to zamierzone, tzn nie chciało mi się kadrować, ciągle się złośliwa przestawia
    a bałagan – wiemy, może pomógłbyś i poprzestawiał
    sie odezwe jeszcze dzis

  46. Lukasz
    00:28 on Styczeń 25th, 2010

    grze – ryba ci winietuje, nie schodź poniżej 14mm ;-)
    tab – nie mogłeś się powstrzymać? (pyt. retoryczne)

    po ostatnim wpisie, wnioskuję, że spróbowaliście tych maszrumóff….
    zdjęcia super, choć trochę bałagan chronologiczny

    dziś nasz termometr w samochodzie pokazał w wesołej -21 stopni…
    jeszcze tylko czteru dni…
    i poczuję reisefieber :-)

    pozdr

    p.s.
    naprawdę fajny macie ten bizness tripppp :-D

  47. paweł
    20:51 on Styczeń 24th, 2010

    bardzo ładne zdjęcia tato

  48. Lula
    14:56 on Styczeń 24th, 2010

    chyba ziomalki :p
    a w ogóle to „tu brzoza, tu brzoza”

    k

  49. xyb
    14:21 on Styczeń 24th, 2010

    uwaga. antention please
    gdynia radio slyszysz mnie?,odbior!
    tu nadaje HMS Indoniseas or HMS cokolwiek….
    jestesmy ma wyspach gili !
    -over!
    – Piotrek is over now!
    – Atention!
    – Piotrek has left the building !
    -Hay, Misterr,, what do you want?
    – Atention! Piotrek has left the building !
    – Everything ! Now !
    Pewni ludzie sa tacy sami w kazdym zakatku swiata, chyba?
    Mamy nowych ziomali!
    Rafal, tu ziemia jest calkiem tania! 10.000 $ za 10.000m2 on the baech… of course
    PA
    G
    – Atention! Piotrek has left the building !

  50. Lula
    12:20 on Styczeń 24th, 2010

    Grze dzwonił…. „siedzimy, pijemy whisky…..mango z drzewa spada..” raj….

    tu zdjęcie z wybrzeża na którym sa chłopaki..dzis foto chyba nie bedzie…:/
    Teraz sa na Gili Trawangan (3 wysepka od Lombok)- ehh jak tam pięknie :))))

    http://www.panoramio.com/photo/3775743

  51. Maciek N-K
    01:34 on Styczeń 24th, 2010

    Cos pieknego… taka przygoda to prawdziwy SYF… :)) Syf w Alpach nawet sie nie umywa do tego syfu w Indonezji…. :)))
    i badzcie grzeczni, nie robcie niczego czego ja bym nie zrobil…. ;)))
    Xyb, Tab! wasze zdrowie!!!

  52. Lula
    20:30 on Styczeń 23rd, 2010

    no w końcu jakis sisajd był !!!!! :)))) ale mało, mało….
    chcę zdjęcie z palemką i Ty Misiu na leżaczku z driniem….i ołszyn …..

    …rozumiem, że to zdjęcie Piotra z panienkami to najbardziej przyzwoite było…do pokazania….Misiu pochwal się swoim koniecznie… :)

    widoczki piękne…mam wrażenie że jacyś zmęczeni jesteście…nie wkurzajcie mnie…
    ……wyobraźcie sobie, że przed wyjściem z domu musicie załozyć kalesonki, 1 bluzę, 2 bluzę, 3 bluzę…….123 bluzę……potem skrobac samochód w srodku (szybka wypukła bardzo i dupa blada ze skrobania!!)..potem nagrzewać, nagrzewać….odpalać….dzwignia zmiany biegów zamarzła?…..aha zapomniałam że dzieci tez ubrac trzeba w 123 warstwy…….odechciewa się w ogóle wychodzić………

    Zderz/żenie (jak to cholerstwo się pisze?) z zaspą = brak zderzaka i świateł …wszystko zamarźnięte na amen….

    melakukan more foto plisss !!!!!!!!!!!!!!!!!

    k

  53. xyb
    19:56 on Styczeń 23rd, 2010

    voilà!

  54. xyb
    19:56 on Styczeń 23rd, 2010

    właśnie wysyłamy zdjęcia, jest 02.59 a my wysyłamy…
    czy szanowny odbiorca sobie sprawę zdaje?
    czy wie jak jest trudno rozpędzić dane i przesłać na odległość 14.000 km, zważywszy, że one te dane z prędkością światła muszą…. wielka praca oj wielka
    po powrocie oczekujemy co najmniej…NASI GORENG
    Piotrek mówi, że bąble na jego skórze Was serdecznie pozdrawiają.
    Jak foty dojdą to napiszemy – voilà

    ps. a liscie bananowca nie kręcą…

    tak czekamy i czekamy aż się wyśle…spojrzeliśmy na pogodę w PL i … Uważajcie w niedzielę ICM prognozuje odczuwalna temperaturę w Warszawie na – 40 stopni
    o matko a tu jest 35 na plus !!!

    voilà! C’est tout, specialite de la maison
    oui?
    la’petit papa

  55. skok
    19:30 on Styczeń 23rd, 2010

    U nas też super byliśmy na bojerach nad Zegrzem.
    Nie ma to jak żagle zimą.
    Wiało odrobinę, ale bez tragedi, na wietrze temperatura spadała do -25.
    Później jeszcze połowiliśmy chwilę z pod lodu: dwa szczupaki i jesiotr, a Franek złapał paskudę. To pewnie ta co w lipcu wpłyneła z Bałtyku do Wisły, no ale o tym możecie poczytać na onecie.
    Wracajcie, śpieszcie się, sezon bojerowy w pełni.

  56. skok
    18:48 on Styczeń 23rd, 2010

    No, brawo Tab, myslałem, że nie dasz rady – trzy tygodnie to szmat czasu. A, Ty dałeś radę.
    Zerwałeś czy kupiłeś?

  57. xyb
    16:15 on Styczeń 23rd, 2010

    na lombok
    Ok.
    Jesteśmy na Lombok w Senggigi …- a miało nas tu nie być !?
    Przeznaczenie jakieś czy co?
    Cokolwiek 
    Napisze coś bo jutro rano to już Gili na 100%., a tam :
    Dzicz – jako rzecze Lonley Planet
    grzyby halucynogenne – jako rzecze Internet
    „everything you want sir” – jako rzecze nasz nowy ziomal z Senggigi

    Zobaczymy

    Bali – spędziliśmy tam perwersyjnie jakieś 16 h – w tym 9 śpiąc. Po przylocie z Yogyakarty oczekiwałem Welcom naszyjników z kwiatów. Nie dali,… na Bali! Może dlatego, że przylecieliśmy Lion Air czyli low cost a nie np. z Berlina?
    Uznaliśmy, że pójdziemy pod prąd ogólnemu podnieceniu wyspą – rajem. „Bali” to przecież brzmi tak dumnie, to synonim wymarzonych wakacji. Dla nas to było kolejne miejsce z lepkim i BARDZO CIEPŁYM klimatem, normalka szczególnie, że przylecieliśmy nocą.
    Na lotnisku w Yogyi, do papierosa ( w normalnym kraju na lotnisku można palić !) kupiłem travel book Lonley Planet – Bali & Lombok. Po przylocie wg świeżego manuala szukamy hotelu. Wybieramy miejscowość Sanur bo Padangbai ( skąd mamy popłynąć na Lombok lub Gili ) jest zbyt daleko. Po nie udanych targach w 1 hotelu, lądujemy w …nie pamiętam nazwy… w każdym razie Sanur, jakieś 15 m od plaży. Hotel ok., szmatławość średnia, no AC, cena 200.000 RDP. Ambitny plan by się wykąpać w oceanie ( mamy za sobą ileś naście godzin podróży, od 5 rano – Yogyakarta, Semarang, Pati, Semarang, Yogyakarta, Denpasar na Bali) legł w guzach. Po check – Inie założyliśmy kąpielówki, klapki i czołówki i poszliśmy na plażę… ale rekiny, płaszczki, meduzy i nie wiem jeszcze co chyba nas wypłoszyło choć woda była super. Nie wiem, nie rozmawiamy na ten temat 
    Pokój bez AC to wyzwanie, ale na szczęście w nocy była klasyczna hekatombiczna burza. Jakieś milion litrów wody na cm2. Dało radę spać non AC. Poranek trochę zaskoczył, fajny, ogrodowy klimat – trochę jak w domu, domki, sadzawka dla ryb, zieleń, przed pokojem stolik i krzesła. Wychodzisz rano na papierosa startera i od razy słyszysz pytanie : coffee or a tea, Sir? Chcąc nie chcą jesz śniadanie podane na tarasiku przed pokojem – „syf”, że zacytuję określenie z pewnej wyprawy w ALPY. Śniadanie, to … tosty z dżemem, dżem i dżem do tostów. Piotrek narzekał, ale i tak było OK. Przynajmniej nie Nasi Goreng. Nasze zwyczaje śniadaniowe, zupełnie tu nie pasują, Lokalsi jedzą rano RYŻ, MAKARON i inne Mie Coś Tam. Jajecznica, ser, wędlina, CHLEB – nie ma mowy. Trochę nas to szokowało ale przywykliśmy – między innymi dlatego jest tu tak fajnie. Niektóre rzeczy w głowie się nie mieszczą.
    Nie pamiętam zupełnie ale zdaje się, że Bali jest religijnie i etnicznie inna niż reszta Indonezji? W każdym razie mają sporo różnych figur i figurek rozmaitych chyba bogów. Co dziennie składają na tych mini i maksi ołtarzykach tacki, czy też talerzyki z jakimiś płatkami kwiatów, owocami, itp. Fajnie to wyglądało dziś rano, najpierw w hotelu, na ulicy, przed firmami – ktoś, coś, ciągle nosił i tam układał.??
    Wczoraj w Taxi z lotniska, a dziś rano w Bemo ( czyli lokalny Bus ) zauważyliśmy, że te talerzyki wożą na deskach rozdzielczych tuż obok piesków z ruszającą się głową. Zawartość takiego talerzyka jest świeża i pachnie bardzo przyjemnie.

    Rano Bemo – i do Ferry’s. Tyle jeśli chodzi o Bali – nie żałujemy.
    W porcie Padangbai dorwali nas naganiacze, i trochę wkręcili, dla tego nocujemy na Lombok, ostatni boat na wyspy gili nam uciekł.

    Lombok

    Po 4 godzinach rejsu z Bali na Lombok dotarliśmy do miejscowości Lembas. Podróż promem to maksymalne słońce, ocean, delfiny, turkusowa woda, widzialność ok. 50 km. Jak wyruszasz z Bali to cały czas widzisz cel podróży, tylko, że on jest oddalony o 50 / 60 km. Klimat niesamowity, mijasz bezludne wysepki, z białymi plażami, lub małe wyspy z bungalowami turystycznymi i wiatrakami jako źródło zasilania.
    Jak już wspominałem – „syf”. 
    Indonezyjczycy jak zwykle bardzo mili – wpuścili mnie do całej sterowni. Aha, wożą ze sobą jako członka załogi – dziewczynę ( również wąska w talii) – której jedynym zajęciem jest przekazywanie informacji dla pasażerów prze statkowy radiowęzeł. Dziewczyna, trzeba jej to przyznać była profesjonalistką – za każdym razem dokładnie poprawiała makijaż przed wygłoszeniem komunikatu !
    Wysiadamy z promu i okazuje się, że musimy czekać do jutra bo ostatnie łodzie na wyspy Gili już odpłynęły. Oczywiście naciągaczo, naganiaczo, sprzedawcy biletów na Bali nas o tym nie poinformowali. Cholera, żeby nie powiedzieć „kurwa” przecież…my…,my jesteśmy prawie umówieni i mamy tam mnóstwo ważnych, nie cierpiących zwłoki spraw. Kolesie, przepraszam lokalni agenci tour operatora, którzy po nas przyjechali ( a co, czekali na nas w porcie ) zawieźli nas do Senggigi. Aha, Piotrek zostawił w porcie paczkę z prezentami.., oczywiście się znalazła i dowieziono ja nam za prawie 5 $ ( ok. 30 km).
    Po jakiejś godzinie, i po 3 JB z colą złość minęła, zgubiona paczka dojechała, mamy hotel – 100.000 RDP za 2 capity, non AC. Jak się uspokoiłem to nagle zacząłem dostrzegać to miejsce.
    Generalnie jest tak :
    Klimat maksymalnie imprezowy ale bez chamówy i natrętnej głośnej balangi, muzyka na szczęście nie lokalna, młodzież oponuje na ulicach, skutery, surferzy, nurkowie, drinki, świeże soki, owoce morza, palmy, zachód słońca, widok na ocean, pełno knajpek, ogólny luz i pełen uśmiech. Nasz kolejny nowy ziomal, załatwił nam 2 butelki JB po rozsądnej cenie. Deal wyglądał tak : daliśmy mu 850.000 RDP i podaliśmy nr pokoju. I wyobraźcie sobie, on wrócił !!!??? Nie rozumiem tego? Puk, Puk w drzwi pokoju i dostawa jest.
    Wyspa Lombok, która nas bardzo zezłościła na samym początku okazała się bardzo, bardzo fajna.
    Siedzę w cafe WIRA, jest 22.30 ( aha znowu zmieniliśmy strefę czasową – teraz jest + 7h ) obsługa sobie poszła, mnie zostawili, sieć działa – przyjaźnie co? Dali nam jeszcze lód do hotelu.

    Ja piszę a Piotrek „zwiedza”. Właśnie wrócił.

    – Co się tak cieszysz?
    – Tak !
    – Co, Tak?
    – Mam.
    – Co, Masz?
    – No…Mam.
    – Taaa?
    – No, tak!

    MAMY !!! … 

    Na koniec jeszcze jedna uwaga o lataniu a raczej o security
    daję na koniec bo wciąż nadużywam dygresji i nawiasów, chyba, prawda?

    Ogólnie latanie lokalne to wielki luz. Security control to jest jakiś śmiech. Mimo ich maksymalnego fizia na punkcie security wejście i wyjście na lotnisko to czysta formalność. Mam w plecaku kable, kabelki, czołówki, przejściówki, diwajsy i co tam jeszcze przyszło do głowy. Każdy rozsądny ochroniarz by zwrócił uwagę, np. jak tu lecieliśmy to na każdym lotnisku sprawdzali oddzielnie laptopa. Indonezyjczycy przywiązują bardziej uwagę do formy niż treści, ochroniarz przed biurowcem ze specjalnym lusterkiem do sprawdzania podwozia samochodu to jest gość! Nie ważne, że samochód w którym sprawdzono podwozie ma w bagażniku 200 kg semteksu, sprawdzono podwozie i jest ok, kto by tam banalnie zaglądał do bagażnika.

    Pa. Foto coraz więcej ale net tu bardzo słaby 
    GILI ! Mister.

  58. Lula
    10:39 on Styczeń 23rd, 2010
  59. Lukasz
    23:52 on Styczeń 22nd, 2010

    ponieważ chłopaki nie dają zdjęć to postanowiłem umilić państwu czas
    film z wyspy Gili Trawangan, gdzie chłopaki próbują dotrzeć:

    polecam wpisać na YouTube „Gili Trawangan” – jest tego sporo ;-)

    tutaj informacja na wiki (w pogańskim języku)

    a tutaj strona oficjalna wyspy

    czyli wcale nie tak poza cywilizacją ;-)

    taboret napisał:
    „kibel kucany
    obok coś na kształt studni z wodą i kociołek do nabierania tejże i zalewania narciarskiego przybytku dumania
    a co z resztą się pytam?!”

    …ja ci ręki po powrocie nie podam…
    :-D

  60. Ania Barwicz
    21:26 on Styczeń 22nd, 2010

    Super piekne zdjecia!!!! Chcemy wiecej!!!!
    Pozdrawiam serdecznie
    Ania

  61. Lula
    19:41 on Styczeń 22nd, 2010

    :DDDDDDDDD

  62. taboret
    14:03 on Styczeń 22nd, 2010

    suche fakty to suche fakty teraz coś o wrażeniach:

    dzisiaj, w drodze po prawdziwej Indonezji przez wiochy i mieściny po raz pierwszy poczułem się jak autochton
    doznałem uczucia jedności z zawartością moich trzewi

    oni tu k…. nie używają papieru!!!!

    kibel kucany
    obok coś na kształt studni z wodą i kociołek do nabierania tejże i zalewania narciarskiego przybytku dumania
    a co z resztą się pytam?!

    sami się domyślcie

  63. xyb
    13:39 on Styczeń 22nd, 2010

    właśnie wróciliśmy do Yogyi :) to miasto jakoś przyciąga…
    Tak naprawdę okazało się, że zamiast z Semarang do Surabai jechać 4 h pociągiem, być tam w nocy , nocować a następnie przejechać 280 km jakimiś szmatławymi busami łatwiej będzie z Yecem wrócić do Yogyakarty, gdzie… ludzie Yeca załatwili nam samolot do Denpasar na Bali, zgadnijcie za ile?
    ZA 640.000 RDP ( czyli 32$ czyli 84 zł / jedna capita) za dwóch z bagażami, mój np główny waży już 22,5 kg a podręczny z 9kg i to mimo tego, że pożegnałem trampki w DUTA HOTEL. Może to ten misio, którego wieziemy w ramach przysługi dla 2 angoli – ktoś ma go odebrać na Bali?
    Teraz czekamy, na samolot, odlot o 20.30 – Lion Air !
    narazie

  64. Lula
    13:20 on Styczeń 22nd, 2010

    Chłopcy właśnie lecą na Bali :) A tu -13 i wampirki ciągle coś chcą….
    Odezwijcie się kochani jak dolecicie i foto sisajdu poproszę :)

  65. Maciek N-K
    01:07 on Styczeń 22nd, 2010

    Wspanialej przygody :) dajcie sie poniesc :)) tylko przynajmniej relacje poprosze na blogu, na zdjecia zaczekam ;))

    trzymajcie sie

    M

  66. xyb
    18:40 on Styczeń 21st, 2010

    foto jednak nie będzie… teraz – brakuje nam czasu :( bank zdjęć do zmniejszenia i postawienia się zwiększa
    znów włączyło sie delikatne Reisefieber
    jest 00.30 22 stycznia lokalnego czasu za 4 h wstajemy i jedziemy do Semarang robić biznesy gdzie zostajemy – i to jest jedyny pewnik a potem wyspy Gili, za Bali k. Lombok
    http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&hl=pl&msa=0&msid=102256936919821336676.00047cf10d9f8f6536496&ll=-7.275292,113.48877&spn=5.076777,9.876709&z=7
    najfajniejsze jest to, że kompletnie nie wiemy jak się tam dostaniemy i kiedy. Bagaż nam się nie domyka !
    Aha tam nie ma prądu ! Może zdarzyć się, że nasza podróż bedzie trwała 2 dni. A może znajdziemy samolot ? Fajnie. Co raz bardziej mi sie to podoba. Prawdziwa podróż się właśnie zaczyna. Pa trzymajcie się ciepło.grzesiek i piotrek

  67. Lula
    11:24 on Styczeń 21st, 2010

    jerami indah- to facet którego nazwisko na nalepce widnieje na jednym z mebli wystwionych na allegro..(mebli sprowadzanych z Indonezji :) wpisałam w googlach..rzeczywiście jest ktos taki…. eksportuje meble do Europy… spróbuj kochanie :) meble całkiem fajne…. . Przepraszam, ze tu, ale Ty nie odbierasz moich maili…….

  68. Lula
    11:17 on Styczeń 21st, 2010

    poproszę o taką witrynę :) pewnie będziesz miał nadbagaż więc..wrzuć na podręczny… poważnie bardzo mi się podoba :)

    http://www.allegro.pl/item888747495_witryna_teakowa_z_indonezji_komplet_stol_mip.html

    :)

  69. Lula
    08:45 on Styczeń 21st, 2010

    Cześć..niech ktoś zmieni tego faceta…z czerwona torbą…. plisssss

  70. Maciek N-K
    00:22 on Styczeń 21st, 2010

    ten drin to dobry pomysl….
    popieram wniosek kolezanki Luli o wpisy i foty. Wstaje rano, sprawdzam bloga i foty, klade sie spac, sprawdzam bloga i foty…
    drin

  71. Lula
    23:17 on Styczeń 20th, 2010

    Skok wiesz, że cię lubię…..
    jeszcze…. :p
    Luk wszystko jest super. Zdecydowanie łatwiej, suwak się kurczy bardzo :)

    Grze gdzie są foty, mężu mój!!!!
    Wiecie co – chłopaki znudzeni miastem, coraz częściej i na dłużej aktywni na skype’ie ;)
    Jak się przemieszczą to zamieszczą :) mam nadzieję…..

    Grze a może Ty sie zakochałeś w Jednej Pani Przewodniczce….

    Ehhh kolejny dzień prawie skreślony czerowną kredką Jasia w kalendarzu……..

    Jakoś chaotycznie ..ide prasować…

    Grzesiu czekam na nowe wpisy i relacje….świetnie sie je czyta….

    aha a dlaczego na zdjęciu panoramicznym jak się zjedzie na dół bardzo to widac statyw…to ma tak być? Chłopaki obawiam się, że doba w Duda zdrożeje …

    Dzizas sorry za wpis, ale nawet kasowac mi sie nie chce..idę po drinia…..

  72. Maciek N-K
    22:29 on Styczeń 20th, 2010

    a mnie sie podoba :) szczegolnie, ze na telefonie nie musze skrolowac po ekranie 15 razy zeby sprawdzic ostatnie wpisy.
    Dziekuje Lukaszu :)) i pozdrawiam

    M

  73. Lukasz
    22:21 on Styczeń 20th, 2010

    skok
    13:32 on Styczeń 17th, 2010
    Lukasz nie żebym się czepiał ale czy wpisy nie powinny być w odwrotnej kolejności to znaczy te najstarsze na dole, nie trzeba wtedy przewijać całości.

    trzeba się było wcześniej zastanowić ;-)
    teraz to ja już nic nie zmieniam…. i powoli szykuję się do wyjazdu – jeszcze tydzień i będzie mi ciepło, może nie tak jak w indonezji, ale jednak +20 a nie -10
    jak wrócą chłopaki to z nimi gadaj(cie) o zmianach
    grze – obiecałeś dziś zdjęcia i co??

    pozdr malkontentów ;-)

  74. skok
    21:38 on Styczeń 20th, 2010

    Lukk nie żebym się czepiał, ale czy wpisy nie powinny być w odwrotnej kolejności.
    Żarcik. Nie mogę się przyzwyczaić do nowego widoku.
    Tak, brak jest podziału na bloga i komenty do niego, jak nakarmisz dzieci popraw to proszę. Moja estetyka cierpi.
    A tak na serio, poprzedni układ był chyba lepszy.

  75. Lukasz
    17:33 on Styczeń 20th, 2010

    na razie tyle zmian…
    muszę rodzinę nakarmić ;-)

    pozdr

  76. Maciek N-K
    15:30 on Styczeń 20th, 2010

    silakan lebih banyak foto dan hubungan

  77. Maciek N-K
    14:55 on Styczeń 20th, 2010

    Lula, Tab tez ma wielkie ego! Widziałem kiedyś pod prysznicem… :)
    Luk może ten pierwszy wpis tez na sam dół, tylko wstawić nad okienkiem link do początku bloga. Coś co bez skrolowania przeniesie chętnych na dół…
    Pozdrawiam

  78. xyb
    14:44 on Styczeń 20th, 2010

    dodałem panoramę :) a z waszych zimowych dyskusji to już nic nie rozumiem
    dzisiaj będą foto ale potem
    teraz idziemy na psa

  79. Lukasz
    14:23 on Styczeń 20th, 2010

    „Jeżeli chciałbys to tak zostawić to należałoby (moim zdaniem) umieścić pod nim wszystkie komentarze, które do niego “przynależą”, potem dodac drugi blogowy wpis i wszystkie komenatrze które należą do tego 2… itd…..”
    takie pożądki to se chłopaki sami zrobią jak wrócą ;-)

    „tylko bez chmykania mi tu i tej twojej miny (takiej – jak coś trzeba zrobić, a nie chce się) :p”
    :-/

  80. Lula
    14:09 on Styczeń 20th, 2010

    Luk wydaje mi się, że te wpisy blogowe sa tak zaplatane między nasze komentarze, że mozna dać go na dół…
    Jeżeli chciałbys to tak zostawić to należałoby (moim zdaniem) umieścić pod nim wszystkie komentarze, które do niego „przynależą”, potem dodac drugi blogowy wpis i wszystkie komenatrze które należą do tego 2… itd…..

    albo po rpostu wyszczególnić wpisy chłopaków albo wyboldować..nie wiem jakos wyróznic te ich paplaninę :p…a np. komenatzre schowane w jakims pasku….

    sorry ze Ci namieszałam…tylko bez chmykania mi tu i tej twojej miny (takiej – jak coś trzeba zrobić, a nie chce się) :p

    ciuman manis for U
    k

  81. Lukasz
    13:52 on Styczeń 20th, 2010

    Kasiu, oczywiście można, choć to właśnie ten tekst jest właściwym wpisem blogowym, reszta to komentarze do niego… mogę go umięścić jako pierwszy (najstarszy) komentarz, albo dokleić do mojego, pierwszego komentarza. Wtedy pod zdjęciem „śpiocha” zobaczymy okno do wpisania komentarza i niżej najnowszy komentarz…

    róbmy głosowanie ;-)
    kto jest za przeniesieniem tekstu „trzeba od początku…” na dół strony?

  82. Lula
    13:44 on Styczeń 20th, 2010

    Luk, a nie da sie jeszcze tego tego tekstu „trzeba od początku…”… na dół wywalić?
    dla mnie zdecydowanie lepiej tak jak teraz jest :)
    lebih berguna!!!!! (znaczy more useful)
    k

  83. Lukasz
    13:25 on Styczeń 20th, 2010

    aha, przeniosłem też „pole” do wpisywania komentarzy na górę.. żeby po przeczytaniu ostatniego nie latać na dół coby dodać swój…

    xyb, jak widzisz hasło dotarło i działa ;-) i już, już…. je zapomniałem…

  84. Lukasz
    13:15 on Styczeń 20th, 2010

    zgodnie z życzeniem co najmniej dwóch gości i za zgodą pozostałych 2/3 syndykatu, odwróciłem kolejność komentarzy… najnowsze na górze, najstarsze na dole…
    używać, wyrażać opinie, dawać sugestie proszę…

  85. Lula
    13:01 on Styczeń 20th, 2010

    Maćku, fotograf nie przyjmuje komplementów od jakiś 2 lat….fotograf wie, że jest najedwabniuchniejszy na świecie i ma ego potężnych rozmiarów…( juz nic sie tam nie zmieści) fotografa nie wzrusza jakiś tam komplement od żony…. :p
    Jeżeli nawet się pojawił w powyższym wpisie – to zupełnie nieświadomie i przypadkowo… ;)

    Ja miałam na myśli tylko i wyłącznie modeli z tych zdjęć :) głównie piękną modelkę i jej wspaniała suknię ;)

    Tez pozdrawiam :)
    i też zapraszamy serdecznie :)

    K

  86. Maciek N-K
    12:19 on Styczeń 20th, 2010

    tab a już się bałem, ze kleisz xxx panoramy… :) z japonkami.
    Lula, tzn. Kasia, tak to ten Maciek i Kasia z zielonej wyspy. Dziękuje za komplementy i muszę przyznać, ze bardzo ładnie miedzy wierszami skomplementowalas swojego mezusia ;)))) moja Kasia tez zachwycona zdjęciami ( oddaje trochę wajah krim :))
    zapraszamy do I
    pozdrawiam
    M

  87. taboret
    19:25 on Styczeń 19th, 2010

    no more zdjęcia na razie, kleje panoramy hotelu od xxx godzin, co za robota, chyba wolę zostać riksiarzem

  88. taboret
    19:24 on Styczeń 19th, 2010

    Yece to koleś, który Xybertowi pomaga w bisnis

  89. Lukasz
    17:37 on Styczeń 19th, 2010

    „Lukk,
    sortuj, a co tam :) będzie przejrzyściej”

    – w tej kwestji to tylko gże może, bo ja zapomniałem/nie mam hasła do serw. a trzeba je podać instalując wtyczkę „Simple reverse comments”;

    „Lukk, polej ardbega”

    – proszę bardzo…..gul gul gul

    „Yece to fajny koleś
    Uczymy go podstaw polskiego języka”

    – kto to? wcześniej nie wspominaliście;

    pisać i dawać zdjęcia!
    pozdr

  90. Lula
    15:13 on Styczeń 19th, 2010

    Maćku, bo tylko sie domyślam, czy Ty też na obczyźnie? Hasło: ślubne foty daleko stąd?
    Państwo na „I”, żona na „K” (tak jak ja…..:)

    Jeśli to Ty to chciałm rzec, że bardzo ładnie wyglądaliście na zdjęciach, a Twoja małżonka bajkowo …..

    taki mały wajah krim (nie ma wazeliny w słowniku…więc jest krem do twarzy)

    pozdr.
    Kasia

  91. Maciek N-K
    14:57 on Styczeń 19th, 2010

    Zostancie tam i piszcie bloga :) bo czym ja pózniej będę żył?? Faktycnie fajna akcja z 360
    a Grze to ma udar pewnikiem od tego melinowego napoju ryzowego czy z psa…

  92. Lula
    14:11 on Styczeń 19th, 2010

    ..fajna akcja z 360….:) No to zostanie Wam więcej na torebki dla żon ze skóry jakiś gadów :p
    Gratuluję zdolności negocjatorskich..zdolniacha !!!!!

    A Grze to ma udar od tego słońca…pewnie

    Wracajcie !!!!

  93. taboret
    14:02 on Styczeń 19th, 2010

    znowu się modlą…

  94. taboret
    13:57 on Styczeń 19th, 2010

    Lukk, polej ardbega
    Whisky moja żono..
    Tu naprawdę nie ma alko w sklepach
    Tylko Bintang i jakieś ichniejsze cuś, czego pić się nie da.
    Wizyta na mecie na skuterze nocą z riksiarzem była fajnym przeżyciem (a szczególnie jej nielegalność, bo mnie ciągnie do takich akcji przecież… ;)
    Ale wóda z ryżu, czy psa nadaje się tylko do..
    Nawet rybki w hotelowym akwarium nie chciały jej pić
    i się poodwracały, he he
    Ale znają tu naszą żubrówkę. Jest słynna na cały kraj tylko, że niedostępna
    Jacek przywiózł z polski kilka butelek. Sam jedną mu przewoziłem, bo się bał, że za dużo wziął
    Szkoda, że zgubiłem telefon, a w nim numer do Jacka
    Fajny gość
    W ogóle od początku poznajemy samych fajnych ludzi
    Spoko był też koleś który mi klatkę na ptaki na targu sprzedawał.. oprowadził po mieście, zaprosił do mieszkania, potem do kumpla, potem na szachy, a potem zgubiłem swojego riksiarza.
    ale mnie znalazł skubany 2 przecznice dalej
    cholera, jak on mnie poznał? :)))

  95. taboret
    13:42 on Styczeń 19th, 2010

    w sensie klapki na tarasie przed basenem.. :)))

  96. taboret
    13:42 on Styczeń 19th, 2010

    Lukk,

    sortuj, a co tam :) będzie przejrzyściej

    u nas teraz pada..

    rano odwiedziłem ptasi targ w Yogyakarcie (Pasarburung). I widziałem pałac na wodzie. Suseł spał. Potem pojeździłem sobie rikszą po mieście, a co nie stać mnie, czy jak?
    G śpi i teraz zresztą. jakiś taki wymęczony.. zupełnie nie wiem czym… Bankirai kayu papan beli?? no B. kayu papan w dobrej cenie..
    ja natomiast kupiłem dzisiaj szachy co by się nie nudzić wieczorami bo już obydwie zabrane z Wwy pozycje literackie wysokich lotów wchłonąłem jak to się mówi w mig /Albert Walentinow i Herbert George Wells/.. więc się nie nudzę, gram sam ze sobą.. szach mat! dobry jestem! 4 konie na raz…
    Udało mi się też dzisiaj wynegocjować z właścicielem hotelu, że za panoramy 360 jego 3 hoteli dostaniemy 3 noce gratis w Duta. Zrobiłem w pocie czoła bo było dzisiaj 34 stopnie. I się cholera nie sklejają. Damn it! Jutro powtórka z rozrywki..

    Czy wiecie, że muzułmanie modlą się 5 razy dziennie? wstają o 4. pierwsza modlitwa, potem w południe, dalej ok 15, o 18 i 20 :))
    o h m y g o d!
    w południe i o 18 śpiewają do mikrofonu. Słychać ich w hotelu, na ulicach w restauracjach. Wszędzie mają porozstawiane mikro domy modlitwy z głośnikami na dachach. Ciekawe doświadczenie jak dla mnie..

    Yece to fajny koleś
    Uczymy go podstaw polskiego języka
    Zgadnijcie jakich? :)))

    Kończę, bo japonki czekają

  97. Maciek N-K
    13:29 on Styczeń 19th, 2010

    Aha, w góry, qr… w góry

  98. Maciek N-K
    13:26 on Styczeń 19th, 2010

    Tab zostaw ten krem i czapke i spie…..cie!!!

  99. taboret
    13:21 on Styczeń 19th, 2010

    http://wiadomosci.mini.wp.pl/martykul.html?wid=11869661

    ciekaw jestem ile w tym prawdy

    ażeby nie sprawdzić na własnej skórze zmykamy na północ we czwartek

  100. Maciek N-K
    11:28 on Styczeń 19th, 2010

    Lula, a moj telefon mi mowi, ze w Denpasar do jutra burze, ( jak dobrze mieć czym poprawiać swoje ego :)))
    Tabor! Krem i czapka !

  101. Lula
    09:04 on Styczeń 19th, 2010

    Grzesiu koniecznie odwiedź Bali…. Melakukan some foto with palemka and si sajd plisssss :) Tylko południowe rejony…wiem ..bo byłam………..
    ………… na google earth ;) I spokojnie z tymi woodami, wypoczywaj i korzystaj…Dzizas jak ja Ci zazdroszczę.
    Aha sprawdzałam tez pogodę (pewnie sam sprawdzałeś)..tzn sprawdzał tata Mateusza na angielskim na swoim nowym telefonie…musiałam się pozachwycać… (widać kompleksy ;)..koles potrzebuje pozytywnych wzmocnień non stop..)więc sprawdzaliśmy razem…u Ciebie na Javie będzie burzowo a na Bali od dziś cuuudownie….zabieraj tyłek i jedź tam !!!!

    Kup koniecznie krem i pamietaj o czapce i nie odpisuj „dobrze mamusiu”

    K

  102. xyb
    18:10 on Styczeń 18th, 2010

    today, no foto no comment
    16 h w samochodzie i meble i wood masa mebli… do jutra :)

  103. Lukasz
    23:43 on Styczeń 17th, 2010

    w temacie komentarzy:
    http://webfan.pl/kolejnosc-komentarzy.html
    no i teraz się zastanawiam….zmieniać, nie zmieniać…
    xyb, tbr – co wy na to?

    „Ja bym sie martwil jak Kowal bedac tam z Taborem, by w kasku i ubraniu do basenu nie skakal…”
    true, true…

    ;-)

  104. Maciek N-K
    23:39 on Styczeń 17th, 2010

    Ja bym sie martwil jak Kowal bedac tam z Taborem, by w kasku i ubraniu do basenu nie skakal….
    ;)
    pozdrawiam
    M

  105. Lula
    23:13 on Styczeń 17th, 2010

    ….koniecznie, niezwłocznie, natychmiast, now, już załóż czapkę.. i smaruj się mazidłem z filtrami, bo na zdjęciu wyglądasz jakoś tak…………….. dziwnie….
    jeszcze ten skok z kaskiem…..misiu martwie się……..

    c.m

  106. Lukasz
    23:05 on Styczeń 17th, 2010

    xyb, tbr
    wyjaśnijcie mi jak to jest z tym alko, tam nie można kupić w sklepie?
    z rozmowy na skype zrozumiałem, że przy sklepie była policja (??) i riksiarz zaproponował mete? nie kumam? piwo można kupić a vodke nie?
    skok do basenu w kasku… hmm, poważna wyprawa biznesowa :-D

    skok, maciek
    jeśli chodzi o sortowanie komentarzy… to właśnie sobie nalałem ardbega i siadam do kompa ;-)
    pierwsze próby wykazały, że to wcale nie jest takie łatwe… a być powinno.. no nic, zobaczymy rano czy mi się udało – tak czy inaczej słuszna uwaga z waszej strony
    na razie polecam używanie klawiszy „HOME” i „END” ;-)
    pozdr

  107. Maciek N-K
    22:06 on Styczeń 17th, 2010

    a propos skok.
    Skok co u Ciebie? :)

  108. Maciek N-K
    19:34 on Styczeń 17th, 2010

    Pieknie Mister!!!
    Tabor, ale na sqterros do basenu nie wjedziesz…….
    nie dzasz rady…. :)
    Pieknie Mister Kowal, pieknie. Ladna relacja i piekny skok :)

    pozdrawiam Misterow.

    M

  109. xyb
    18:28 on Styczeń 17th, 2010

    Yogya, Niedziela 17 stycznia

    Właśnie zaczęło padać – pierwszy raz od naszego przyjazdu. Dawno nic nie napisałem.

    Pociąg Jakarta – Yogyakarta

    Czwartek 13 stycznia
    Pobudka była o 6 rano. Pakowanie, śniadanie, Taxi na Gambir Statium, bilety (210.000 RDP / osoba) i jesteśmy na peronie. Pociąg przyjeżdża punktualnie, o 8.15 odjazd. Mamy bilety Executif, w wagonie nie ma przedziałów, fotele prawie lotnicze po 2 z każdej strony, Air Conditio, przyciemniane szyby. Poziom lepkości, brudu i nie działania taki jak w naszym PKP w klasie I/II. W wagonie jest TV, leci lokalna specjalne TV kolejowa. A w niej lokalne przeboje disco, reklamy skuterów Yamacha oraz tzw. kampanie społeczne, czyli animowane historyjki o złych i nie uczciwych sprzedawcach kantujących klientów na wadze. Telewizora (panel LCD LG) nie da się wyłączyć a dźwięku przyciszyć. Na dodatek puścili low cost-owy film dokumentalny o wężach. Jeżeli masz lęk przed wężami to nie ma wyjścia patrzysz w okno, a tam slumsy albo RYŻ.
    Węże na filmie zjadają rożne zwierzęta albo inne węże albo zrzucają skórę a pociąg się toczy.
    Od samego wyjazdu w pociągu zaczyna się handel jedzeniem. Ekipa tutejszego WARS-u to 2 facetów i 2 dziewczyny ( jedna bardzo wąska w tali ). Przechodzą przez pociąg i przyjmują zamówienia, w menu jest 30 albo 40 dań. Indonezyjczycy jedzą bardzo dużo w podróży. Obok nas siedziała starsza pani, która zjadła co najmniej dwa dania główne, wypiła kilkanaście herbat i soków, nie wspominając o słodyczach. Prze 8 godzin podróży byliśmy pytani chyba z 20 razy – czy może sobie coś życzymy. Dania są podawane na zwykłych porcelanowych talerzach i ostreczowane. Po zjedzeniu stawiasz naczynia pod fotelem a ekipa zbiera. Co chwila, przechodzi ktoś z obsługi, WARS, sprzątacz ze szczoteczką, bileter, itd.. My konsekwentnie odmawiamy choć nas skręca. W końcu przynieśli Bintang – chyba specjalnie dla nas, bo na całej tacy miedzy cola i innymi były tylko 4 i to od naszej strony. Bintang wzięliśmy. Popełnili błąd, gdyby dali nam Bintang wcześnie pewnie byśmy coś zamówili atak lęk był za silny ( byłem w centrali „WARS-u” – lepiej nie widzieć, jest jak w garkuchni na chodniki czy u nas na stadionie).
    Są super uprzejmi, uśmiech – 360 stopni. Jak zimno od klimy to dadzą kocyk zapakowany w hermetyczną folię z pralni – czyli chyba jednak lepiej niż w PKP. 
    Napoje – korki większości są zabezpieczone folią fabrycznie, pewnie w związku z podrabianiem wody. Bardzo popularna woda do picia nazywa się …Aqua i produkuje ją… Danone. Czyli bez paniki.
    Te ciemne okna dają wrażenie jakby zaraz miało się zrobić ciemno. Jeszcze ta klimatyzacja, w wagonie jest max 20 stopni. Dopiero jak wyjdziesz do korytarza, między wagony, albo na jakiejś stacji otworzysz drzwi to poczujesz piekło.
    Podczas naszej podróży była bardzo słoneczna pogoda, w wagonie 20, na zewnątrz 40.
    Ponieważ Indonezyjczycy palą dużo i wszędzie to w pociągu, w korytarzu jest legal to smoke a kretek. A jak jest jeszcze zimny Bintang w dłoni to już zupełnie PKP się nie umywa. Akcja z kiblem jak w dniu świra – kto nie widział polecam.
    Pierwszy postój w szczerym polu, od strony stacyjki ok. ale z drugiej strony, od strony pól ryżowych biegają jacyś obdarci nastolatkowi. Wyglądają tragicznie, wspinają się na różne diwajsy pociągu i WALĄ w szyby. Drą się nie możebnie, to nawet nie jest Bahasa Indonesia, to jest jakiś bełkot, skowyt. Jak się wychyliłem i mnie zobaczyli to od razu do mnie. Bulgoczą, krzyczą i pokazują na brzuch. Brrrr. Ostro, nawet gorzej niż slumsy Jakarty gdzie ludzie mieszkają dosłownie pod mostem. Stoi zdezelowana kanapa, szafka na niej TV a koleś gotuje. Tu na prowincji wyglądali na takich, którzy nawet do wioski nie mają wstępu. Pociąg szczęśliwie ruszył, wąż w TV od 10 minut konsumuje drugiego węża a my patrzymy przez okno. Po drodze widać slumsy przy miastach, kolej jedzie niemal przez salon w domku z byle czego. Jakieś góry, może to wulkany i bananowce – są wszędzie i są brzydkie no i RYŻ. WSZĘDZIE RYŻ – sadzą, pielą, pryskają, zbierają, doglądają i kto ich tam wie co jeszcze. Na jednym polu sadzą, na polu obok zbierają. Tony, miliony ton ryżu. Sadzą go na najmniejszym dostępnym skrawku ziemi. W Polsce masz jakieś zborza, ziemniaki, cokolwiek. Tu jest tylko RYŻ.
    Krajobrazy inne niż ryżowe są super, szczególnie w górach. Lokomotywa spalinowa więc jak wjeżdżaliśmy do tunel to nas prawie zgazowało.
    Na każdej stacji do otwartych drzwi wagonu podbiega chmara krzyczących handlarzy przeróżnym goreng and nasi and coś tam.
    Zapytałem jednego o Marlboro Red. Pokazał gestem, że nie ma a drugim gestem, że może mieć. Ja na to – ok. Wystrzelił jak z procy, prędkość na oko poniżej 9 s na 100, za mgnienie oka miałem papierosy. 10.000 rupi papierosy i 6.000 service, Mister.

    Jesteśmy w Yogyi ( lokalnie na Yogyakartę mówi się „dziodzia”).
    O hotelu nie piszę, bo widzieliście już pewnie foto – słabo . Jest jak ogród plus ma fajny basen, plus uprali Taborowi wszystkie ciuchy za 2$.
    Prawirotaman to ulica podobna do Jalan Jaksa w Jakarcie. Super fajne backpackerskie w rozsądnych cenach – od 100.000 do 400.000 rupi za pokój 2 osobowy ze śniadaniem. Oczywiście ten za 100.000 jest bez AC łazienka jest na korytarzu ale często standardem mógłby zawstydzić szmatławą kwaterę w Zakopanem. Do tego prawie z każdym dogadasz się po angielsku, jest cała masa knajpek i są squterros!
    Yogya jest zdecydowanie fajniejsza od Jakarty. Wielokrotnie mniejsza , samochodów samochodów mało a nawet bardzo mało, najszersza ulica ma maks 2 pasy a nie 800.

    Właśnie jaszczurka weszła na ścianę plus uznaliśmy, że się ładnie opalamy oraz, że ogólnie czy też generalnie jesteśmy OK.

    Wracam. W piątek zapragnęliśmy więcej alkoholu bo z zakupów w Jakarcie zostało tylko trochę Smirnoffa. Wyszliśmy na ulicę, gdzie znalazł się rikszarz, który „ cen help Serr”. W efekcie Piotrek trafił na lokalną metę gdzie nabył skrycie i ukratkiem 2×350 lokalnego czegoś ( vódką to bym tego nie nazywał) za 86.000 rupi plus 14.000 za pomoc i podwózkę rikszarza, któ®y zamienił rikszę na skuter.

    W sobotę wypożyczyliśmy skutery ( 9$ za 1,5 dnia ). 2 Hondy 125 cm poj.. Rozpędzały się do 100 km/h bardzo szybko. Na początku delikatnie, a potem straciliśmy kontrolę. Mimo braku praw jazdy, mimo braku zasad ruchu na ulicy ( z wyjątkiem jednej – tu jest odwrotnie ruch lewostronny), mimo zdrowego rozsądku. Ah.
    Zwiedzanie na skuterze z aparatem wiszącym na szyi, bez problemu z upałem – bo ci wieje.Super. Polecamy każdemu, proszę się nie bać. Jak jeździłeś na motorze i mniej więcej kumasz zasady to dasz radę. W każdej chwili możesz się szybko zatrzymać i zrobić zdjęcie. Z benzyną nie ma problemu. Na każdej ulicy są kramy z benzyną w 1l butelkach po napojach, Piotrek dał dziś foto – Jual Bensin. Podjeżdżasz, otwierasz zbiornik, dwie butelki czyli 2 l za 10.000 rdp czyli 1l za 50 centów, dobre. Biorąc pod uwagę ilość pojazdów, różnych i ilość widzianych przez nas stacji benzynowych ( może ze 3 w Yogyi) to chyba 90% handlu benzyną tak się tu odbywa. Zaopatrzenie tych straganów to pan przypychajoący wózek wersja long, na którym w bańkach 20 l jest paliwo. Jest takie zdjęcie z Jakarty. Jak je robiliśmy to miałem w ustach papierosa i myślałem, że tam jest woda.
    Dzięki Squterros byliśmy na wsi, nad oceanem, na lokalnym festynie i nie pamiętam gdzie jeszcze. Zgubiliśmy się ze 20 razy a lokalsi nie umieją posługiwać się mapą. Jak pokazujemy mapę i pytamy gdzie jest miejsce w którym stoimy to gość nie wie tylko od razu pyta dokąd chcemy się dostać. Jak mu powiemy to nie pokaże na mapie tylko palcem kierunek.

    Dzisiaj niedziela dzień wolny, nie robiliśmy biznesów, więc wstaliśmy o 12. Standard, basen, (śniadanie przespaliśmy) kawa i do świątyń Prambanan. Szaleńcza jazda obwodnicą i po 30/40 minutach jesteśmy na miejscu. Głodni, więc na śniadanie do garkuchni na parkingach – mój chyba sum miał chyba robaka ale kawałek było ok.
    Idziemy do kas, są 2 , jedna dla krajowców druga droższa dla cudzoziemców. W kasie dla turystów wstęp kosztuje 130.000 rdp czyli 13$! Idziemy więc do kasy dla krajowców za 15.000 rdp czyli 1,5$. Chyba nas poznali bo kazali zmienić kasę? W kasie dla turystów chcieliśmy wejść ulgowo za 70.000 rdp jako studenci ale chyba znowu coś było nie tak bo zażądali legitymacji? Piotrek pokazał im dowód ale chyba są szkoleni bo powiedzieli nich. Pytamy więc co zawiera cena 13$ a pani w okienku, że robienie fot, toalety i Welcom drink. Kupiliśmy wejściówki po 13$, kazaliśmy im spadać z ich Welcom drink-iem ( po polsku i kwieciście) i weszliśmy do świątyń. Nie będę się rozpisywał o świątyniach bo jest pełno info na ten temat. Tutaj sprawdziło się coś co już gdzieś czytałem, wszyscy chcą sobie z nami robić zdjęcia!? Zresztą jutro dam jakieś foto.
    Ze świątyń nie można wyjść wejściem, bo nie. Pan siedzi w budce przy furtce i mówi no serr, entrance is there. Nie ważne, że od poprawnego wyjścia do parkingu jest 1km dalej. Jak dochodziliśmy do parkingów to okazało się, że jedyna droga wiedzie przez targowisko gadżetów jak na Krupówkach. Powstała hipoteza, że oni są w zmowie. Tzn. handlarze i pan przy „only wejściu”. Ale z drugiej strony na stacji Gambir w Jakarcie na perony prowadzą 2 pary schodów. Z tym, że jedne schody są do wchodzenia a drugie tylko do schodzenia czego pilnuje ekipa lokalnych Sokistów w mundurach i białych kaskach orzeszkach jak z PRL-u.
    Porządek, Mister.

    Uff ale się rozpisałem a za 3 h wstajemy i do Semarang na biznesy. Pa

  110. Lukasz
    16:58 on Styczeń 17th, 2010

    przyjąłem do wiadomości, w wolnej chwili spróbuję zmienić ;-)

  111. Maciek N-K
    14:52 on Styczeń 17th, 2010

    Popieram wniosek Skoka. Bedzie more user friendly :)
    pozdrawiam

  112. skok
    13:32 on Styczeń 17th, 2010

    Lukasz nie żebym się czepiał ale czy wpisy nie powinny być w odwrotnej kolejności to znaczy te najstarsze na dole, nie trzeba wtedy przewijać całości.

  113. skok
    13:29 on Styczeń 17th, 2010

    Anonimem byłem przez chwilę ja.
    To przez nieuwagę bo pisałem z innego kompa.
    Bardzo fajne foty.
    A Tab patrzący w morze to wygląda jak „Kochanica francuza” wypatrująca ukochanego.

  114. Lukasz
    11:00 on Styczeń 17th, 2010

    skok
    18:52 on Styczeń 16th, 2010 edit
    O, Lukasza nie ma od kilku dni.
    Lukk jak wulkan jak woda?
    Może jakieś ciekawe zdjęcie powiesisz

    nie mam teraz czasu ;-)
    tu masz z grubsza odpowiedź
    http://www.cokolwiek.art.pl/cokolwiek-logo/ + dzieci + żona w ciąży = mała aktywność ;->

  115. Maciek N-K
    00:52 on Styczeń 17th, 2010

    Desa indah dan seorang wanita dengan kemeja biru juga …
    a u Kasi i Macka na zielonej wyspie juz znowu zieloni bo pierwszy raz od 35 lat bylo bialo :)) a kto sie kryje pod Anonimem??

  116. Maciek N-K
    00:44 on Styczeń 17th, 2010

    Aku cinta kamu! Kesehatan Anda!
    damai dan cinta saudara
    Kochanski menyapa dari Irlandia!!!

  117. Lula
    21:51 on Styczeń 16th, 2010

    Zdjęcia piękne..nie zachwycam się strona techniczną, bo się na niej nie znam…..
    powala soczystość zieleni…piękna para na plaży….zazdroszczę bardzo..

    Wieś zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu..
    ludzie niezwykłej urody i trochę dziwacznej budowy ciała :)

    Na jednym ze zdjęć -przesiewają ryż?

    Melakukan any foto typu „Wy i widoczek” na pamiątkę…ale nie takie jak to z Piotrem, bo niczym nie różni się od mojego na plaży w Rowach ;)

    Melakukan lebih banyak foto (znaczy więcej zdjęc poproszę)

    ciuman manis :)

  118. Lula
    21:42 on Styczeń 16th, 2010

    Anonim?
    Jakiej miłości, że gdzie ja niby piszę o niej? ;)
    Narazie kompa nie tykam..działa to działą…będę wypinać i wpinać jak znów padnie ;)

    Idę zdjecia obejrzeć, bo mnie syn dopiero na kompa wpuścił :)

    ciuman manis forever

  119. skok
    18:52 on Styczeń 16th, 2010

    O, Lukasza nie ma od kilku dni.
    Lukk jak wulkan jak woda?
    Może jakieś ciekawe zdjęcie powiesisz.

  120. skok
    18:42 on Styczeń 16th, 2010

    jaki anonim to pisałem ja SKOK.
    Był Walek nowy dysk i dał radę – nie wszyscy potrafią.
    Cieszę się teraz szybki netem.

  121. Anonim
    18:38 on Styczeń 16th, 2010

    Lula wyjmij z kompa 1 i 3 kość, a zobaczysz jak wtedy hulnie.
    O jest Maciek i Kasia z zielonej wyspy. U Was też tak mrozi jak w Warszawie? Pozdrowienia.

    Lula, proszę ani słowa o miłości bo zaczynam się ślinić.

  122. xyb
    18:35 on Styczeń 16th, 2010

    dzisiaj byly biznesy i SQUTEJRRO
    Miasto nas znudziło. Pojechaliśmy do wsi.
    Dzisiaj foto wieś, miłość i … samotność.

  123. Lula
    10:01 on Styczeń 16th, 2010

    Grzesiu, wypięłam 2 i 4 kość i komp działa !!!!!!! Generalnie pełna mobilizacja..po Twoim powrocie będę umiała naprawiać kompy i samochody :)

    Przepraszam wszystkich za very prajwat wpis, ale nie miałam innej mozliwości- salonik internetowy w BUW-ie… uratował mi zycie…i na farm ville marchewka nie zwiędła ;) a i udało sie krowe wydoić :)

    Poproszę o zdjęcia si sajdu :)

    Skype bitłin 15-18?

    ciuman manis jak zawsze

  124. Kasia N-K
    21:47 on Styczeń 15th, 2010

    Chłopaki respekcik za foty, wpisy i za to, ze dbacie o swoje zdrowie w tych malaryjnych rejonach !!!!

    Trzymajcie się

  125. xyb
    19:35 on Styczeń 15th, 2010

    Chodnik czy pieszy raczej rzadki widok. Oni mają jakąś manię z tymi motorami, raczej jeżdżą a nie chodzą. Dlatego dziś foto
    ( z 2 wyjątkami ) motorowe i rikszowe.
    Przy okazji
    Kupiliśmy 2 butelki wódki na mecie! Mecyje z tym alkoholem. Wódka średnia a raczej słaba.
    tyle na dziś
    pozdrowienia

  126. xyb
    18:40 on Styczeń 15th, 2010

    Robiliśmy Biznesy :)
    Dzisiaj było wooden, garden, old teak, furniture.
    http://www.cokolwiek.art.pl/wp-content/uploads/2010/01/panorama-z-hotelu-duta-2010.mov
    Piotrek zrobił panoramę :) take a look Mister.
    zaraz damy parę new foto.

  127. Lula
    18:08 on Styczeń 15th, 2010

    zapomniałam…zdjęcia tego hotelu oglądaliśmy razem przed Twoim wyjazdem-pamietasz? jest suuper….zazdroszczę bardzo :)
    ciuman manis (słodkie buziaki znaczy)

  128. Maciek N-K
    15:47 on Styczeń 15th, 2010

    Piekne, piekne…
    napiszcie jak ta wodeczka z lokalnej mety… :)) Jezeli to ja spozywaliscie wczoraj to po nagraniu na skypowej sekretarce musze przyznac, ze Basha :))
    wpisy, zdjecia, wpisy zdjecia.
    xyb naprawde uwalniasz swoje zdolnosci literackie
    pzdr

  129. skok
    10:48 on Styczeń 15th, 2010

    a ja na nudnej nasiadówce w mateczniku
    zimno -10, dalej jest zima.
    do roboty z tymi zdjęciami bo się wam delegację cofnie i wezwie na dywanik do Warszawy.

  130. Lukasz
    21:20 on Styczeń 14th, 2010

    zdecydowanie za dużo leków na malarię i za dużo osłonówki na żołądek przyjmujecie.. im dalej w dżunglę tym wpisy mniej zrozumiałe… mam jakieś mgliste skojarzenia z „Jądrem ciemności” ;-)
    a ze zdjęciami proszę się nie lenić, my tu zimę mamy i domagamy się ciepłych widoków.. dziś w warszawie było -16 stopni :-/

    xyb – wydaje mi się, że czas wpisu zależny jest od czasu serwera.. weź to zostaw ;-) już wszyscy sobie potrafią wyliczyć

  131. xyb
    18:07 on Styczeń 14th, 2010

    nie zmieniłem :) ok to jest czas warszawski
    ryba się rzuciła
    komp do ładowania i spróbujemy skype pa

  132. xyb
    18:03 on Styczeń 14th, 2010

    zmieniłem :) świerszcze cykają !

  133. xyb
    17:57 on Styczeń 14th, 2010

    la petit problem zauważyłem
    w laptopie mam ustawiony czas polski stąd źle widzicie czas wpisu
    zmieniam….

  134. taboret
    17:53 on Styczeń 14th, 2010

    dzisiaj fot nie robiliśmy. w pociągu było tak zimno, ze nam matryce zaszły szronem. mają tu hopla na punkcie klimatyzacji. a przyciemnione szyby spalinowego dyliżansu zakrzywiały rzeczywistość. cholera po 17 bintangach (lokalne piwo) i butelce smirnoffa rzeczywistość nadal jest zakrzywiona… piszę italikami? sssszy mi się tylko wydaje? ;))) a zresztą. po co komu zdjęcia? ruszyć wyobraźnię! damn it!

  135. taboret
    17:43 on Styczeń 14th, 2010

    ha! co tam trzęsienia ziemi, co tam wybuchy wulkanów! co prawda jechaliśmy pociągiem przez jawę środkowa… ale trzęsło normalnie, tak jak w relacji warszawa-tłuszcz ale.. ale w hotelu napadła nas chmara komarów! dobrze że dmuchnąłem rodzicielom przeterminowane lepy na muchy. jeden się złapał… był tak wielki, że niestety porwał lep i odleciał… w regiony malaryczne podobno.. w lokalnej prasie napisano, że w związku z przyjazdem dwóch białasów from polandia do yogyakarty odwołano zagrożenie epidemią.. słuszną linię ma nasza prowincjonalna władza.. dobre lepy na muchy produkuje.. PIS & LOVE prezydentowi i jego ziomalom

  136. xyb
    17:30 on Styczeń 14th, 2010

    jednak nie będzie rozmów teraz, skype ledwo zipie, za godzinę
    wracając do hotelu to jak zrobiliśmy czek in to rozpętała się prawdziwa azjatycka burza z ogromnym deszczem. Ponieważ byliśmy zmęczenie to od razu kąpielówki i …do basenu :)
    kurde przecież jest 14 stycznia a my stoimy na ulwie jak pod prysznicem w samych kąpielówkach, potem do basenu – ihaaa
    foto nie ma
    http://www.dutagardenhotel.com/en/guest-house/
    dajemy link do strony hotelu w zastępstwie
    są ryby, gekony, jeden widziany szczur
    jak leżysz w wannie widzisz niebo :)
    zrobimy jutro / pojutrze foty bo to miejsce jest aż nierzeczywiste
    oddaje kompa piotrkowi
    cdn

  137. xyb
    17:21 on Styczeń 14th, 2010

    zaraz coś naskrobiemy ale dziewczyny właśnie wychodzą a Piotrek musi zadzwonić do OLI
    tak tylko nadmienię. że po drodze widzieliśmy wzorzec zieleni – powinien trafić do Sewer i mieszkamy w hotelu typu slums, low cost ale o tym za czas jakiś…:)
    teraz obowiązki
    przepraszam , na chwilę
    – thx for everything, by Su, by Mio you were great
    – you’ve got perfect lips
    -by
    ok poszły, za chwilę coś napiszę

  138. Lula
    09:50 on Styczeń 14th, 2010

    Luk nie nakręcaj mnie….. Po tej Grzesiowej kolacji w podrzędnym barze w Dzakarcie…dzieciaki dostały rota…..Ja czekam jak na szpilkach na telefon między 15 a 18-tą… ja mam zbyt bujną wyobraźnie…

    Aha, a Ty lepiej sprawdz czy na wyspach sie wulkany nie uaktywniły :p

    :)
    k

  139. Lukasz
    09:35 on Styczeń 14th, 2010

    a, kasiu..wstrząsy nie tylko na Papui, ale też na południowym wybrzeżu Javy 4 dni temu, mniej więcej w połowie drogi z Jakarty do Yo…

  140. Lukasz
    08:59 on Styczeń 14th, 2010

    jeśli chodzi o trzęsienie ziemi to tu są zdjęcia z zeszłego roku:
    http://www.napoimages.com/index.php?gdzie=10&id=48

    ale powinni też uważać na powodzie, tsunami i ataki terorystyczne:
    http://wwwpodrozoholiczka.blox.pl/2009/10/TRZESIENIA-ZIEMI-ZAGROZENIE-TSUNAMI-POWODZIE-I.html

    ;-)

  141. Lula
    22:34 on Styczeń 13th, 2010

    …….na Google Earth widać dokładnie gdzie wstrząsy występowały..zerkajcie czasami :)

  142. Lula
    22:33 on Styczeń 13th, 2010

    Kochane chłopaki..
    newsy… (sorry, że tu, ale mośki poczty nie odbierają)
    pewnie czytaliście o wstrząsach na Haiti…no właśnie
    Chciałam napisać, że wystąpiły również w Indonezji (mama dzwoniła zrozpaczona!!! żebym do Was dzwoniła) W Indonezji (obok Papua Nowa G.-więc mniej więcej jak od W-wy do Stambułu) i na Filipinach…
    Piszę, bo pora roku wstrząsom sprzyjająca..jakby co to krótkie nóżki i spier…..

    Chłopaki czytajcie newsy z netu…….

    ciuman manis !!!!!!!!!!!!!!

  143. Lukasz
    20:17 on Styczeń 13th, 2010

    info dla argonautów:
    dostałem sygnał od conajmniej dwóch osób, że układ str. głównej i wejście do wpisu lub/i galerii o indonezji jest nielogiczne.. w związku z tym ciut zmieniłem układ i na razie tak zostawiam do waszego powrotu ;-) ale wtedy już się nie wymigacie – trzeba się spotkać i w końcu to/wszystko poprawić;

  144. Lukasz
    19:35 on Styczeń 13th, 2010

    zdjęcia naprawdę spoko, ale z tym rozmiarem to chyba przesada.. ja rozumiem, że kiepskie łącze, ale ciut to za małe…

    „jeden chciał od Piotrka stare klapki jak ten zmieniał na nowe za 2 $” – dał mu?

    „jutro rano na pewno Yoga !” – na pewno, trzymam kciuki żebyście tym razem nie zaspali ;-) ile tam jest? z 500km? jak ruszycie rano to cały dzień w pociągu chyba.. będą niezłe foty ;-)
    no nic, powodzenia

    skok – dodaj do godziny, którą widzisz przy wpisie 6 godz. i będziesz miał ich czas.. czyli ostatni wpis grze był o 18 naszego, czyli o 24 ich czasu… a potem pewnie poszli spać, skoro rano mają wstać na pociąg do Yo…

  145. skok
    19:01 on Styczeń 13th, 2010

    lukasz to z wczorajszej wyprawy po Warszawie?
    o której oni piszą bo chciałbym interakcji?

  146. skok
    18:56 on Styczeń 13th, 2010

    zajebiste szkunery w porcie, czy do wynajęcia do popływania?
    mam straszną pikselozę na zdjęciach, nie wiem czy to mój komp czy kwestia kompresowania zdjęć do netu.
    dzisiejsze zdjęcia oddają lokalny klimat.
    jak jeszcze nie śpicie to proszę o więcej.

  147. xyb
    18:03 on Styczeń 13th, 2010

    dziś foto, no comments serrr
    zapraszamy do galeri
    p.s. doker w porcie – ten który na plecach nosi worki z cementem zarabia około 30.000 RDP / dziennie
    jeden chciał od Piotrka stare klapki jak ten zmieniał na nowe za 2 $.
    jutro rano na pewno Yoga ! Pa

  148. Lukasz
    09:08 on Styczeń 13th, 2010

    „Jutro zamierzamy tam pojechać ale biorąc pod uwagę to, że cały czas stosujemy profilaktykę anty malaryczną oraz że dbamy o florę – tu najlepsza jest Vódka – to słabo to widzę.”
    hehehe.. wrócicie zdrowsi niż wyjechaliście

    „To wszystko wina zmiany czasu.” – albo dbania o zdrowie :-D

    tabor – nie cukruje, podobają mi się.. a czy to ważne jak robione.. w domu ściana pękłą!?!? o cholercia, muszę szybko obiektyw odebrać!

    czekam na c.d.
    pozdr

  149. xyb
    07:54 on Styczeń 13th, 2010

    no i nie pojechaliśmy :)
    wkleiłem wpis z wczoraj bo Piotrek walczył z wordpresem i zajął kompa.
    Wstaliśmy dziś o …12.05 obudzeni telefonem z recepcji
    – are you living yoday ?
    – eeeee, give me 2 minutes
    2 minuty później
    – we’d stay another night
    czyli kolejny dzień w Jakarcie.
    To wszystko wina zmiany czasu.
    Dobra czas iść.
    CDN

  150. taboret
    07:03 on Styczeń 13th, 2010

    juz tak nie cukruj, robione z biodra, z taxi i z tylka ;)
    a zime macie niezla, mieszkanie na paryskiej zalalo i pekla sciana…

  151. Lukasz
    22:07 on Styczeń 12th, 2010

    pozwolę sobie coś wybrać i wrzucić zamiast tej flagi…
    foto ok.. nawet bardzo ok

    skok
    apropos zimy: http://www.cokolwiek.art.pl/w-warszawie-zima/

  152. skok
    22:05 on Styczeń 12th, 2010

    no wreszcie foty
    co robi gość w kaszkiecie na głowie
    kręci lody?
    a u nas zima, zima, zima …
    zakopałem się trzy razy

  153. Lula
    19:35 on Styczeń 12th, 2010

    Sayang suami,
    saya mengucapkan selamat ulang tahun pernikahan !!!!
    czyli:
    kochany mężu życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ślubu :) naszego….

    a tu link co tłumaczy całe zdania :)

    http://www.mtranslator.pl/translator_9_11_14_5_slownik_polsko_indonezyjski,pol.html

    ciuman manis!!!!!

  154. xyb
    19:22 on Styczeń 12th, 2010

    pierwsze foty proszę
    http://www.cokolwiek.art.pl/wyprawa-do-indonezji/

    Pan President – Developer, Story

    Dzień II w Jakarcie. Wstaliśmy o słusznej porze tzn. o 11:30, śniadanie, zmiana hotelu ( na Margot – również Jalan Jaksa) i w tripa.
    Przystanek 01 – to stacja Gambir. Piotrek wczoraj zgubił telefon w blue Taxi, poszliśmy szukać taksówkarza. Mister był ale telefonu nima.
    Z Stasiun Gambir do Jalan Pintu Air – to część centrum, dla nas max na 2 dzień.
    Droga cały czas wzdłuż ulic 3,4 i 5 pasmowych. W Jakarcie po ulicy ciągnie się nieskończony, szalony, sznur / potok / rwąca rzeka wszelkiej maści pojazdów. Królują skutery, których kierowcy są bezapelacyjnymi kretynami ( wg. Naszych europejskich norm ). Spalinowe riksze przypominające takie pomarańczowe PRL – owskie moto wózki inwalidzkie dzielnie walczą o swoje miejsce ale zalało je morze Yamach, Kawasa i innych więc na oko to jeszcze 2 / 3 lata i nie będzie ich wcale.
    Jacek wczoraj wspominała a dziś to widzieliśmy, że riksza spalinowa jest dla władzy czymś wstydliwym, podobnie zresztą jak rowerowa czy gość ciągnący wielki mega wypchany wózek z niezidentyfikowanymi tekstyliami – co oni tam targają ?- może to jakaś bawełna ? Dlatego do pewnych dystryktów Jakarty te old wehikuły mają administracyjny zakaz wstępu. Indonezja to przecież azjatycki tygrys.
    Państwo nowoczesne, Mister.
    O samym ruchu drogowym, po całym dniu w TAXI, chwilowo nie wspomnę bo koncentrujemy się na florze bakteryjnej a to może zaszkodzić. Napisze przy okazji.

    Wracając do naszej pieszej wyprawy…

    Po godzinie marszu w temperaturze ponad 30 stopni i lokalnej wilgotności oraz w smrodzie i hałasie milionów pojazdów wokół, zacząłem się czuć słabo. Na szczęście wydostaliśmy się z pętli obwodnico – autostrad i zobaczyliśmy centrum…ale trzeba było przejść na drugą stronę ulicy. Tabor poprawił spodnie, odkleił bokserki od ciała i przemknął… do tej pory nie wiem jak to jest możliwe, że nie musiałem dzwonić na help naszego ubezpieczyciela i kupować skrzynki z Old Teak na ciało ? Anyway, przeszedł a raczej przeprysnął . Ja próbowałem ale po 10 minutach nerwowego czekania poszedłem dalej jakieś 500 m do kładki dla pieszych.
    Uff – centrum, chodniki, brak ulicy, ciszej, pojazdy oczywiście jeżdżą ale jest już lepiej. Kupiliśmy Bitang – lokalne piwo pilznera, postanowiliśmy odpocząć. Usiedliśmy na schodach do jakiegoś biura. Siedzimy, stygniemy, prawie otworzyliśmy piwo. Nagle podchodzi do nas trzech facetów. Jeden bardzo porządnie ubrany. Szanowny Pan Dipl. Ing. King Yuwono ( Prezident jak tuszę ) Pt. Trikarya Idea Sakti & Olympus Development, wykonawca PASAR BARU MANSION, żywo zainteresował się nami spoconymi.
    – Are you tired, because you look like ? You can stay in my office, there is Air Conditioning
    – No it’s ok. We would like to stay here.
    – Come on, I offer you a cup of coffee in a cold place.

    Poszliśmy.

    Pan King postawił na baczność całe biuro i zarządził Kafkę.
    Pokazał nam makiety PASAR BARU, opowiedział o minimalnej odległości od pałacu prezydenta ( snajperzy, a budynek będzie w ścisłym centrum) itd.
    Gadaliśmy z nim o dupie Maryni. Gdy dowiedział się, że jesteśmy również w biznes tripie powiedział, że nam pomorze. Okazało się, że zna jakiś ludzi w Yogjakarcie , oni są wooden i nam pomogą. Wykonał szybko parę telefonów i mam już nowego ziomala, tym razem w Yodzi.
    Jutro zamierzamy tam pojechać ale biorąc pod uwagę to, że cały czas stosujemy profilaktykę anty malaryczną oraz że dbamy o florę – tu najlepsza jest Vódka – to słabo to widzę. Pociąg jest o 8:00 rano. Pan King załatwił nam Taxi, kazał taksiarzowi włączyć licznik i pojechaliśmy odprowadzeni przez 3 albo 4 osoby do drzwi taksówki. To bardzo miłe.

    Taxi zawiozło nas w strefy wooden storów. 5 h w Taxi w Jakarcie to oddzielna historia, było grubo.

    Pa kończę bo jutro wyjazd. CDN

  155. taboret
    17:16 on Styczeń 12th, 2010

    SALAMAT SORE

    BAGAIMANA KABAR ANDA?

    SAYA BAIK-BAIK SAYA

    jest tak:

    z tym deszczem to przesada
    jesli to jest pora deszczowa to ja jestem mokra wloszka

    zaraz kilka fot, jesli net pozwoli, bo hula tak jak ja trawersuje na zboczu wulkanu

  156. xyb
    17:01 on Styczeń 12th, 2010

    cześć tym razem z naszego komputera więc z polskimi znakami
    Dziś odnieśliśmy pierwszy sukces w handlu międzynarodowym – po godzinie szukania udało się nam kupić medykamenty niezbędne tzn Vodka i Gin. Za 0,7 Smirnoff i 0,7 Gin zapłaciliśmy 600.000 RDP – to jakiś koszmar. Vódka jest potrzebna osłonowo na żołądek a Gin do toniku, który jak wiemy zawiera chininę, która z kolei pomaga w walce z Malarią.
    – Może Piotrek coś napiszesz?
    – Hey mister write smt….
    g

  157. Lukasz mobil omnia
    14:28 on Styczeń 12th, 2010

    jestem na miescie, porobie troche zdjec zimy i powiesze zeby chlopaki nie zapomnieli jak snieg wyglada :-)

  158. Lukasz mobil omnia
    14:18 on Styczeń 12th, 2010

    jak bylem na filmie avatar to lud N’avi tak mowil… ;-)

  159. Lula
    13:13 on Styczeń 12th, 2010

    aku lupa!!!
    jangan panggil pada pukul 6 pagi
    (znaczy o 6 rano żebyś nie dzwonił !!!)

    mu istri :)

  160. Lula
    12:46 on Styczeń 12th, 2010

    Mahal suami!!!!
    Selmat pagi, apakabar?
    Hari ini kami perinikahan !!!!!! (8 rocznica !!)

    Anak-anak adalah sopan :) Di mana sekarang?
    Aku cinta dan rindu !!!!

    Melakukan any foto?
    Mendengar!!!!!!

  161. Lukasz
    09:32 on Styczeń 12th, 2010

    słuchajcie chłopaki, my tu na półkuli północnej (gdzie wszystko jest normalnie a nie do góry nogami – patrz flaga na przykład) oczekujemy od was, że nam pokarzecie zdjęcia a nie będziecie wklejać linki do google maps… tyle to sami potrafimy…

    rozumiem, że jesteście cali, nie zjadły was w nocy pluskwy, zgaga ani biegunka.. albo ten pan z panią od gazet ;-)
    a u nas śnieg po kolana prawie i znowu pada.. na śniadanie jajecznica i wyborcza… a u was? ryż??
    http://www.cokolwiek.art.pl/wp-content/uploads/2010/01/miskaryzu.jpg

    ;-)
    pozdr

  162. xyb
    06:54 on Styczeń 12th, 2010
  163. Lula
    22:55 on Styczeń 11th, 2010

    Dzizas jakie foty, jakie slumsy…KOCHAM WARSZAWĘ….Mam nadzieję, że u nich jutro bedzie dzień bardzo deszczowy w porze jeszcze bardziej deszczowej :p i nie uda im się zażyc mnie błękitnym lazuerm z palemką i wisienką….

  164. Lukasz
    22:22 on Styczeń 11th, 2010

    „aha to prawda z tym Jackiem – śpią we trzech….szybcy są…. zawstydzili Turbo Dymo Mena….”

    :-D

    znalazłem coś takiego —> slumsy w jakarcie foto

  165. Lula-blondynka niby
    22:13 on Styczeń 11th, 2010

    G dzwonił ok 12 w nocy ichniejszego czasu…. :) wszystko wiem Luk i nawet nitka między uszmi mi nie pękła :p

    aha to prawda z tym Jackiem – śpią we trzech….szybcy są…. zawstydzili Turbo Dymo Mena….

  166. Lukasz
    21:11 on Styczeń 11th, 2010

    różnica czasu warszawa jakarta + 6 godzin… czyli u nas11.01.2010 godz. 20:00 u nich 12.01.2010 godz. 02:00 …
    malboro red za 3 zł ?!?! tanio!
    rozumiem, że jedliście w tej gar kuchni, którą opisałeś ;-)
    a takiej ulicy jak napisałeś to nawet google nie znajduje….

    tak, ta pani na końcu, to na pewno przewodniczka pttk ;-) wynajmij ją a pokaże ci takie miejsca o jakich nawet nie śniłeś, i jeszcze przywieziesz do kraju pamiątkę z indonezji :-D

  167. Lula
    20:56 on Styczeń 11th, 2010

    wood (Ectaco-Poland)
    n, rodz. f
    1 drewniany
    2 drzewny
    3 las
    4 puszcza
    5 bór
    6 knieja
    7 drewno
    8 drzewo jako opał
    9 beczka [handl.]

    cóż Ci mogę małzu kochany ( z którym to rocznicę 8 slubu będę jutro obchodzić hucznie) napisać…, że bedzie drewnianie (o tą Pewną Panią chodzi), bo beczka i drewno (=kłoda? drewno czyli)), że busz i knieja i wielkie 3 mrowiska (2 pod pachami)…że nie warto bo przecież zycie pieknym jest, za każdym razem gdy jest sie daleko od zony i dzieci ;)

    tęsknimy…. Janek dostał 5 z angielskiego, a Alusia świra…

    uważaj na siebie i zdjęcia poproszę, ale bez palm, niebieskiego morza…wyslij jakieś slamsy, żeby mi lżej na duszy było…

  168. skok
    19:44 on Styczeń 11th, 2010

    spoko relacja, poproszę o więcej, no i tak jak pisał Lukasz zdjęcia.

  169. xyb
    19:20 on Styczeń 11th, 2010

    no to jestesmy
    nie ma polskich znakw wiec bedzie troche ale basha indonesia
    no wiec

    Singapur: kazali nam wysc z samolotu tylko po to bysmy sie logowali do tego samego za godzine ? (due to singapur law or something)
    aha moj angielski tesz bedzie basha…
    ale to bylo pierwsze zetkniecie z azja – temperatura 30 C i zielone lato, wszedzie zielono
    udalo mi sie zafajczyc e-papierosa na lotnisku I nie scieli mi glowy!

    W drodze z Singapuru do Jakarty spotkalismy Polaka – Jacka – jest juz naszym ziomalem, spimy razme w pokoju a raczej bedziemy….
    wlasnie skasowalem caly wpis – pieprzona poklejona indonezyjska brudna klawiatura suka
    nie wazne dopisze teraz a co w koncu tu mozna palic I pic przyniesione piwo 
    Jacek zna Basha Indonezia, umie sie z nimi targowac I generalnie jest fajnym przewodnikiem spotkamy sie jeszcze w Yogakarcie

    Jestemy w Jakarcie na ulicy Jai Jaksa – ulicy dziwek tanich hosteli jedzenia z ulicy itdd.
    Przejscie z plecakami I torbami od taxi poprzez jakies 250 metrow = jestes caly mokry I lepki , masakra
    Po zalogowaniu w pokoju zmianie ubran, piwo w dlon i poszlismy w tripa…
    Trip
    Ludzie zyja na ulicy – doslownie, piora myja itd. Ten rejon Jakarty jest bardzo biedny, slums generalnie, chyba ze slums to cos gorszego a to jest klasa srednia ? sprawdzimy
    Sa szczury, Tabor wola “Pixel” , sa jaszczurki, sa swierszcze
    Pelno zieleni, wszystko pachnie I smierdzi bardzo intensywnie.

    Spotkalem Pana, Pan z Pania sprzedaja gazety na ulicy. Pan miedzy samochodami a pani na chodniku pilnuje kiosku. Pan jak mnie zobaczyl krzyknol “ Hey Mister” I pokazal gestem jednoznacznym wkladanie do ust. Czy chodzilo o niego czy o pania czy o mnie czy moze chodzi o prase nie wiem jak sie dowiem to napisze

    Wbilismy sie do slumsu pod wiaduktem, ciemnawo troche strasznie, mikro domki z byle czego ludzie cos tam dlubia siedza pod tymi budkami, suszy sie pranie itd. Pelno smieci I kartonow, papierow I szmat, jakies wozki wyladowane potrzebnymi tylko azjatom tekstyliami, co krok gar kuchnia – jakies 1,5 m2 na chodniku, naczynia myte w misce I ukladane na krawezniku.

    Kafejka internetowa – we never close – meble to zbieranina, jakis locals spi regularnie na podlodze, kompy maja zdjete obydowy – WSZYSTKIE, mozna palic

    Jedzenie
    Najwazniejsze ze bylo jedzone… bardzo dobre zarcie za 18000 RDP/ per capita – skutki zobaczymy

    Info cenowe :
    10.000 RDP = 3 PLN
    20.000 RDP = przejazd busem z lotniska
    18.000 RDP kolacja + Ice tea
    10.000 RDP = Marlboro red
    6.000 RDP – godzina w kafejce internetowej
    130.000 RDP pokoj z lazienka na Jai Jaksa dla 3 osob
    10.000 RDP – piwo

    Dobra koncze bo spalem nie wiem kiedy I nie wiem gdzie
    Teraz jest 01.16 a lokalsi nie spia w kafejce full

    Sorry za haos ale dzialo sie duzo

    Aha Kasiu na naszej ulicy Pewna Pani wola ciogle za mna “ Hey Mister” wood you gonna go with me? – nie wiem o co jej chodzi moze to jakas lokalna przewodniczka albo atasze kulturalny?

    Dobra spac Prosze trzymac kciuki za nasze zolodki!

  170. Lukasz
    10:39 on Styczeń 11th, 2010

    no i git ;) taki blogowy codzienny wpis ok!
    dawać foto (tu nie ma??) pozwolę sobie coś dodać na początek i wrzucić na główną ;-)
    jestem na skype…

    trzymam kciuki
    pozdr

  171. Lukasz
    10:30 on Styczeń 11th, 2010

    Ten tekst oryginalnie był napisany przez Grześka i jest pierwszą częścią relacji z wyprawy do Indonezji.

    ———————–
    trzeba od początku

    a więc

    Reisefieber [wym. rajzefi:ber] zdenerwowanie, podniecenie przed podróżą.

    nie zaznaliśmy?!

    to nas zaniepokoiło , bardzo zaniepokoiło – trzeba było to jakoś zwalczyć, ten niepokój

    w samolocie (opóźniony odlot o 2 h) po 150 a w Stambule kolejne 250 per capita.

    jest już lepiej …z głośników sączy się przyjemny kompletnie nie zrozumiały bełkot po turecku, wszędzie jest pełno rosjan i japończyków – w maskach sic! są oczywiście chińczycy w…. dresach.

    darmowy net ciągniemy z białokołnieżykowego HSBC pijemy turbo colę i siedzimy w knajpie, uprzednio zalegalizowaszy się 1 espresso.:)

    aha poszedłem do burger kinga kupić 2 zestawy, wróciłem spłoniony z 3…. muszę doszlifować angielski i podstawy negocjacji

    piotrek robi foto jak się uda do postawimy

    next step singapur

    cdn