Czuje sie nienasycony… :) to jak stosunek przerywany….
Mistery, prosze more photo i dokonczyc relacje PLEASE !
xyb 20:47 on Luty 7th, 2010
attention
Ponieważ cały czas w swojej relacji z wyprawy jestem na Lombok a potem były jeszcze wyspy Gilii oraz Bali i powrót to…. postanowiłem wrócić do Indonezji by mi wena wróciła i by skończyć a dodatkowo odnaleźć zagubione maski
Dlatego wyjeżdżam
aha odnalazłem Jacka – ziomala – Polaka z 1 dnia w Jakarcie :)
Maciek N-K 16:32 on Luty 6th, 2010
Aha, i to nie były paluchy…
Maciek N-K 15:46 on Luty 6th, 2010
Pewnych podobienstw faktycznie nie da sie ukryć…
:))
ale mi to bardziej podchodzi pod to, ze jestes synem naszych ojcow…
:))))))))))))))))))))
taboret 11:03 on Luty 6th, 2010
Maciek
Ja miałem tak w szpitalu w Jakarcie u dohtora:
chcę płacić kartą za remont nóżki, bo za mało rupii w kieszonce, a pani w kasie mówi: your credit card has expired, sir
był 2 lutego, a karta do końca stycznia, damn it!!
bracie mój !!! może Sexy Legs maczał paluchy podczas produkcji Taboreta, czy jak? ;))
taboret 10:58 on Luty 6th, 2010
Skok
jesteś nieuważnym czytelnikiem naszych forów,
relacja Lukka już od dawna wisi… nawet przed wyjazdem już wisiała…
czy zaproszenie na dzisiaj aktualne? antybiotyk mi się skończył, więc czymś bym się dokierał ;)))
GTK (Gin&Tonic&Kretek)
skok 19:36 on Luty 5th, 2010
Lukk,
czekamy na twoją realację z wyprawy, no i zdjęcia.
Postaraj się żeby były przynajmniej równie ciekawe jak te z indo.
Maciek N-K 15:48 on Luty 4th, 2010
Wiesz Tab jak by bylo ze mna…
I’m sorry sir, your passport is expired… you have to stay in our country…. :)
taboret 01:19 on Luty 4th, 2010
wellcome in warsaw, sir,
this is your distroyed luggage, sir, here you go, sir
have a nice stay
so I’ll stay
Lula 22:52 on Luty 3rd, 2010
Mój Niga ;) mąż śpi z Lusią..Janek pyka jeszcze na konsoli.. Dzizas jak dobrze być znowu razem… Mam nadzieję, ze jutro z rana się pokłócimy- brakowało mi porannego Grzesiowego focha ;)
Luk trzymam kciuki za dobrą pogodę i bezpłatny dostęp do netu ;)
Pozdrawiam wszystkich….
….jeszcze tylko pakowanie Janka, bo jutro jedzie na narty…. :) i przytulę się do małża :)
ściskam
k
Lukasz z baru Tenerife Sun 22:42 on Luty 3rd, 2010
tak tak.. witojcie!!
na właściwe powitanie przyjdzie czas jak wrócę ;-)
właśnie znalazłem wifi zone i w końcu działa, wrzucam na razie tekst
pozdr
Maciek N-K 19:25 on Luty 3rd, 2010
Welcome Europe!
欢迎欧洲 !
Selamat Eropa!
Witamy w Europie!
I ja Was też :))
Lula 13:29 on Luty 2nd, 2010
Cześć,
piękne :DDDDDD
Info o chłopkach.. Właśnie wsiadają do samolotu w Jakarcie… nastepna stacja………. Plac Wilsona….
no dobra..następna stacja Singapur..potem Istambul…a potem Polsza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Juz sie doczekać nie mogę..
Wiecie, że można stęsknić sie za własnym mężem… (sick?)
Pozdrawiam i idę sprzatać.. chałupę… po tych szalonych imprezach… :p
Pozdrawiam
Taboret!
Prawda Ci to mój kochany. Zapomniales dodać ” i tak trzy dni”… :))
ja dopiero za 7 godzin i bez parasolki. Uważam, ze na następna wyprawę to powinienem się zabrać jako wsparcie… ( nie wiem czego ale dobrze brzmi) :) pamiętaj o dziwnych miejscach.
Pozdrawiam,
aha, i pomietaj, ze ja zawsze Cie kopne jak upadniesz, do końca naszych dni :)))
taboret 14:27 on Styczeń 30th, 2010
Maciek
ja uwazam, ze powinienes do nas przyjechac i usiasc przy stole. tak normalnie, jak polacy ;))) szklo rozpracowac jak drzewiej bywalo, bo przeciez kac w samotnosci jest o niebo gorszy. co innego jak masz swiadomosc, ze kumpla, ktory lezy na zwalce tuz obok moze jeszcze bardziej leb nap…, przeciez to takie polskie, swojskie, nasze…
pamietasz jak dywagowalismy na temat przyjazni i pomocnej dloni?
kto kopnie lezacego jak nie przyjaciel?obcy? obcy obok przejdzie i nawet nie spojrzy na truchlo.. :)
no ale tak czy inaczej drink z parasolka pod palemka w gore i siup chlopaki!!!
Maciek N-K 14:18 on Styczeń 30th, 2010
Prawda Ci to drogi Luku :) jak już wszyscy zjedziecie do wawy, to jak ludzie usiadziemy na skypie i coś wypijemy :))
Lukasz mobil omnia 15:33 on Styczeń 29th, 2010
chlopaki w indo, maciek w irl, ja na tener, reszta w wawie a czuje sie jakbysmy wszyscy przy jednym stole siedzieli :-) ot globalizacja..
pozdr
Maciek N-K 12:36 on Styczeń 29th, 2010
wchodzisz na sliski temat xyb…. :)
bo my z tab…… tylko, ze On uwaza to za chorobe a ja za normalne :))))
Czekamy na cdn !!!
xyb 12:02 on Styczeń 29th, 2010
ja się tylko chciałem ponownie zameldować !
po około 50 / 60 … tak, nie bójmy się tego słowa – wypróżnieniach jestem zdrów
chyb cud jakiś, czy co?
wracam do akcji
cdn
grzesiek
skok 23:38 on Styczeń 28th, 2010
nuda, marazm, letarg, zimowy sen, zasypiam pa,
Lula 22:13 on Styczeń 28th, 2010
Witajcie :)
Mój Grzesiek ma siostrę Mirę :) która dzwoniła do mnie w sprawie kolczyków i koralików.. :)
Panią Mirę serdecznie podrawiam :) Chłopaki nie mogli wytrzymac i pochwalili się prezentami :) Ja tez widziałam cuudne sukienki dla mojej córeczki(nawet nie chce wiedzieć kto je szył)…z synem tylko kłopot mąż miał, ale może jakos wspólnie z Piotrem sobie pomogli i doradzili :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich :)
Ciekawa jestem co u Luka słychać… zanim się rozpakuje to juz bedzie musiał wracać- z dziecmi to zawsze dużo tobołów …
Grzesiu zadzwoń jutro koniecznie (Twoje dzisiaj :) ciekawa jestem jak się czujesz? Mam nadzieję, że lepiej. Kochanie na Bali jestes -otrząsnij się ;)
K
Maciek N-K 21:34 on Styczeń 28th, 2010
Mamusia Mira! jasne, ze lepiej :))
pozdrawiam serdecznie
mamusia, 18:19 on Styczeń 28th, 2010
Maćku, ale Wy wszyscy małolaty, ja jedna stateczna osoba, a poza tym chyba już jakaś Mira występuje.. Ok., na Twoją Maćku prośbę zmieniłam podpis. Czy tak lepiej?
A prezent od synka już widziałam i nie są to wcale korale.
Pozdrawiam, a synka mocno całuję
Maciek N-K 14:15 on Styczeń 28th, 2010
Pani Miro, podpis oficjalny jak w liscie do premiera :))) My tu sami swoi. Mira wystarczy :)))
Czyli Bali syf… Mamusi korale, Tatusiowi Rolexa, :)
pozrawiam
M
Lula 13:42 on Styczeń 28th, 2010
Grzesiu Mira prosiła o jakies koraliki egzotyczne..lub kolczyki….:)
taboret 11:53 on Styczeń 28th, 2010
ja idę surfować z Rekinami ;))) :^
taboret 11:52 on Styczeń 28th, 2010
Attention please!!!
Uwaga Uwaga!!!
Powtarzam:
Bali to lanserka
Zegarki Dolce & Gabbana i Rolexy za 15$ i całe mnóstwo czerwonych od słońca, grubych i pijanych euro-pejczyków… ze swoimi euro-spasionymi-fokami
Postanowiłem się oflagować. Zdjęć z Bali nie będzie. Nie wiem jak G ale on na razie chyba też nie ma ochoty
Koniec komunikatu
taboret 11:46 on Styczeń 28th, 2010
Grzegorz has left the building
taboret 11:45 on Styczeń 28th, 2010
Lukk
czekamy z niecierpliwością na to co potrafi twój sprzęt (choć kawałek przecież mamy ze sobą). Bo co do oka, to wątpliwości przecież nie ma żadnych
Ja myślę, że nieważne gdzie, ważne, żeby się chciało wstać i iść, zawsze temat się znajdzie ;)
Ja już trochę zmęczony ale się ślą, zaraz będą następne.
Choć matryca ma jest już mocno piegowata… trza pomyśleć o pójściu do doktora, bo matryca bardzo chora…
Lula
odzywamy się zawsze jak mamy interenet. a jak go nie mamy, to i tak nie przeczytamy postów…
Mirka M-T
ja również, ja również *:
Lula 21:35 on Styczeń 27th, 2010
Grzesiu martwię się :/
Nie ma z Toba innego kontaktu niż cokolwiekowy… Na skypie sie nie możemy złapać (najlepiej o naszej 15-18)… chyba że jestem gdzies z Jankiem na zajęciach to wtedy tez nie :(
Ostatnie połączenie na skype było tak złej jakości..nic nie słyszałam i zero obrazu….telefon to masakryczne koszty.. :((( (a łaczymy się codziennie:)-oprócz dzisiaj
WRACAJ BO TĘSKNIMY ZA TOBĄ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeżeli jestes znów na Bali- cywilizowanej wyspie to może skype zadziała lepiej i będziemy mogli sie w końcu zobaczyc i pogadać dłużej…
Dajemy sobie radę z pomocą mamy i cioci, wszystko jest ok. Patrol jeździ, odpalił się i daje radę…. Jeden dzień tylko zastrajkował-wcale mu się nie dziwię.Na stacji próbowali mi coś wcisnąć do diesli… Jakies cudo, które wlewa sie do baku, aby sie wytrąciła parafina i woda (syfy z ropy), żeby nie zamarzało…Dzis było rano już TYLKO -14 więc czołg odpalił… :)
Wiesz co (przepraszam wszystkich za prywatę) ale muszę napisać: Kochanie bardzo, bardzo tęsknimy…najbardziej widac po dzieciach (ja to sobie jakos sama radzę :p) że 2 tygodnie rozłąki to jest max…one na prawdę za Tobą bardzo tęsknią… Ala mówi: „łąć ajpa”- czyli skypa włącz…. :) smieszna jest…
Przepraszam wszystkich za prywatę raz jeszcze- kochanie jak przeczytasz to możesz wykasować…
Dzis był pierwszy dzień bez rozmowy z Tobą…więc jakos tak smutno….. Koniecznie lecz tą żołądkową szitówkę. Już nawet nie chce mi sie pisać po indonezyjsku..zmęczyła mnie samotnośc i to że nie ma się z kim pokłócic rano :p
papa
kasia+lusia+janek
Lukasz 21:19 on Styczeń 27th, 2010
„co to za zdjecia z jakichs hoteli nie z naszej wyprawy, co?”
konkurencję wam robię ;-) choć wiem, że nie mam szans przebić waszych przygód jadąc z żoną, babcią i dwójką dzieci na teneryfę… :-/
co za przygody mogą mnie tam spotkać… ale, ale, upchnąłem w bagażu statyw :-) więc postaram się o jakieś fajne zdjęcia (morze, plaża, zachód słońca – no wiesz, takie klasyki :-> )
„Grze ma hmmm niepokoj w trzewiach wiec zalegl w pokoju.”
mam nadzieję, że wydobrzeje.. to pewnie od tych grzybków z ryżem ;-)
pozdr
p.s.
następny wpis już z wyspy
Mirosława Markiewicz-Tabor 17:42 on Styczeń 27th, 2010
Cieszę się synku, że jesteś w dobrej formie, humor Ci dopisuje, to wspaniale, Całujemy Mamusia z Tatusiem
taboret 15:09 on Styczeń 27th, 2010
to mamusia se pierdyknie podpisik w polu Name ;)))
wszystko gra
i tanczy
taboret 15:04 on Styczeń 27th, 2010
Bintang rzadzi
a Bali to lanserka
i tyle z 1 wrazen, bo poprzednio tylko tranzytem
Anonim 15:03 on Styczeń 27th, 2010
Nie anonim, tylko mamusia
Anonim 15:02 on Styczeń 27th, 2010
Zdjęcia super, mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku. Pozdrawiam
taboret 15:02 on Styczeń 27th, 2010
yo yo everybody
wrocilismy do zycia. jestesmy na Bali w miejscowosci Kuta. co to za zdjecia z jakichs hoteli nie z naszej wyprawy, co?
nie ma polskich czcionek, wiec z gory przepraszam.
jest tak:
wyspy Gili ok ale na krotka mete, zbyt duzo dealerow proponujacych magic outstanding sexy delicious mushroom…
NARESZCIE SLODKA WODA POD PRYSZNICEM!!! :)))
i wlosy umyte i mydlo sie normalnie pieni… cywilizacjo witaj spowrotem…
zdjecia pozniej bo mi sie nie chce.
Grze ma hmmm niepokoj w trzewiach wiec zalegl w pokoju.
dzisiaj podrozowalismy znowu przez 13h. syf
a tak w ogole, to patalachy z mosque obudzili mnie wyjcami o 4 rano.. aaa jamajamajama damn it!!!
ale nie ma tego zlego bo bedzie kilka panoram ze wsch slonca.. ale to po powrocie.
moze jutro cos wrzuce
tymczasem
chlup
do morza…
Maciek N-K 14:51 on Styczeń 27th, 2010
Łącza Wam zamarzły?? :) dwa dni nikogo…
:)
Maciek N-K 14:26 on Styczeń 26th, 2010
przepraszam, zona kazala mi sie poprawic, dzis jest plus 14…. :)
pozdrawiam tych zmarznietych i tych przepoconych….
;)
Maciek N-K 14:21 on Styczeń 26th, 2010
Latwo Wam wszystkim nie jest…. u jednych plus 30 u innych -20 a u nas spokojnie okolo plus 10 :)), chyba jutro skosze trawnik…. :)
tempereatura na kompie o 8:32 wskazuje -28 stopni…czy szkoły są czynne? Dzizas az sie boję wyjść….
Grze co ze zdjęciami? Wszystkie już z Jankiem i Alą (wiesz jak lubi oglądać „jecia”) obejrzeliśmy po 25 razy…i czekamy na nowe….
pozdr
k
taboret 12:22 on Styczeń 25th, 2010
Paweł:
dziękuję synku, jak wrócę, to pokażę Ci więcej
Lukk:
nie nie spróbowałem, zaliczyłem wczoraj mega zrzut alkoholowy
no cóż… czasami trzeba
współczujemy wam zimna, bo my obaj spieczeni na raka
dzisiaj pożyczyliśmy kajak, było grubo – ocean indyjski, fale, trip wokół wysp dał rezultaty. Przerzucamy się z Gili Trawangan na Gili Meno. Tam już sieci na pewno nie będzie…
xyb 11:42 on Styczeń 25th, 2010
z tą rybą to zamierzone, tzn nie chciało mi się kadrować, ciągle się złośliwa przestawia
a bałagan – wiemy, może pomógłbyś i poprzestawiał
sie odezwe jeszcze dzis
Lukasz 00:28 on Styczeń 25th, 2010
grze – ryba ci winietuje, nie schodź poniżej 14mm ;-)
tab – nie mogłeś się powstrzymać? (pyt. retoryczne)
po ostatnim wpisie, wnioskuję, że spróbowaliście tych maszrumóff….
zdjęcia super, choć trochę bałagan chronologiczny
dziś nasz termometr w samochodzie pokazał w wesołej -21 stopni…
jeszcze tylko czteru dni…
i poczuję reisefieber :-)
pozdr
p.s.
naprawdę fajny macie ten bizness tripppp :-D
paweł 20:51 on Styczeń 24th, 2010
bardzo ładne zdjęcia tato
Lula 14:56 on Styczeń 24th, 2010
chyba ziomalki :p
a w ogóle to „tu brzoza, tu brzoza”
k
xyb 14:21 on Styczeń 24th, 2010
uwaga. antention please
gdynia radio slyszysz mnie?,odbior!
tu nadaje HMS Indoniseas or HMS cokolwiek….
jestesmy ma wyspach gili !
-over!
- Piotrek is over now!
- Atention!
- Piotrek has left the building !
-Hay, Misterr,, what do you want?
- Atention! Piotrek has left the building !
- Everything ! Now !
Pewni ludzie sa tacy sami w kazdym zakatku swiata, chyba?
Mamy nowych ziomali!
Rafal, tu ziemia jest calkiem tania! 10.000 $ za 10.000m2 on the baech… of course
PA
G
- Atention! Piotrek has left the building !
Lula 12:20 on Styczeń 24th, 2010
Grze dzwonił…. „siedzimy, pijemy whisky…..mango z drzewa spada..” raj….
tu zdjęcie z wybrzeża na którym sa chłopaki..dzis foto chyba nie bedzie…:/
Teraz sa na Gili Trawangan (3 wysepka od Lombok)- ehh jak tam pięknie :))))
Cos pieknego… taka przygoda to prawdziwy SYF… :)) Syf w Alpach nawet sie nie umywa do tego syfu w Indonezji…. :)))
i badzcie grzeczni, nie robcie niczego czego ja bym nie zrobil…. ;)))
Xyb, Tab! wasze zdrowie!!!
Lula 20:30 on Styczeń 23rd, 2010
no w końcu jakis sisajd był !!!!! :)))) ale mało, mało….
chcę zdjęcie z palemką i Ty Misiu na leżaczku z driniem….i ołszyn …..
…rozumiem, że to zdjęcie Piotra z panienkami to najbardziej przyzwoite było…do pokazania….Misiu pochwal się swoim koniecznie… :)
widoczki piękne…mam wrażenie że jacyś zmęczeni jesteście…nie wkurzajcie mnie…
……wyobraźcie sobie, że przed wyjściem z domu musicie załozyć kalesonki, 1 bluzę, 2 bluzę, 3 bluzę…….123 bluzę……potem skrobac samochód w srodku (szybka wypukła bardzo i dupa blada ze skrobania!!)..potem nagrzewać, nagrzewać….odpalać….dzwignia zmiany biegów zamarzła?…..aha zapomniałam że dzieci tez ubrac trzeba w 123 warstwy…….odechciewa się w ogóle wychodzić………
Zderz/żenie (jak to cholerstwo się pisze?) z zaspą = brak zderzaka i świateł …wszystko zamarźnięte na amen….
melakukan more foto plisss !!!!!!!!!!!!!!!!!
k
xyb 19:56 on Styczeń 23rd, 2010
voilà!
xyb 19:56 on Styczeń 23rd, 2010
właśnie wysyłamy zdjęcia, jest 02.59 a my wysyłamy…
czy szanowny odbiorca sobie sprawę zdaje?
czy wie jak jest trudno rozpędzić dane i przesłać na odległość 14.000 km, zważywszy, że one te dane z prędkością światła muszą…. wielka praca oj wielka
po powrocie oczekujemy co najmniej…NASI GORENG
Piotrek mówi, że bąble na jego skórze Was serdecznie pozdrawiają.
Jak foty dojdą to napiszemy – voilà
ps. a liscie bananowca nie kręcą…
tak czekamy i czekamy aż się wyśle…spojrzeliśmy na pogodę w PL i … Uważajcie w niedzielę ICM prognozuje odczuwalna temperaturę w Warszawie na – 40 stopni
o matko a tu jest 35 na plus !!!
voilà! C’est tout, specialite de la maison
oui?
la’petit papa
skok 19:30 on Styczeń 23rd, 2010
U nas też super byliśmy na bojerach nad Zegrzem.
Nie ma to jak żagle zimą.
Wiało odrobinę, ale bez tragedi, na wietrze temperatura spadała do -25.
Później jeszcze połowiliśmy chwilę z pod lodu: dwa szczupaki i jesiotr, a Franek złapał paskudę. To pewnie ta co w lipcu wpłyneła z Bałtyku do Wisły, no ale o tym możecie poczytać na onecie.
Wracajcie, śpieszcie się, sezon bojerowy w pełni.
skok 18:48 on Styczeń 23rd, 2010
No, brawo Tab, myslałem, że nie dasz rady – trzy tygodnie to szmat czasu. A, Ty dałeś radę.
Zerwałeś czy kupiłeś?
xyb 16:15 on Styczeń 23rd, 2010
Ok.
Jesteśmy na Lombok w Senggigi …- a miało nas tu nie być !?
Przeznaczenie jakieś czy co?
Cokolwiek
Napisze coś bo jutro rano to już Gili na 100%., a tam :
Dzicz – jako rzecze Lonley Planet
grzyby halucynogenne – jako rzecze Internet
„everything you want sir” – jako rzecze nasz nowy ziomal z Senggigi
Zobaczymy
Bali – spędziliśmy tam perwersyjnie jakieś 16 h – w tym 9 śpiąc. Po przylocie z Yogyakarty oczekiwałem Welcom naszyjników z kwiatów. Nie dali,… na Bali! Może dlatego, że przylecieliśmy Lion Air czyli low cost a nie np. z Berlina?
Uznaliśmy, że pójdziemy pod prąd ogólnemu podnieceniu wyspą – rajem. „Bali” to przecież brzmi tak dumnie, to synonim wymarzonych wakacji. Dla nas to było kolejne miejsce z lepkim i BARDZO CIEPŁYM klimatem, normalka szczególnie, że przylecieliśmy nocą.
Na lotnisku w Yogyi, do papierosa ( w normalnym kraju na lotnisku można palić !) kupiłem travel book Lonley Planet – Bali & Lombok. Po przylocie wg świeżego manuala szukamy hotelu. Wybieramy miejscowość Sanur bo Padangbai ( skąd mamy popłynąć na Lombok lub Gili ) jest zbyt daleko. Po nie udanych targach w 1 hotelu, lądujemy w …nie pamiętam nazwy… w każdym razie Sanur, jakieś 15 m od plaży. Hotel ok., szmatławość średnia, no AC, cena 200.000 RDP. Ambitny plan by się wykąpać w oceanie ( mamy za sobą ileś naście godzin podróży, od 5 rano – Yogyakarta, Semarang, Pati, Semarang, Yogyakarta, Denpasar na Bali) legł w guzach. Po check – Inie założyliśmy kąpielówki, klapki i czołówki i poszliśmy na plażę… ale rekiny, płaszczki, meduzy i nie wiem jeszcze co chyba nas wypłoszyło choć woda była super. Nie wiem, nie rozmawiamy na ten temat
Pokój bez AC to wyzwanie, ale na szczęście w nocy była klasyczna hekatombiczna burza. Jakieś milion litrów wody na cm2. Dało radę spać non AC. Poranek trochę zaskoczył, fajny, ogrodowy klimat – trochę jak w domu, domki, sadzawka dla ryb, zieleń, przed pokojem stolik i krzesła. Wychodzisz rano na papierosa startera i od razy słyszysz pytanie : coffee or a tea, Sir? Chcąc nie chcą jesz śniadanie podane na tarasiku przed pokojem – „syf”, że zacytuję określenie z pewnej wyprawy w ALPY. Śniadanie, to … tosty z dżemem, dżem i dżem do tostów. Piotrek narzekał, ale i tak było OK. Przynajmniej nie Nasi Goreng. Nasze zwyczaje śniadaniowe, zupełnie tu nie pasują, Lokalsi jedzą rano RYŻ, MAKARON i inne Mie Coś Tam. Jajecznica, ser, wędlina, CHLEB – nie ma mowy. Trochę nas to szokowało ale przywykliśmy – między innymi dlatego jest tu tak fajnie. Niektóre rzeczy w głowie się nie mieszczą.
Nie pamiętam zupełnie ale zdaje się, że Bali jest religijnie i etnicznie inna niż reszta Indonezji? W każdym razie mają sporo różnych figur i figurek rozmaitych chyba bogów. Co dziennie składają na tych mini i maksi ołtarzykach tacki, czy też talerzyki z jakimiś płatkami kwiatów, owocami, itp. Fajnie to wyglądało dziś rano, najpierw w hotelu, na ulicy, przed firmami – ktoś, coś, ciągle nosił i tam układał.??
Wczoraj w Taxi z lotniska, a dziś rano w Bemo ( czyli lokalny Bus ) zauważyliśmy, że te talerzyki wożą na deskach rozdzielczych tuż obok piesków z ruszającą się głową. Zawartość takiego talerzyka jest świeża i pachnie bardzo przyjemnie.
Rano Bemo – i do Ferry’s. Tyle jeśli chodzi o Bali – nie żałujemy.
W porcie Padangbai dorwali nas naganiacze, i trochę wkręcili, dla tego nocujemy na Lombok, ostatni boat na wyspy gili nam uciekł.
Lombok
Po 4 godzinach rejsu z Bali na Lombok dotarliśmy do miejscowości Lembas. Podróż promem to maksymalne słońce, ocean, delfiny, turkusowa woda, widzialność ok. 50 km. Jak wyruszasz z Bali to cały czas widzisz cel podróży, tylko, że on jest oddalony o 50 / 60 km. Klimat niesamowity, mijasz bezludne wysepki, z białymi plażami, lub małe wyspy z bungalowami turystycznymi i wiatrakami jako źródło zasilania.
Jak już wspominałem – „syf”.
Indonezyjczycy jak zwykle bardzo mili – wpuścili mnie do całej sterowni. Aha, wożą ze sobą jako członka załogi – dziewczynę ( również wąska w talii) – której jedynym zajęciem jest przekazywanie informacji dla pasażerów prze statkowy radiowęzeł. Dziewczyna, trzeba jej to przyznać była profesjonalistką – za każdym razem dokładnie poprawiała makijaż przed wygłoszeniem komunikatu !
Wysiadamy z promu i okazuje się, że musimy czekać do jutra bo ostatnie łodzie na wyspy Gili już odpłynęły. Oczywiście naciągaczo, naganiaczo, sprzedawcy biletów na Bali nas o tym nie poinformowali. Cholera, żeby nie powiedzieć „kurwa” przecież…my…,my jesteśmy prawie umówieni i mamy tam mnóstwo ważnych, nie cierpiących zwłoki spraw. Kolesie, przepraszam lokalni agenci tour operatora, którzy po nas przyjechali ( a co, czekali na nas w porcie ) zawieźli nas do Senggigi. Aha, Piotrek zostawił w porcie paczkę z prezentami.., oczywiście się znalazła i dowieziono ja nam za prawie 5 $ ( ok. 30 km).
Po jakiejś godzinie, i po 3 JB z colą złość minęła, zgubiona paczka dojechała, mamy hotel – 100.000 RDP za 2 capity, non AC. Jak się uspokoiłem to nagle zacząłem dostrzegać to miejsce.
Generalnie jest tak :
Klimat maksymalnie imprezowy ale bez chamówy i natrętnej głośnej balangi, muzyka na szczęście nie lokalna, młodzież oponuje na ulicach, skutery, surferzy, nurkowie, drinki, świeże soki, owoce morza, palmy, zachód słońca, widok na ocean, pełno knajpek, ogólny luz i pełen uśmiech. Nasz kolejny nowy ziomal, załatwił nam 2 butelki JB po rozsądnej cenie. Deal wyglądał tak : daliśmy mu 850.000 RDP i podaliśmy nr pokoju. I wyobraźcie sobie, on wrócił !!!??? Nie rozumiem tego? Puk, Puk w drzwi pokoju i dostawa jest.
Wyspa Lombok, która nas bardzo zezłościła na samym początku okazała się bardzo, bardzo fajna.
Siedzę w cafe WIRA, jest 22.30 ( aha znowu zmieniliśmy strefę czasową – teraz jest + 7h ) obsługa sobie poszła, mnie zostawili, sieć działa – przyjaźnie co? Dali nam jeszcze lód do hotelu.
Ja piszę a Piotrek „zwiedza”. Właśnie wrócił.
– Co się tak cieszysz?
- Tak !
- Co, Tak?
- Mam.
- Co, Masz?
- No…Mam.
- Taaa?
- No, tak!
MAMY !!! …
Na koniec jeszcze jedna uwaga o lataniu a raczej o security
daję na koniec bo wciąż nadużywam dygresji i nawiasów, chyba, prawda?
Ogólnie latanie lokalne to wielki luz. Security control to jest jakiś śmiech. Mimo ich maksymalnego fizia na punkcie security wejście i wyjście na lotnisko to czysta formalność. Mam w plecaku kable, kabelki, czołówki, przejściówki, diwajsy i co tam jeszcze przyszło do głowy. Każdy rozsądny ochroniarz by zwrócił uwagę, np. jak tu lecieliśmy to na każdym lotnisku sprawdzali oddzielnie laptopa. Indonezyjczycy przywiązują bardziej uwagę do formy niż treści, ochroniarz przed biurowcem ze specjalnym lusterkiem do sprawdzania podwozia samochodu to jest gość! Nie ważne, że samochód w którym sprawdzono podwozie ma w bagażniku 200 kg semteksu, sprawdzono podwozie i jest ok, kto by tam banalnie zaglądał do bagażnika.
Pa. Foto coraz więcej ale net tu bardzo słaby
GILI ! Mister.
taboret napisał:
„kibel kucany
obok coś na kształt studni z wodą i kociołek do nabierania tejże i zalewania narciarskiego przybytku dumania
a co z resztą się pytam?!”
…ja ci ręki po powrocie nie podam…
:-D
Ania Barwicz 21:26 on Styczeń 22nd, 2010
Super piekne zdjecia!!!! Chcemy wiecej!!!!
Pozdrawiam serdecznie
Ania
Lula 19:41 on Styczeń 22nd, 2010
:DDDDDDDDD
taboret 14:03 on Styczeń 22nd, 2010
suche fakty to suche fakty teraz coś o wrażeniach:
dzisiaj, w drodze po prawdziwej Indonezji przez wiochy i mieściny po raz pierwszy poczułem się jak autochton
doznałem uczucia jedności z zawartością moich trzewi
oni tu k…. nie używają papieru!!!!
kibel kucany
obok coś na kształt studni z wodą i kociołek do nabierania tejże i zalewania narciarskiego przybytku dumania
a co z resztą się pytam?!
sami się domyślcie
xyb 13:39 on Styczeń 22nd, 2010
właśnie wróciliśmy do Yogyi :) to miasto jakoś przyciąga…
Tak naprawdę okazało się, że zamiast z Semarang do Surabai jechać 4 h pociągiem, być tam w nocy , nocować a następnie przejechać 280 km jakimiś szmatławymi busami łatwiej będzie z Yecem wrócić do Yogyakarty, gdzie… ludzie Yeca załatwili nam samolot do Denpasar na Bali, zgadnijcie za ile?
ZA 640.000 RDP ( czyli 32$ czyli 84 zł / jedna capita) za dwóch z bagażami, mój np główny waży już 22,5 kg a podręczny z 9kg i to mimo tego, że pożegnałem trampki w DUTA HOTEL. Może to ten misio, którego wieziemy w ramach przysługi dla 2 angoli – ktoś ma go odebrać na Bali?
Teraz czekamy, na samolot, odlot o 20.30 – Lion Air !
narazie
Lula 13:20 on Styczeń 22nd, 2010
Chłopcy właśnie lecą na Bali :) A tu -13 i wampirki ciągle coś chcą….
Odezwijcie się kochani jak dolecicie i foto sisajdu poproszę :)
Maciek N-K 01:07 on Styczeń 22nd, 2010
Wspanialej przygody :) dajcie sie poniesc :)) tylko przynajmniej relacje poprosze na blogu, na zdjecia zaczekam ;))
trzymajcie sie
M
xyb 18:40 on Styczeń 21st, 2010
foto jednak nie będzie… teraz – brakuje nam czasu :( bank zdjęć do zmniejszenia i postawienia się zwiększa
znów włączyło sie delikatne Reisefieber
jest 00.30 22 stycznia lokalnego czasu za 4 h wstajemy i jedziemy do Semarang robić biznesy gdzie zostajemy – i to jest jedyny pewnik a potem wyspy Gili, za Bali k. Lombok http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&hl=pl&msa=0&msid=102256936919821336676.00047cf10d9f8f6536496&ll=-7.275292,113.48877&spn=5.076777,9.876709&z=7
najfajniejsze jest to, że kompletnie nie wiemy jak się tam dostaniemy i kiedy. Bagaż nam się nie domyka !
Aha tam nie ma prądu ! Może zdarzyć się, że nasza podróż bedzie trwała 2 dni. A może znajdziemy samolot ? Fajnie. Co raz bardziej mi sie to podoba. Prawdziwa podróż się właśnie zaczyna. Pa trzymajcie się ciepło.grzesiek i piotrek
Lula 11:24 on Styczeń 21st, 2010
jerami indah- to facet którego nazwisko na nalepce widnieje na jednym z mebli wystwionych na allegro..(mebli sprowadzanych z Indonezji :) wpisałam w googlach..rzeczywiście jest ktos taki…. eksportuje meble do Europy… spróbuj kochanie :) meble całkiem fajne…. . Przepraszam, ze tu, ale Ty nie odbierasz moich maili…….
Lula 11:17 on Styczeń 21st, 2010
poproszę o taką witrynę :) pewnie będziesz miał nadbagaż więc..wrzuć na podręczny… poważnie bardzo mi się podoba :)
Cześć..niech ktoś zmieni tego faceta…z czerwona torbą…. plisssss
Maciek N-K 00:22 on Styczeń 21st, 2010
ten drin to dobry pomysl….
popieram wniosek kolezanki Luli o wpisy i foty. Wstaje rano, sprawdzam bloga i foty, klade sie spac, sprawdzam bloga i foty…
drin
Lula 23:17 on Styczeń 20th, 2010
Skok wiesz, że cię lubię…..
jeszcze…. :p
Luk wszystko jest super. Zdecydowanie łatwiej, suwak się kurczy bardzo :)
Grze gdzie są foty, mężu mój!!!!
Wiecie co – chłopaki znudzeni miastem, coraz częściej i na dłużej aktywni na skype’ie ;)
Jak się przemieszczą to zamieszczą :) mam nadzieję…..
Grze a może Ty sie zakochałeś w Jednej Pani Przewodniczce….
Ehhh kolejny dzień prawie skreślony czerowną kredką Jasia w kalendarzu……..
Jakoś chaotycznie ..ide prasować…
Grzesiu czekam na nowe wpisy i relacje….świetnie sie je czyta….
aha a dlaczego na zdjęciu panoramicznym jak się zjedzie na dół bardzo to widac statyw…to ma tak być? Chłopaki obawiam się, że doba w Duda zdrożeje …
Dzizas sorry za wpis, ale nawet kasowac mi sie nie chce..idę po drinia…..
Maciek N-K 22:29 on Styczeń 20th, 2010
a mnie sie podoba :) szczegolnie, ze na telefonie nie musze skrolowac po ekranie 15 razy zeby sprawdzic ostatnie wpisy.
Dziekuje Lukaszu :)) i pozdrawiam
M
Lukasz 22:21 on Styczeń 20th, 2010
skok
13:32 on Styczeń 17th, 2010
Lukasz nie żebym się czepiał ale czy wpisy nie powinny być w odwrotnej kolejności to znaczy te najstarsze na dole, nie trzeba wtedy przewijać całości.
trzeba się było wcześniej zastanowić ;-)
teraz to ja już nic nie zmieniam…. i powoli szykuję się do wyjazdu – jeszcze tydzień i będzie mi ciepło, może nie tak jak w indonezji, ale jednak +20 a nie -10
jak wrócą chłopaki to z nimi gadaj(cie) o zmianach
grze – obiecałeś dziś zdjęcia i co??
pozdr malkontentów ;-)
skok 21:38 on Styczeń 20th, 2010
Lukk nie żebym się czepiał, ale czy wpisy nie powinny być w odwrotnej kolejności.
Żarcik. Nie mogę się przyzwyczaić do nowego widoku.
Tak, brak jest podziału na bloga i komenty do niego, jak nakarmisz dzieci popraw to proszę. Moja estetyka cierpi.
A tak na serio, poprzedni układ był chyba lepszy.
Lukasz 17:33 on Styczeń 20th, 2010
na razie tyle zmian…
muszę rodzinę nakarmić ;-)
pozdr
Maciek N-K 15:30 on Styczeń 20th, 2010
silakan lebih banyak foto dan hubungan
Maciek N-K 14:55 on Styczeń 20th, 2010
Lula, Tab tez ma wielkie ego! Widziałem kiedyś pod prysznicem… :)
Luk może ten pierwszy wpis tez na sam dół, tylko wstawić nad okienkiem link do początku bloga. Coś co bez skrolowania przeniesie chętnych na dół…
Pozdrawiam
xyb 14:44 on Styczeń 20th, 2010
dodałem panoramę :) a z waszych zimowych dyskusji to już nic nie rozumiem
dzisiaj będą foto ale potem
teraz idziemy na psa
Lukasz 14:23 on Styczeń 20th, 2010
„Jeżeli chciałbys to tak zostawić to należałoby (moim zdaniem) umieścić pod nim wszystkie komentarze, które do niego “przynależą”, potem dodac drugi blogowy wpis i wszystkie komenatrze które należą do tego 2… itd…..”
takie pożądki to se chłopaki sami zrobią jak wrócą ;-)
„tylko bez chmykania mi tu i tej twojej miny (takiej – jak coś trzeba zrobić, a nie chce się) :p”
:-/
Lula 14:09 on Styczeń 20th, 2010
Luk wydaje mi się, że te wpisy blogowe sa tak zaplatane między nasze komentarze, że mozna dać go na dół…
Jeżeli chciałbys to tak zostawić to należałoby (moim zdaniem) umieścić pod nim wszystkie komentarze, które do niego „przynależą”, potem dodac drugi blogowy wpis i wszystkie komenatrze które należą do tego 2… itd…..
albo po rpostu wyszczególnić wpisy chłopaków albo wyboldować..nie wiem jakos wyróznic te ich paplaninę :p…a np. komenatzre schowane w jakims pasku….
sorry ze Ci namieszałam…tylko bez chmykania mi tu i tej twojej miny (takiej – jak coś trzeba zrobić, a nie chce się) :p
ciuman manis for U
k
Lukasz 13:52 on Styczeń 20th, 2010
Kasiu, oczywiście można, choć to właśnie ten tekst jest właściwym wpisem blogowym, reszta to komentarze do niego… mogę go umięścić jako pierwszy (najstarszy) komentarz, albo dokleić do mojego, pierwszego komentarza. Wtedy pod zdjęciem „śpiocha” zobaczymy okno do wpisania komentarza i niżej najnowszy komentarz…
róbmy głosowanie ;-)
kto jest za przeniesieniem tekstu „trzeba od początku…” na dół strony?
Lula 13:44 on Styczeń 20th, 2010
Luk, a nie da sie jeszcze tego tego tekstu „trzeba od początku…”… na dół wywalić?
dla mnie zdecydowanie lepiej tak jak teraz jest :)
lebih berguna!!!!! (znaczy more useful)
k
Lukasz 13:25 on Styczeń 20th, 2010
aha, przeniosłem też „pole” do wpisywania komentarzy na górę.. żeby po przeczytaniu ostatniego nie latać na dół coby dodać swój…
xyb, jak widzisz hasło dotarło i działa ;-) i już, już…. je zapomniałem…
Lukasz 13:15 on Styczeń 20th, 2010
zgodnie z życzeniem co najmniej dwóch gości i za zgodą pozostałych 2/3 syndykatu, odwróciłem kolejność komentarzy… najnowsze na górze, najstarsze na dole…
używać, wyrażać opinie, dawać sugestie proszę…
Lula 13:01 on Styczeń 20th, 2010
Maćku, fotograf nie przyjmuje komplementów od jakiś 2 lat….fotograf wie, że jest najedwabniuchniejszy na świecie i ma ego potężnych rozmiarów…( juz nic sie tam nie zmieści) fotografa nie wzrusza jakiś tam komplement od żony…. :p
Jeżeli nawet się pojawił w powyższym wpisie – to zupełnie nieświadomie i przypadkowo… ;)
Ja miałam na myśli tylko i wyłącznie modeli z tych zdjęć :) głównie piękną modelkę i jej wspaniała suknię ;)
Tez pozdrawiam :)
i też zapraszamy serdecznie :)
K
Maciek N-K 12:19 on Styczeń 20th, 2010
tab a już się bałem, ze kleisz xxx panoramy… :) z japonkami.
Lula, tzn. Kasia, tak to ten Maciek i Kasia z zielonej wyspy. Dziękuje za komplementy i muszę przyznać, ze bardzo ładnie miedzy wierszami skomplementowalas swojego mezusia ;)))) moja Kasia tez zachwycona zdjęciami ( oddaje trochę wajah krim :))
zapraszamy do I
pozdrawiam
M
taboret 19:25 on Styczeń 19th, 2010
no more zdjęcia na razie, kleje panoramy hotelu od xxx godzin, co za robota, chyba wolę zostać riksiarzem
taboret 19:24 on Styczeń 19th, 2010
Yece to koleś, który Xybertowi pomaga w bisnis
Lukasz 17:37 on Styczeń 19th, 2010
„Lukk,
sortuj, a co tam :) będzie przejrzyściej”
- w tej kwestji to tylko gże może, bo ja zapomniałem/nie mam hasła do serw. a trzeba je podać instalując wtyczkę „Simple reverse comments”;
„Lukk, polej ardbega”
- proszę bardzo…..gul gul gul
„Yece to fajny koleś
Uczymy go podstaw polskiego języka”
- kto to? wcześniej nie wspominaliście;
pisać i dawać zdjęcia!
pozdr
Lula 15:13 on Styczeń 19th, 2010
Maćku, bo tylko sie domyślam, czy Ty też na obczyźnie? Hasło: ślubne foty daleko stąd?
Państwo na „I”, żona na „K” (tak jak ja…..:)
Jeśli to Ty to chciałm rzec, że bardzo ładnie wyglądaliście na zdjęciach, a Twoja małżonka bajkowo …..
taki mały wajah krim (nie ma wazeliny w słowniku…więc jest krem do twarzy)
pozdr.
Kasia
Maciek N-K 14:57 on Styczeń 19th, 2010
Zostancie tam i piszcie bloga :) bo czym ja pózniej będę żył?? Faktycnie fajna akcja z 360
a Grze to ma udar pewnikiem od tego melinowego napoju ryzowego czy z psa…
Lula 14:11 on Styczeń 19th, 2010
..fajna akcja z 360….:) No to zostanie Wam więcej na torebki dla żon ze skóry jakiś gadów :p
Gratuluję zdolności negocjatorskich..zdolniacha !!!!!
A Grze to ma udar od tego słońca…pewnie
Wracajcie !!!!
taboret 14:02 on Styczeń 19th, 2010
znowu się modlą…
taboret 13:57 on Styczeń 19th, 2010
Lukk, polej ardbega
Whisky moja żono..
Tu naprawdę nie ma alko w sklepach
Tylko Bintang i jakieś ichniejsze cuś, czego pić się nie da.
Wizyta na mecie na skuterze nocą z riksiarzem była fajnym przeżyciem (a szczególnie jej nielegalność, bo mnie ciągnie do takich akcji przecież… ;)
Ale wóda z ryżu, czy psa nadaje się tylko do..
Nawet rybki w hotelowym akwarium nie chciały jej pić
i się poodwracały, he he
Ale znają tu naszą żubrówkę. Jest słynna na cały kraj tylko, że niedostępna
Jacek przywiózł z polski kilka butelek. Sam jedną mu przewoziłem, bo się bał, że za dużo wziął
Szkoda, że zgubiłem telefon, a w nim numer do Jacka
Fajny gość
W ogóle od początku poznajemy samych fajnych ludzi
Spoko był też koleś który mi klatkę na ptaki na targu sprzedawał.. oprowadził po mieście, zaprosił do mieszkania, potem do kumpla, potem na szachy, a potem zgubiłem swojego riksiarza.
ale mnie znalazł skubany 2 przecznice dalej
cholera, jak on mnie poznał? :)))
taboret 13:42 on Styczeń 19th, 2010
w sensie klapki na tarasie przed basenem.. :)))
taboret 13:42 on Styczeń 19th, 2010
Lukk,
sortuj, a co tam :) będzie przejrzyściej
u nas teraz pada..
rano odwiedziłem ptasi targ w Yogyakarcie (Pasarburung). I widziałem pałac na wodzie. Suseł spał. Potem pojeździłem sobie rikszą po mieście, a co nie stać mnie, czy jak?
G śpi i teraz zresztą. jakiś taki wymęczony.. zupełnie nie wiem czym… Bankirai kayu papan beli?? no B. kayu papan w dobrej cenie..
ja natomiast kupiłem dzisiaj szachy co by się nie nudzić wieczorami bo już obydwie zabrane z Wwy pozycje literackie wysokich lotów wchłonąłem jak to się mówi w mig /Albert Walentinow i Herbert George Wells/.. więc się nie nudzę, gram sam ze sobą.. szach mat! dobry jestem! 4 konie na raz…
Udało mi się też dzisiaj wynegocjować z właścicielem hotelu, że za panoramy 360 jego 3 hoteli dostaniemy 3 noce gratis w Duta. Zrobiłem w pocie czoła bo było dzisiaj 34 stopnie. I się cholera nie sklejają. Damn it! Jutro powtórka z rozrywki..
Czy wiecie, że muzułmanie modlą się 5 razy dziennie? wstają o 4. pierwsza modlitwa, potem w południe, dalej ok 15, o 18 i 20 :))
o h m y g o d!
w południe i o 18 śpiewają do mikrofonu. Słychać ich w hotelu, na ulicach w restauracjach. Wszędzie mają porozstawiane mikro domy modlitwy z głośnikami na dachach. Ciekawe doświadczenie jak dla mnie..
Yece to fajny koleś
Uczymy go podstaw polskiego języka
Zgadnijcie jakich? :)))
ażeby nie sprawdzić na własnej skórze zmykamy na północ we czwartek
Maciek N-K 11:28 on Styczeń 19th, 2010
Lula, a moj telefon mi mowi, ze w Denpasar do jutra burze, ( jak dobrze mieć czym poprawiać swoje ego :)))
Tabor! Krem i czapka !
Lula 09:04 on Styczeń 19th, 2010
Grzesiu koniecznie odwiedź Bali…. Melakukan some foto with palemka and si sajd plisssss :) Tylko południowe rejony…wiem ..bo byłam………..
………… na google earth ;) I spokojnie z tymi woodami, wypoczywaj i korzystaj…Dzizas jak ja Ci zazdroszczę.
Aha sprawdzałam tez pogodę (pewnie sam sprawdzałeś)..tzn sprawdzał tata Mateusza na angielskim na swoim nowym telefonie…musiałam się pozachwycać… (widać kompleksy ;)..koles potrzebuje pozytywnych wzmocnień non stop..)więc sprawdzaliśmy razem…u Ciebie na Javie będzie burzowo a na Bali od dziś cuuudownie….zabieraj tyłek i jedź tam !!!!
Kup koniecznie krem i pamietaj o czapce i nie odpisuj „dobrze mamusiu”
K
xyb 18:10 on Styczeń 18th, 2010
today, no foto no comment
16 h w samochodzie i meble i wood masa mebli… do jutra :)
„Ja bym sie martwil jak Kowal bedac tam z Taborem, by w kasku i ubraniu do basenu nie skakal…”
true, true…
;-)
Maciek N-K 23:39 on Styczeń 17th, 2010
Ja bym sie martwil jak Kowal bedac tam z Taborem, by w kasku i ubraniu do basenu nie skakal….
;)
pozdrawiam
M
Lula 23:13 on Styczeń 17th, 2010
….koniecznie, niezwłocznie, natychmiast, now, już załóż czapkę.. i smaruj się mazidłem z filtrami, bo na zdjęciu wyglądasz jakoś tak…………….. dziwnie….
jeszcze ten skok z kaskiem…..misiu martwie się……..
c.m
Lukasz 23:05 on Styczeń 17th, 2010
xyb, tbr
wyjaśnijcie mi jak to jest z tym alko, tam nie można kupić w sklepie?
z rozmowy na skype zrozumiałem, że przy sklepie była policja (??) i riksiarz zaproponował mete? nie kumam? piwo można kupić a vodke nie?
skok do basenu w kasku… hmm, poważna wyprawa biznesowa :-D
skok, maciek
jeśli chodzi o sortowanie komentarzy… to właśnie sobie nalałem ardbega i siadam do kompa ;-)
pierwsze próby wykazały, że to wcale nie jest takie łatwe… a być powinno.. no nic, zobaczymy rano czy mi się udało – tak czy inaczej słuszna uwaga z waszej strony
na razie polecam używanie klawiszy „HOME” i „END” ;-)
pozdr
Maciek N-K 22:06 on Styczeń 17th, 2010
a propos skok.
Skok co u Ciebie? :)
Maciek N-K 19:34 on Styczeń 17th, 2010
Pieknie Mister!!!
Tabor, ale na sqterros do basenu nie wjedziesz…….
nie dzasz rady…. :)
Pieknie Mister Kowal, pieknie. Ladna relacja i piekny skok :)
pozdrawiam Misterow.
M
xyb 18:28 on Styczeń 17th, 2010
Yogya, Niedziela 17 stycznia
Właśnie zaczęło padać – pierwszy raz od naszego przyjazdu. Dawno nic nie napisałem.
Pociąg Jakarta – Yogyakarta
Czwartek 13 stycznia
Pobudka była o 6 rano. Pakowanie, śniadanie, Taxi na Gambir Statium, bilety (210.000 RDP / osoba) i jesteśmy na peronie. Pociąg przyjeżdża punktualnie, o 8.15 odjazd. Mamy bilety Executif, w wagonie nie ma przedziałów, fotele prawie lotnicze po 2 z każdej strony, Air Conditio, przyciemniane szyby. Poziom lepkości, brudu i nie działania taki jak w naszym PKP w klasie I/II. W wagonie jest TV, leci lokalna specjalne TV kolejowa. A w niej lokalne przeboje disco, reklamy skuterów Yamacha oraz tzw. kampanie społeczne, czyli animowane historyjki o złych i nie uczciwych sprzedawcach kantujących klientów na wadze. Telewizora (panel LCD LG) nie da się wyłączyć a dźwięku przyciszyć. Na dodatek puścili low cost-owy film dokumentalny o wężach. Jeżeli masz lęk przed wężami to nie ma wyjścia patrzysz w okno, a tam slumsy albo RYŻ.
Węże na filmie zjadają rożne zwierzęta albo inne węże albo zrzucają skórę a pociąg się toczy.
Od samego wyjazdu w pociągu zaczyna się handel jedzeniem. Ekipa tutejszego WARS-u to 2 facetów i 2 dziewczyny ( jedna bardzo wąska w tali ). Przechodzą przez pociąg i przyjmują zamówienia, w menu jest 30 albo 40 dań. Indonezyjczycy jedzą bardzo dużo w podróży. Obok nas siedziała starsza pani, która zjadła co najmniej dwa dania główne, wypiła kilkanaście herbat i soków, nie wspominając o słodyczach. Prze 8 godzin podróży byliśmy pytani chyba z 20 razy – czy może sobie coś życzymy. Dania są podawane na zwykłych porcelanowych talerzach i ostreczowane. Po zjedzeniu stawiasz naczynia pod fotelem a ekipa zbiera. Co chwila, przechodzi ktoś z obsługi, WARS, sprzątacz ze szczoteczką, bileter, itd.. My konsekwentnie odmawiamy choć nas skręca. W końcu przynieśli Bintang – chyba specjalnie dla nas, bo na całej tacy miedzy cola i innymi były tylko 4 i to od naszej strony. Bintang wzięliśmy. Popełnili błąd, gdyby dali nam Bintang wcześnie pewnie byśmy coś zamówili atak lęk był za silny ( byłem w centrali „WARS-u” – lepiej nie widzieć, jest jak w garkuchni na chodniki czy u nas na stadionie).
Są super uprzejmi, uśmiech – 360 stopni. Jak zimno od klimy to dadzą kocyk zapakowany w hermetyczną folię z pralni – czyli chyba jednak lepiej niż w PKP.
Napoje – korki większości są zabezpieczone folią fabrycznie, pewnie w związku z podrabianiem wody. Bardzo popularna woda do picia nazywa się …Aqua i produkuje ją… Danone. Czyli bez paniki.
Te ciemne okna dają wrażenie jakby zaraz miało się zrobić ciemno. Jeszcze ta klimatyzacja, w wagonie jest max 20 stopni. Dopiero jak wyjdziesz do korytarza, między wagony, albo na jakiejś stacji otworzysz drzwi to poczujesz piekło.
Podczas naszej podróży była bardzo słoneczna pogoda, w wagonie 20, na zewnątrz 40.
Ponieważ Indonezyjczycy palą dużo i wszędzie to w pociągu, w korytarzu jest legal to smoke a kretek. A jak jest jeszcze zimny Bintang w dłoni to już zupełnie PKP się nie umywa. Akcja z kiblem jak w dniu świra – kto nie widział polecam.
Pierwszy postój w szczerym polu, od strony stacyjki ok. ale z drugiej strony, od strony pól ryżowych biegają jacyś obdarci nastolatkowi. Wyglądają tragicznie, wspinają się na różne diwajsy pociągu i WALĄ w szyby. Drą się nie możebnie, to nawet nie jest Bahasa Indonesia, to jest jakiś bełkot, skowyt. Jak się wychyliłem i mnie zobaczyli to od razu do mnie. Bulgoczą, krzyczą i pokazują na brzuch. Brrrr. Ostro, nawet gorzej niż slumsy Jakarty gdzie ludzie mieszkają dosłownie pod mostem. Stoi zdezelowana kanapa, szafka na niej TV a koleś gotuje. Tu na prowincji wyglądali na takich, którzy nawet do wioski nie mają wstępu. Pociąg szczęśliwie ruszył, wąż w TV od 10 minut konsumuje drugiego węża a my patrzymy przez okno. Po drodze widać slumsy przy miastach, kolej jedzie niemal przez salon w domku z byle czego. Jakieś góry, może to wulkany i bananowce – są wszędzie i są brzydkie no i RYŻ. WSZĘDZIE RYŻ – sadzą, pielą, pryskają, zbierają, doglądają i kto ich tam wie co jeszcze. Na jednym polu sadzą, na polu obok zbierają. Tony, miliony ton ryżu. Sadzą go na najmniejszym dostępnym skrawku ziemi. W Polsce masz jakieś zborza, ziemniaki, cokolwiek. Tu jest tylko RYŻ.
Krajobrazy inne niż ryżowe są super, szczególnie w górach. Lokomotywa spalinowa więc jak wjeżdżaliśmy do tunel to nas prawie zgazowało.
Na każdej stacji do otwartych drzwi wagonu podbiega chmara krzyczących handlarzy przeróżnym goreng and nasi and coś tam.
Zapytałem jednego o Marlboro Red. Pokazał gestem, że nie ma a drugim gestem, że może mieć. Ja na to – ok. Wystrzelił jak z procy, prędkość na oko poniżej 9 s na 100, za mgnienie oka miałem papierosy. 10.000 rupi papierosy i 6.000 service, Mister.
Jesteśmy w Yogyi ( lokalnie na Yogyakartę mówi się „dziodzia”).
O hotelu nie piszę, bo widzieliście już pewnie foto – słabo . Jest jak ogród plus ma fajny basen, plus uprali Taborowi wszystkie ciuchy za 2$.
Prawirotaman to ulica podobna do Jalan Jaksa w Jakarcie. Super fajne backpackerskie w rozsądnych cenach – od 100.000 do 400.000 rupi za pokój 2 osobowy ze śniadaniem. Oczywiście ten za 100.000 jest bez AC łazienka jest na korytarzu ale często standardem mógłby zawstydzić szmatławą kwaterę w Zakopanem. Do tego prawie z każdym dogadasz się po angielsku, jest cała masa knajpek i są squterros!
Yogya jest zdecydowanie fajniejsza od Jakarty. Wielokrotnie mniejsza , samochodów samochodów mało a nawet bardzo mało, najszersza ulica ma maks 2 pasy a nie 800.
Właśnie jaszczurka weszła na ścianę plus uznaliśmy, że się ładnie opalamy oraz, że ogólnie czy też generalnie jesteśmy OK.
Wracam. W piątek zapragnęliśmy więcej alkoholu bo z zakupów w Jakarcie zostało tylko trochę Smirnoffa. Wyszliśmy na ulicę, gdzie znalazł się rikszarz, który „ cen help Serr”. W efekcie Piotrek trafił na lokalną metę gdzie nabył skrycie i ukratkiem 2×350 lokalnego czegoś ( vódką to bym tego nie nazywał) za 86.000 rupi plus 14.000 za pomoc i podwózkę rikszarza, któ®y zamienił rikszę na skuter.
W sobotę wypożyczyliśmy skutery ( 9$ za 1,5 dnia ). 2 Hondy 125 cm poj.. Rozpędzały się do 100 km/h bardzo szybko. Na początku delikatnie, a potem straciliśmy kontrolę. Mimo braku praw jazdy, mimo braku zasad ruchu na ulicy ( z wyjątkiem jednej – tu jest odwrotnie ruch lewostronny), mimo zdrowego rozsądku. Ah.
Zwiedzanie na skuterze z aparatem wiszącym na szyi, bez problemu z upałem – bo ci wieje.Super. Polecamy każdemu, proszę się nie bać. Jak jeździłeś na motorze i mniej więcej kumasz zasady to dasz radę. W każdej chwili możesz się szybko zatrzymać i zrobić zdjęcie. Z benzyną nie ma problemu. Na każdej ulicy są kramy z benzyną w 1l butelkach po napojach, Piotrek dał dziś foto – Jual Bensin. Podjeżdżasz, otwierasz zbiornik, dwie butelki czyli 2 l za 10.000 rdp czyli 1l za 50 centów, dobre. Biorąc pod uwagę ilość pojazdów, różnych i ilość widzianych przez nas stacji benzynowych ( może ze 3 w Yogyi) to chyba 90% handlu benzyną tak się tu odbywa. Zaopatrzenie tych straganów to pan przypychajoący wózek wersja long, na którym w bańkach 20 l jest paliwo. Jest takie zdjęcie z Jakarty. Jak je robiliśmy to miałem w ustach papierosa i myślałem, że tam jest woda.
Dzięki Squterros byliśmy na wsi, nad oceanem, na lokalnym festynie i nie pamiętam gdzie jeszcze. Zgubiliśmy się ze 20 razy a lokalsi nie umieją posługiwać się mapą. Jak pokazujemy mapę i pytamy gdzie jest miejsce w którym stoimy to gość nie wie tylko od razu pyta dokąd chcemy się dostać. Jak mu powiemy to nie pokaże na mapie tylko palcem kierunek.
Dzisiaj niedziela dzień wolny, nie robiliśmy biznesów, więc wstaliśmy o 12. Standard, basen, (śniadanie przespaliśmy) kawa i do świątyń Prambanan. Szaleńcza jazda obwodnicą i po 30/40 minutach jesteśmy na miejscu. Głodni, więc na śniadanie do garkuchni na parkingach – mój chyba sum miał chyba robaka ale kawałek było ok.
Idziemy do kas, są 2 , jedna dla krajowców druga droższa dla cudzoziemców. W kasie dla turystów wstęp kosztuje 130.000 rdp czyli 13$! Idziemy więc do kasy dla krajowców za 15.000 rdp czyli 1,5$. Chyba nas poznali bo kazali zmienić kasę? W kasie dla turystów chcieliśmy wejść ulgowo za 70.000 rdp jako studenci ale chyba znowu coś było nie tak bo zażądali legitymacji? Piotrek pokazał im dowód ale chyba są szkoleni bo powiedzieli nich. Pytamy więc co zawiera cena 13$ a pani w okienku, że robienie fot, toalety i Welcom drink. Kupiliśmy wejściówki po 13$, kazaliśmy im spadać z ich Welcom drink-iem ( po polsku i kwieciście) i weszliśmy do świątyń. Nie będę się rozpisywał o świątyniach bo jest pełno info na ten temat. Tutaj sprawdziło się coś co już gdzieś czytałem, wszyscy chcą sobie z nami robić zdjęcia!? Zresztą jutro dam jakieś foto.
Ze świątyń nie można wyjść wejściem, bo nie. Pan siedzi w budce przy furtce i mówi no serr, entrance is there. Nie ważne, że od poprawnego wyjścia do parkingu jest 1km dalej. Jak dochodziliśmy do parkingów to okazało się, że jedyna droga wiedzie przez targowisko gadżetów jak na Krupówkach. Powstała hipoteza, że oni są w zmowie. Tzn. handlarze i pan przy „only wejściu”. Ale z drugiej strony na stacji Gambir w Jakarcie na perony prowadzą 2 pary schodów. Z tym, że jedne schody są do wchodzenia a drugie tylko do schodzenia czego pilnuje ekipa lokalnych Sokistów w mundurach i białych kaskach orzeszkach jak z PRL-u.
Porządek, Mister.
Uff ale się rozpisałem a za 3 h wstajemy i do Semarang na biznesy. Pa
Lukasz 16:58 on Styczeń 17th, 2010
przyjąłem do wiadomości, w wolnej chwili spróbuję zmienić ;-)
Maciek N-K 14:52 on Styczeń 17th, 2010
Popieram wniosek Skoka. Bedzie more user friendly :)
pozdrawiam
skok 13:32 on Styczeń 17th, 2010
Lukasz nie żebym się czepiał ale czy wpisy nie powinny być w odwrotnej kolejności to znaczy te najstarsze na dole, nie trzeba wtedy przewijać całości.
skok 13:29 on Styczeń 17th, 2010
Anonimem byłem przez chwilę ja.
To przez nieuwagę bo pisałem z innego kompa.
Bardzo fajne foty.
A Tab patrzący w morze to wygląda jak „Kochanica francuza” wypatrująca ukochanego.
Lukasz 11:00 on Styczeń 17th, 2010
skok
18:52 on Styczeń 16th, 2010 edit
O, Lukasza nie ma od kilku dni.
Lukk jak wulkan jak woda?
Może jakieś ciekawe zdjęcie powiesisz
Desa indah dan seorang wanita dengan kemeja biru juga …
a u Kasi i Macka na zielonej wyspie juz znowu zieloni bo pierwszy raz od 35 lat bylo bialo :)) a kto sie kryje pod Anonimem??
Maciek N-K 00:44 on Styczeń 17th, 2010
Aku cinta kamu! Kesehatan Anda!
damai dan cinta saudara
Kochanski menyapa dari Irlandia!!!
Lula 21:51 on Styczeń 16th, 2010
Zdjęcia piękne..nie zachwycam się strona techniczną, bo się na niej nie znam…..
powala soczystość zieleni…piękna para na plaży….zazdroszczę bardzo..
Wieś zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu..
ludzie niezwykłej urody i trochę dziwacznej budowy ciała :)
Na jednym ze zdjęć -przesiewają ryż?
Melakukan any foto typu „Wy i widoczek” na pamiątkę…ale nie takie jak to z Piotrem, bo niczym nie różni się od mojego na plaży w Rowach ;)
Melakukan lebih banyak foto (znaczy więcej zdjęc poproszę)
ciuman manis :)
Lula 21:42 on Styczeń 16th, 2010
Anonim?
Jakiej miłości, że gdzie ja niby piszę o niej? ;)
Narazie kompa nie tykam..działa to działą…będę wypinać i wpinać jak znów padnie ;)
Idę zdjecia obejrzeć, bo mnie syn dopiero na kompa wpuścił :)
ciuman manis forever
skok 18:52 on Styczeń 16th, 2010
O, Lukasza nie ma od kilku dni.
Lukk jak wulkan jak woda?
Może jakieś ciekawe zdjęcie powiesisz.
skok 18:42 on Styczeń 16th, 2010
jaki anonim to pisałem ja SKOK.
Był Walek nowy dysk i dał radę – nie wszyscy potrafią.
Cieszę się teraz szybki netem.
Anonim 18:38 on Styczeń 16th, 2010
Lula wyjmij z kompa 1 i 3 kość, a zobaczysz jak wtedy hulnie.
O jest Maciek i Kasia z zielonej wyspy. U Was też tak mrozi jak w Warszawie? Pozdrowienia.
Lula, proszę ani słowa o miłości bo zaczynam się ślinić.
xyb 18:35 on Styczeń 16th, 2010
dzisiaj byly biznesy i SQUTEJRRO
Miasto nas znudziło. Pojechaliśmy do wsi.
Dzisiaj foto wieś, miłość i … samotność.
Lula 10:01 on Styczeń 16th, 2010
Grzesiu, wypięłam 2 i 4 kość i komp działa !!!!!!! Generalnie pełna mobilizacja..po Twoim powrocie będę umiała naprawiać kompy i samochody :)
Przepraszam wszystkich za very prajwat wpis, ale nie miałam innej mozliwości- salonik internetowy w BUW-ie… uratował mi zycie…i na farm ville marchewka nie zwiędła ;) a i udało sie krowe wydoić :)
Poproszę o zdjęcia si sajdu :)
Skype bitłin 15-18?
ciuman manis jak zawsze
Kasia N-K 21:47 on Styczeń 15th, 2010
Chłopaki respekcik za foty, wpisy i za to, ze dbacie o swoje zdrowie w tych malaryjnych rejonach !!!!
Trzymajcie się
xyb 19:35 on Styczeń 15th, 2010
Chodnik czy pieszy raczej rzadki widok. Oni mają jakąś manię z tymi motorami, raczej jeżdżą a nie chodzą. Dlatego dziś foto
( z 2 wyjątkami ) motorowe i rikszowe.
Przy okazji
Kupiliśmy 2 butelki wódki na mecie! Mecyje z tym alkoholem. Wódka średnia a raczej słaba.
tyle na dziś
pozdrowienia
zapomniałam…zdjęcia tego hotelu oglądaliśmy razem przed Twoim wyjazdem-pamietasz? jest suuper….zazdroszczę bardzo :)
ciuman manis (słodkie buziaki znaczy)
Maciek N-K 15:47 on Styczeń 15th, 2010
Piekne, piekne…
napiszcie jak ta wodeczka z lokalnej mety… :)) Jezeli to ja spozywaliscie wczoraj to po nagraniu na skypowej sekretarce musze przyznac, ze Basha :))
wpisy, zdjecia, wpisy zdjecia.
xyb naprawde uwalniasz swoje zdolnosci literackie
pzdr
skok 10:48 on Styczeń 15th, 2010
a ja na nudnej nasiadówce w mateczniku
zimno -10, dalej jest zima.
do roboty z tymi zdjęciami bo się wam delegację cofnie i wezwie na dywanik do Warszawy.
Lukasz 21:20 on Styczeń 14th, 2010
zdecydowanie za dużo leków na malarię i za dużo osłonówki na żołądek przyjmujecie.. im dalej w dżunglę tym wpisy mniej zrozumiałe… mam jakieś mgliste skojarzenia z „Jądrem ciemności” ;-)
a ze zdjęciami proszę się nie lenić, my tu zimę mamy i domagamy się ciepłych widoków.. dziś w warszawie było -16 stopni :-/
xyb – wydaje mi się, że czas wpisu zależny jest od czasu serwera.. weź to zostaw ;-) już wszyscy sobie potrafią wyliczyć
xyb 18:07 on Styczeń 14th, 2010
nie zmieniłem :) ok to jest czas warszawski
ryba się rzuciła
komp do ładowania i spróbujemy skype pa
xyb 18:03 on Styczeń 14th, 2010
zmieniłem :) świerszcze cykają !
xyb 17:57 on Styczeń 14th, 2010
la petit problem zauważyłem
w laptopie mam ustawiony czas polski stąd źle widzicie czas wpisu
zmieniam….
taboret 17:53 on Styczeń 14th, 2010
dzisiaj fot nie robiliśmy. w pociągu było tak zimno, ze nam matryce zaszły szronem. mają tu hopla na punkcie klimatyzacji. a przyciemnione szyby spalinowego dyliżansu zakrzywiały rzeczywistość. cholera po 17 bintangach (lokalne piwo) i butelce smirnoffa rzeczywistość nadal jest zakrzywiona… piszę italikami? sssszy mi się tylko wydaje? ;))) a zresztą. po co komu zdjęcia? ruszyć wyobraźnię! damn it!
taboret 17:43 on Styczeń 14th, 2010
ha! co tam trzęsienia ziemi, co tam wybuchy wulkanów! co prawda jechaliśmy pociągiem przez jawę środkowa… ale trzęsło normalnie, tak jak w relacji warszawa-tłuszcz ale.. ale w hotelu napadła nas chmara komarów! dobrze że dmuchnąłem rodzicielom przeterminowane lepy na muchy. jeden się złapał… był tak wielki, że niestety porwał lep i odleciał… w regiony malaryczne podobno.. w lokalnej prasie napisano, że w związku z przyjazdem dwóch białasów from polandia do yogyakarty odwołano zagrożenie epidemią.. słuszną linię ma nasza prowincjonalna władza.. dobre lepy na muchy produkuje.. PIS & LOVE prezydentowi i jego ziomalom
xyb 17:30 on Styczeń 14th, 2010
jednak nie będzie rozmów teraz, skype ledwo zipie, za godzinę
wracając do hotelu to jak zrobiliśmy czek in to rozpętała się prawdziwa azjatycka burza z ogromnym deszczem. Ponieważ byliśmy zmęczenie to od razu kąpielówki i …do basenu :)
kurde przecież jest 14 stycznia a my stoimy na ulwie jak pod prysznicem w samych kąpielówkach, potem do basenu – ihaaa
foto nie ma http://www.dutagardenhotel.com/en/guest-house/
dajemy link do strony hotelu w zastępstwie
są ryby, gekony, jeden widziany szczur
jak leżysz w wannie widzisz niebo :)
zrobimy jutro / pojutrze foty bo to miejsce jest aż nierzeczywiste
oddaje kompa piotrkowi
cdn
xyb 17:21 on Styczeń 14th, 2010
zaraz coś naskrobiemy ale dziewczyny właśnie wychodzą a Piotrek musi zadzwonić do OLI
tak tylko nadmienię. że po drodze widzieliśmy wzorzec zieleni – powinien trafić do Sewer i mieszkamy w hotelu typu slums, low cost ale o tym za czas jakiś…:)
teraz obowiązki
przepraszam , na chwilę
- thx for everything, by Su, by Mio you were great
- you’ve got perfect lips
-by
ok poszły, za chwilę coś napiszę
Lula 09:50 on Styczeń 14th, 2010
Luk nie nakręcaj mnie….. Po tej Grzesiowej kolacji w podrzędnym barze w Dzakarcie…dzieciaki dostały rota…..Ja czekam jak na szpilkach na telefon między 15 a 18-tą… ja mam zbyt bujną wyobraźnie…
Aha, a Ty lepiej sprawdz czy na wyspach sie wulkany nie uaktywniły :p
:)
k
Lukasz 09:35 on Styczeń 14th, 2010
a, kasiu..wstrząsy nie tylko na Papui, ale też na południowym wybrzeżu Javy 4 dni temu, mniej więcej w połowie drogi z Jakarty do Yo…
…….na Google Earth widać dokładnie gdzie wstrząsy występowały..zerkajcie czasami :)
Lula 22:33 on Styczeń 13th, 2010
Kochane chłopaki..
newsy… (sorry, że tu, ale mośki poczty nie odbierają)
pewnie czytaliście o wstrząsach na Haiti…no właśnie
Chciałam napisać, że wystąpiły również w Indonezji (mama dzwoniła zrozpaczona!!! żebym do Was dzwoniła) W Indonezji (obok Papua Nowa G.-więc mniej więcej jak od W-wy do Stambułu) i na Filipinach…
Piszę, bo pora roku wstrząsom sprzyjająca..jakby co to krótkie nóżki i spier…..
Chłopaki czytajcie newsy z netu…….
ciuman manis !!!!!!!!!!!!!!
Lukasz 20:17 on Styczeń 13th, 2010
info dla argonautów:
dostałem sygnał od conajmniej dwóch osób, że układ str. głównej i wejście do wpisu lub/i galerii o indonezji jest nielogiczne.. w związku z tym ciut zmieniłem układ i na razie tak zostawiam do waszego powrotu ;-) ale wtedy już się nie wymigacie – trzeba się spotkać i w końcu to/wszystko poprawić;
Lukasz 19:35 on Styczeń 13th, 2010
zdjęcia naprawdę spoko, ale z tym rozmiarem to chyba przesada.. ja rozumiem, że kiepskie łącze, ale ciut to za małe…
„jeden chciał od Piotrka stare klapki jak ten zmieniał na nowe za 2 $” – dał mu?
„jutro rano na pewno Yoga !” – na pewno, trzymam kciuki żebyście tym razem nie zaspali ;-) ile tam jest? z 500km? jak ruszycie rano to cały dzień w pociągu chyba.. będą niezłe foty ;-)
no nic, powodzenia
skok – dodaj do godziny, którą widzisz przy wpisie 6 godz. i będziesz miał ich czas.. czyli ostatni wpis grze był o 18 naszego, czyli o 24 ich czasu… a potem pewnie poszli spać, skoro rano mają wstać na pociąg do Yo…
skok 19:01 on Styczeń 13th, 2010
lukasz to z wczorajszej wyprawy po Warszawie?
o której oni piszą bo chciałbym interakcji?
skok 18:56 on Styczeń 13th, 2010
zajebiste szkunery w porcie, czy do wynajęcia do popływania?
mam straszną pikselozę na zdjęciach, nie wiem czy to mój komp czy kwestia kompresowania zdjęć do netu.
dzisiejsze zdjęcia oddają lokalny klimat.
jak jeszcze nie śpicie to proszę o więcej.
xyb 18:03 on Styczeń 13th, 2010
dziś foto, no comments serrr
zapraszamy do galeri
p.s. doker w porcie – ten który na plecach nosi worki z cementem zarabia około 30.000 RDP / dziennie
jeden chciał od Piotrka stare klapki jak ten zmieniał na nowe za 2 $.
jutro rano na pewno Yoga ! Pa
Lukasz 09:08 on Styczeń 13th, 2010
„Jutro zamierzamy tam pojechać ale biorąc pod uwagę to, że cały czas stosujemy profilaktykę anty malaryczną oraz że dbamy o florę – tu najlepsza jest Vódka – to słabo to widzę.”
hehehe.. wrócicie zdrowsi niż wyjechaliście
„To wszystko wina zmiany czasu.” – albo dbania o zdrowie :-D
tabor – nie cukruje, podobają mi się.. a czy to ważne jak robione.. w domu ściana pękłą!?!? o cholercia, muszę szybko obiektyw odebrać!
czekam na c.d.
pozdr
xyb 07:54 on Styczeń 13th, 2010
no i nie pojechaliśmy :)
wkleiłem wpis z wczoraj bo Piotrek walczył z wordpresem i zajął kompa.
Wstaliśmy dziś o …12.05 obudzeni telefonem z recepcji
- are you living yoday ?
- eeeee, give me 2 minutes
2 minuty później
- we’d stay another night
czyli kolejny dzień w Jakarcie.
To wszystko wina zmiany czasu.
Dobra czas iść.
CDN
taboret 07:03 on Styczeń 13th, 2010
juz tak nie cukruj, robione z biodra, z taxi i z tylka ;)
a zime macie niezla, mieszkanie na paryskiej zalalo i pekla sciana…
Lukasz 22:07 on Styczeń 12th, 2010
pozwolę sobie coś wybrać i wrzucić zamiast tej flagi…
foto ok.. nawet bardzo ok
no wreszcie foty
co robi gość w kaszkiecie na głowie
kręci lody?
a u nas zima, zima, zima …
zakopałem się trzy razy
Lula 19:35 on Styczeń 12th, 2010
Sayang suami,
saya mengucapkan selamat ulang tahun pernikahan !!!!
czyli:
kochany mężu życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ślubu :) naszego….
Dzień II w Jakarcie. Wstaliśmy o słusznej porze tzn. o 11:30, śniadanie, zmiana hotelu ( na Margot – również Jalan Jaksa) i w tripa.
Przystanek 01 – to stacja Gambir. Piotrek wczoraj zgubił telefon w blue Taxi, poszliśmy szukać taksówkarza. Mister był ale telefonu nima.
Z Stasiun Gambir do Jalan Pintu Air – to część centrum, dla nas max na 2 dzień.
Droga cały czas wzdłuż ulic 3,4 i 5 pasmowych. W Jakarcie po ulicy ciągnie się nieskończony, szalony, sznur / potok / rwąca rzeka wszelkiej maści pojazdów. Królują skutery, których kierowcy są bezapelacyjnymi kretynami ( wg. Naszych europejskich norm ). Spalinowe riksze przypominające takie pomarańczowe PRL – owskie moto wózki inwalidzkie dzielnie walczą o swoje miejsce ale zalało je morze Yamach, Kawasa i innych więc na oko to jeszcze 2 / 3 lata i nie będzie ich wcale.
Jacek wczoraj wspominała a dziś to widzieliśmy, że riksza spalinowa jest dla władzy czymś wstydliwym, podobnie zresztą jak rowerowa czy gość ciągnący wielki mega wypchany wózek z niezidentyfikowanymi tekstyliami – co oni tam targają ?- może to jakaś bawełna ? Dlatego do pewnych dystryktów Jakarty te old wehikuły mają administracyjny zakaz wstępu. Indonezja to przecież azjatycki tygrys.
Państwo nowoczesne, Mister.
O samym ruchu drogowym, po całym dniu w TAXI, chwilowo nie wspomnę bo koncentrujemy się na florze bakteryjnej a to może zaszkodzić. Napisze przy okazji.
Wracając do naszej pieszej wyprawy…
Po godzinie marszu w temperaturze ponad 30 stopni i lokalnej wilgotności oraz w smrodzie i hałasie milionów pojazdów wokół, zacząłem się czuć słabo. Na szczęście wydostaliśmy się z pętli obwodnico – autostrad i zobaczyliśmy centrum…ale trzeba było przejść na drugą stronę ulicy. Tabor poprawił spodnie, odkleił bokserki od ciała i przemknął… do tej pory nie wiem jak to jest możliwe, że nie musiałem dzwonić na help naszego ubezpieczyciela i kupować skrzynki z Old Teak na ciało ? Anyway, przeszedł a raczej przeprysnął . Ja próbowałem ale po 10 minutach nerwowego czekania poszedłem dalej jakieś 500 m do kładki dla pieszych.
Uff – centrum, chodniki, brak ulicy, ciszej, pojazdy oczywiście jeżdżą ale jest już lepiej. Kupiliśmy Bitang – lokalne piwo pilznera, postanowiliśmy odpocząć. Usiedliśmy na schodach do jakiegoś biura. Siedzimy, stygniemy, prawie otworzyliśmy piwo. Nagle podchodzi do nas trzech facetów. Jeden bardzo porządnie ubrany. Szanowny Pan Dipl. Ing. King Yuwono ( Prezident jak tuszę ) Pt. Trikarya Idea Sakti & Olympus Development, wykonawca PASAR BARU MANSION, żywo zainteresował się nami spoconymi.
- Are you tired, because you look like ? You can stay in my office, there is Air Conditioning
- No it’s ok. We would like to stay here.
- Come on, I offer you a cup of coffee in a cold place.
Poszliśmy.
Pan King postawił na baczność całe biuro i zarządził Kafkę.
Pokazał nam makiety PASAR BARU, opowiedział o minimalnej odległości od pałacu prezydenta ( snajperzy, a budynek będzie w ścisłym centrum) itd.
Gadaliśmy z nim o dupie Maryni. Gdy dowiedział się, że jesteśmy również w biznes tripie powiedział, że nam pomorze. Okazało się, że zna jakiś ludzi w Yogjakarcie , oni są wooden i nam pomogą. Wykonał szybko parę telefonów i mam już nowego ziomala, tym razem w Yodzi.
Jutro zamierzamy tam pojechać ale biorąc pod uwagę to, że cały czas stosujemy profilaktykę anty malaryczną oraz że dbamy o florę – tu najlepsza jest Vódka – to słabo to widzę. Pociąg jest o 8:00 rano. Pan King załatwił nam Taxi, kazał taksiarzowi włączyć licznik i pojechaliśmy odprowadzeni przez 3 albo 4 osoby do drzwi taksówki. To bardzo miłe.
Taxi zawiozło nas w strefy wooden storów. 5 h w Taxi w Jakarcie to oddzielna historia, było grubo.
Pa kończę bo jutro wyjazd. CDN
taboret 17:16 on Styczeń 12th, 2010
SALAMAT SORE
BAGAIMANA KABAR ANDA?
SAYA BAIK-BAIK SAYA
jest tak:
z tym deszczem to przesada
jesli to jest pora deszczowa to ja jestem mokra wloszka
zaraz kilka fot, jesli net pozwoli, bo hula tak jak ja trawersuje na zboczu wulkanu
xyb 17:01 on Styczeń 12th, 2010
cześć tym razem z naszego komputera więc z polskimi znakami
Dziś odnieśliśmy pierwszy sukces w handlu międzynarodowym – po godzinie szukania udało się nam kupić medykamenty niezbędne tzn Vodka i Gin. Za 0,7 Smirnoff i 0,7 Gin zapłaciliśmy 600.000 RDP – to jakiś koszmar. Vódka jest potrzebna osłonowo na żołądek a Gin do toniku, który jak wiemy zawiera chininę, która z kolei pomaga w walce z Malarią.
- Może Piotrek coś napiszesz?
- Hey mister write smt….
g
Lukasz mobil omnia 14:28 on Styczeń 12th, 2010
jestem na miescie, porobie troche zdjec zimy i powiesze zeby chlopaki nie zapomnieli jak snieg wyglada :-)
Lukasz mobil omnia 14:18 on Styczeń 12th, 2010
jak bylem na filmie avatar to lud N’avi tak mowil… ;-)
Lula 13:13 on Styczeń 12th, 2010
aku lupa!!!
jangan panggil pada pukul 6 pagi
(znaczy o 6 rano żebyś nie dzwonił !!!)
mu istri :)
Lula 12:46 on Styczeń 12th, 2010
Mahal suami!!!!
Selmat pagi, apakabar?
Hari ini kami perinikahan !!!!!! (8 rocznica !!)
Anak-anak adalah sopan :) Di mana sekarang?
Aku cinta dan rindu !!!!
Melakukan any foto?
Mendengar!!!!!!
Lukasz 09:32 on Styczeń 12th, 2010
słuchajcie chłopaki, my tu na półkuli północnej (gdzie wszystko jest normalnie a nie do góry nogami – patrz flaga na przykład) oczekujemy od was, że nam pokarzecie zdjęcia a nie będziecie wklejać linki do google maps… tyle to sami potrafimy…
rozumiem, że jesteście cali, nie zjadły was w nocy pluskwy, zgaga ani biegunka.. albo ten pan z panią od gazet ;-)
a u nas śnieg po kolana prawie i znowu pada.. na śniadanie jajecznica i wyborcza… a u was? ryż??
Dzizas jakie foty, jakie slumsy…KOCHAM WARSZAWĘ….Mam nadzieję, że u nich jutro bedzie dzień bardzo deszczowy w porze jeszcze bardziej deszczowej :p i nie uda im się zażyc mnie błękitnym lazuerm z palemką i wisienką….
Lukasz 22:22 on Styczeń 11th, 2010
„aha to prawda z tym Jackiem – śpią we trzech….szybcy są…. zawstydzili Turbo Dymo Mena….”
G dzwonił ok 12 w nocy ichniejszego czasu…. :) wszystko wiem Luk i nawet nitka między uszmi mi nie pękła :p
aha to prawda z tym Jackiem – śpią we trzech….szybcy są…. zawstydzili Turbo Dymo Mena….
Lukasz 21:11 on Styczeń 11th, 2010
różnica czasu warszawa jakarta + 6 godzin… czyli u nas11.01.2010 godz. 20:00 u nich 12.01.2010 godz. 02:00 …
malboro red za 3 zł ?!?! tanio!
rozumiem, że jedliście w tej gar kuchni, którą opisałeś ;-)
a takiej ulicy jak napisałeś to nawet google nie znajduje….
tak, ta pani na końcu, to na pewno przewodniczka pttk ;-) wynajmij ją a pokaże ci takie miejsca o jakich nawet nie śniłeś, i jeszcze przywieziesz do kraju pamiątkę z indonezji :-D
Lula 20:56 on Styczeń 11th, 2010
wood (Ectaco-Poland)
n, rodz. f
1 drewniany
2 drzewny
3 las
4 puszcza
5 bór
6 knieja
7 drewno
8 drzewo jako opał
9 beczka [handl.]
cóż Ci mogę małzu kochany ( z którym to rocznicę 8 slubu będę jutro obchodzić hucznie) napisać…, że bedzie drewnianie (o tą Pewną Panią chodzi), bo beczka i drewno (=kłoda? drewno czyli)), że busz i knieja i wielkie 3 mrowiska (2 pod pachami)…że nie warto bo przecież zycie pieknym jest, za każdym razem gdy jest sie daleko od zony i dzieci ;)
tęsknimy…. Janek dostał 5 z angielskiego, a Alusia świra…
uważaj na siebie i zdjęcia poproszę, ale bez palm, niebieskiego morza…wyslij jakieś slamsy, żeby mi lżej na duszy było…
skok 19:44 on Styczeń 11th, 2010
spoko relacja, poproszę o więcej, no i tak jak pisał Lukasz zdjęcia.
xyb 19:20 on Styczeń 11th, 2010
no to jestesmy
nie ma polskich znakw wiec bedzie troche ale basha indonesia
no wiec
Singapur: kazali nam wysc z samolotu tylko po to bysmy sie logowali do tego samego za godzine ? (due to singapur law or something)
aha moj angielski tesz bedzie basha…
ale to bylo pierwsze zetkniecie z azja – temperatura 30 C i zielone lato, wszedzie zielono
udalo mi sie zafajczyc e-papierosa na lotnisku I nie scieli mi glowy!
W drodze z Singapuru do Jakarty spotkalismy Polaka – Jacka – jest juz naszym ziomalem, spimy razme w pokoju a raczej bedziemy….
wlasnie skasowalem caly wpis – pieprzona poklejona indonezyjska brudna klawiatura suka
nie wazne dopisze teraz a co w koncu tu mozna palic I pic przyniesione piwo
Jacek zna Basha Indonezia, umie sie z nimi targowac I generalnie jest fajnym przewodnikiem spotkamy sie jeszcze w Yogakarcie
Jestemy w Jakarcie na ulicy Jai Jaksa – ulicy dziwek tanich hosteli jedzenia z ulicy itdd.
Przejscie z plecakami I torbami od taxi poprzez jakies 250 metrow = jestes caly mokry I lepki , masakra
Po zalogowaniu w pokoju zmianie ubran, piwo w dlon i poszlismy w tripa…
Trip
Ludzie zyja na ulicy – doslownie, piora myja itd. Ten rejon Jakarty jest bardzo biedny, slums generalnie, chyba ze slums to cos gorszego a to jest klasa srednia ? sprawdzimy
Sa szczury, Tabor wola “Pixel” , sa jaszczurki, sa swierszcze
Pelno zieleni, wszystko pachnie I smierdzi bardzo intensywnie.
Spotkalem Pana, Pan z Pania sprzedaja gazety na ulicy. Pan miedzy samochodami a pani na chodniku pilnuje kiosku. Pan jak mnie zobaczyl krzyknol “ Hey Mister” I pokazal gestem jednoznacznym wkladanie do ust. Czy chodzilo o niego czy o pania czy o mnie czy moze chodzi o prase nie wiem jak sie dowiem to napisze
Wbilismy sie do slumsu pod wiaduktem, ciemnawo troche strasznie, mikro domki z byle czego ludzie cos tam dlubia siedza pod tymi budkami, suszy sie pranie itd. Pelno smieci I kartonow, papierow I szmat, jakies wozki wyladowane potrzebnymi tylko azjatom tekstyliami, co krok gar kuchnia – jakies 1,5 m2 na chodniku, naczynia myte w misce I ukladane na krawezniku.
Kafejka internetowa – we never close – meble to zbieranina, jakis locals spi regularnie na podlodze, kompy maja zdjete obydowy – WSZYSTKIE, mozna palic
Jedzenie
Najwazniejsze ze bylo jedzone… bardzo dobre zarcie za 18000 RDP/ per capita – skutki zobaczymy
Info cenowe :
10.000 RDP = 3 PLN
20.000 RDP = przejazd busem z lotniska
18.000 RDP kolacja + Ice tea
10.000 RDP = Marlboro red
6.000 RDP – godzina w kafejce internetowej
130.000 RDP pokoj z lazienka na Jai Jaksa dla 3 osob
10.000 RDP – piwo
Dobra koncze bo spalem nie wiem kiedy I nie wiem gdzie
Teraz jest 01.16 a lokalsi nie spia w kafejce full
Sorry za haos ale dzialo sie duzo
Aha Kasiu na naszej ulicy Pewna Pani wola ciogle za mna “ Hey Mister” wood you gonna go with me? – nie wiem o co jej chodzi moze to jakas lokalna przewodniczka albo atasze kulturalny?
Dobra spac Prosze trzymac kciuki za nasze zolodki!
Lukasz 10:39 on Styczeń 11th, 2010
no i git ;) taki blogowy codzienny wpis ok!
dawać foto (tu nie ma??) pozwolę sobie coś dodać na początek i wrzucić na główną ;-)
jestem na skype…
trzymam kciuki
pozdr
Lukasz 10:30 on Styczeń 11th, 2010
Ten tekst oryginalnie był napisany przez Grześka i jest pierwszą częścią relacji z wyprawy do Indonezji.
———————–
trzeba od początku
a więc
Reisefieber [wym. rajzefi:ber] zdenerwowanie, podniecenie przed podróżą.
nie zaznaliśmy?!
to nas zaniepokoiło , bardzo zaniepokoiło – trzeba było to jakoś zwalczyć, ten niepokój
w samolocie (opóźniony odlot o 2 h) po 150 a w Stambule kolejne 250 per capita.
jest już lepiej …z głośników sączy się przyjemny kompletnie nie zrozumiały bełkot po turecku, wszędzie jest pełno rosjan i japończyków – w maskach sic! są oczywiście chińczycy w…. dresach.
darmowy net ciągniemy z białokołnieżykowego HSBC pijemy turbo colę i siedzimy w knajpie, uprzednio zalegalizowaszy się 1 espresso.:)
aha poszedłem do burger kinga kupić 2 zestawy, wróciłem spłoniony z 3…. muszę doszlifować angielski i podstawy negocjacji
21:49 on Luty 15th, 2010
Czuje sie nienasycony… :) to jak stosunek przerywany….
Mistery, prosze more photo i dokonczyc relacje PLEASE !
20:47 on Luty 7th, 2010
attention
Ponieważ cały czas w swojej relacji z wyprawy jestem na Lombok a potem były jeszcze wyspy Gilii oraz Bali i powrót to…. postanowiłem wrócić do Indonezji by mi wena wróciła i by skończyć a dodatkowo odnaleźć zagubione maski
Dlatego wyjeżdżam
aha odnalazłem Jacka – ziomala – Polaka z 1 dnia w Jakarcie :)
16:32 on Luty 6th, 2010
Aha, i to nie były paluchy…
15:46 on Luty 6th, 2010
Pewnych podobienstw faktycznie nie da sie ukryć…
:))
ale mi to bardziej podchodzi pod to, ze jestes synem naszych ojcow…
:))))))))))))))))))))
11:03 on Luty 6th, 2010
Maciek
Ja miałem tak w szpitalu w Jakarcie u dohtora:
chcę płacić kartą za remont nóżki, bo za mało rupii w kieszonce, a pani w kasie mówi: your credit card has expired, sir
był 2 lutego, a karta do końca stycznia, damn it!!
bracie mój !!! może Sexy Legs maczał paluchy podczas produkcji Taboreta, czy jak? ;))
10:58 on Luty 6th, 2010
Skok
jesteś nieuważnym czytelnikiem naszych forów,
relacja Lukka już od dawna wisi… nawet przed wyjazdem już wisiała…
czy zaproszenie na dzisiaj aktualne? antybiotyk mi się skończył, więc czymś bym się dokierał ;)))
GTK (Gin&Tonic&Kretek)
19:36 on Luty 5th, 2010
Lukk,
czekamy na twoją realację z wyprawy, no i zdjęcia.
Postaraj się żeby były przynajmniej równie ciekawe jak te z indo.
15:48 on Luty 4th, 2010
Wiesz Tab jak by bylo ze mna…
I’m sorry sir, your passport is expired… you have to stay in our country…. :)
01:19 on Luty 4th, 2010
wellcome in warsaw, sir,
this is your distroyed luggage, sir, here you go, sir
have a nice stay
so I’ll stay
22:52 on Luty 3rd, 2010
Mój Niga ;) mąż śpi z Lusią..Janek pyka jeszcze na konsoli.. Dzizas jak dobrze być znowu razem… Mam nadzieję, ze jutro z rana się pokłócimy- brakowało mi porannego Grzesiowego focha ;)
Luk trzymam kciuki za dobrą pogodę i bezpłatny dostęp do netu ;)
Pozdrawiam wszystkich….
….jeszcze tylko pakowanie Janka, bo jutro jedzie na narty…. :) i przytulę się do małża :)
ściskam
k
22:42 on Luty 3rd, 2010
tak tak.. witojcie!!
na właściwe powitanie przyjdzie czas jak wrócę ;-)
właśnie znalazłem wifi zone i w końcu działa, wrzucam na razie tekst
pozdr
19:25 on Luty 3rd, 2010
Welcome Europe!
欢迎欧洲 !
Selamat Eropa!
Witamy w Europie!
I ja Was też :))
13:29 on Luty 2nd, 2010
Cześć,
piękne :DDDDDD
Info o chłopkach.. Właśnie wsiadają do samolotu w Jakarcie… nastepna stacja………. Plac Wilsona….
no dobra..następna stacja Singapur..potem Istambul…a potem Polsza !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Juz sie doczekać nie mogę..
Wiecie, że można stęsknić sie za własnym mężem… (sick?)
Pozdrawiam i idę sprzatać.. chałupę… po tych szalonych imprezach… :p
Pozdrawiam
15:25 on Styczeń 31st, 2010
Zapraszam do kina http://www.youtube.com/watch?v=VSdxqIBfEAw&feature=youtube_gdata
piękne :)))))
11:36 on Styczeń 31st, 2010
Taboret!
Prawda Ci to mój kochany. Zapomniales dodać ” i tak trzy dni”… :))
ja dopiero za 7 godzin i bez parasolki. Uważam, ze na następna wyprawę to powinienem się zabrać jako wsparcie… ( nie wiem czego ale dobrze brzmi) :) pamiętaj o dziwnych miejscach.
Pozdrawiam,
aha, i pomietaj, ze ja zawsze Cie kopne jak upadniesz, do końca naszych dni :)))
14:27 on Styczeń 30th, 2010
Maciek
ja uwazam, ze powinienes do nas przyjechac i usiasc przy stole. tak normalnie, jak polacy ;))) szklo rozpracowac jak drzewiej bywalo, bo przeciez kac w samotnosci jest o niebo gorszy. co innego jak masz swiadomosc, ze kumpla, ktory lezy na zwalce tuz obok moze jeszcze bardziej leb nap…, przeciez to takie polskie, swojskie, nasze…
pamietasz jak dywagowalismy na temat przyjazni i pomocnej dloni?
kto kopnie lezacego jak nie przyjaciel?obcy? obcy obok przejdzie i nawet nie spojrzy na truchlo.. :)
no ale tak czy inaczej drink z parasolka pod palemka w gore i siup chlopaki!!!
14:18 on Styczeń 30th, 2010
Prawda Ci to drogi Luku :) jak już wszyscy zjedziecie do wawy, to jak ludzie usiadziemy na skypie i coś wypijemy :))
15:33 on Styczeń 29th, 2010
chlopaki w indo, maciek w irl, ja na tener, reszta w wawie a czuje sie jakbysmy wszyscy przy jednym stole siedzieli :-) ot globalizacja..
pozdr
12:36 on Styczeń 29th, 2010
wchodzisz na sliski temat xyb…. :)
bo my z tab…… tylko, ze On uwaza to za chorobe a ja za normalne :))))
Czekamy na cdn !!!
12:02 on Styczeń 29th, 2010
ja się tylko chciałem ponownie zameldować !
po około 50 / 60 … tak, nie bójmy się tego słowa – wypróżnieniach jestem zdrów
chyb cud jakiś, czy co?
wracam do akcji
cdn
grzesiek
23:38 on Styczeń 28th, 2010
nuda, marazm, letarg, zimowy sen, zasypiam pa,
22:13 on Styczeń 28th, 2010
Witajcie :)
Mój Grzesiek ma siostrę Mirę :) która dzwoniła do mnie w sprawie kolczyków i koralików.. :)
Panią Mirę serdecznie podrawiam :) Chłopaki nie mogli wytrzymac i pochwalili się prezentami :) Ja tez widziałam cuudne sukienki dla mojej córeczki(nawet nie chce wiedzieć kto je szył)…z synem tylko kłopot mąż miał, ale może jakos wspólnie z Piotrem sobie pomogli i doradzili :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich :)
Ciekawa jestem co u Luka słychać… zanim się rozpakuje to juz bedzie musiał wracać- z dziecmi to zawsze dużo tobołów …
Grzesiu zadzwoń jutro koniecznie (Twoje dzisiaj :) ciekawa jestem jak się czujesz? Mam nadzieję, że lepiej. Kochanie na Bali jestes -otrząsnij się ;)
K
21:34 on Styczeń 28th, 2010
Mamusia Mira! jasne, ze lepiej :))
pozdrawiam serdecznie
18:19 on Styczeń 28th, 2010
Maćku, ale Wy wszyscy małolaty, ja jedna stateczna osoba, a poza tym chyba już jakaś Mira występuje.. Ok., na Twoją Maćku prośbę zmieniłam podpis. Czy tak lepiej?
A prezent od synka już widziałam i nie są to wcale korale.
Pozdrawiam, a synka mocno całuję
14:15 on Styczeń 28th, 2010
Pani Miro, podpis oficjalny jak w liscie do premiera :))) My tu sami swoi. Mira wystarczy :)))
Czyli Bali syf… Mamusi korale, Tatusiowi Rolexa, :)
pozrawiam
M
13:42 on Styczeń 28th, 2010
Grzesiu Mira prosiła o jakies koraliki egzotyczne..lub kolczyki….:)
11:53 on Styczeń 28th, 2010
ja idę surfować z Rekinami ;))) :^
11:52 on Styczeń 28th, 2010
Attention please!!!
Uwaga Uwaga!!!
Powtarzam:
Bali to lanserka
Zegarki Dolce & Gabbana i Rolexy za 15$ i całe mnóstwo czerwonych od słońca, grubych i pijanych euro-pejczyków… ze swoimi euro-spasionymi-fokami
Postanowiłem się oflagować. Zdjęć z Bali nie będzie. Nie wiem jak G ale on na razie chyba też nie ma ochoty
Koniec komunikatu
11:46 on Styczeń 28th, 2010
Grzegorz has left the building
11:45 on Styczeń 28th, 2010
Lukk
czekamy z niecierpliwością na to co potrafi twój sprzęt (choć kawałek przecież mamy ze sobą). Bo co do oka, to wątpliwości przecież nie ma żadnych
Ja myślę, że nieważne gdzie, ważne, żeby się chciało wstać i iść, zawsze temat się znajdzie ;)
Ja już trochę zmęczony ale się ślą, zaraz będą następne.
Choć matryca ma jest już mocno piegowata… trza pomyśleć o pójściu do doktora, bo matryca bardzo chora…
Lula
odzywamy się zawsze jak mamy interenet. a jak go nie mamy, to i tak nie przeczytamy postów…
Mirka M-T
ja również, ja również *:
21:35 on Styczeń 27th, 2010
Grzesiu martwię się :/
Nie ma z Toba innego kontaktu niż cokolwiekowy… Na skypie sie nie możemy złapać (najlepiej o naszej 15-18)… chyba że jestem gdzies z Jankiem na zajęciach to wtedy tez nie :(
Ostatnie połączenie na skype było tak złej jakości..nic nie słyszałam i zero obrazu….telefon to masakryczne koszty.. :((( (a łaczymy się codziennie:)-oprócz dzisiaj
WRACAJ BO TĘSKNIMY ZA TOBĄ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeżeli jestes znów na Bali- cywilizowanej wyspie to może skype zadziała lepiej i będziemy mogli sie w końcu zobaczyc i pogadać dłużej…
Dajemy sobie radę z pomocą mamy i cioci, wszystko jest ok. Patrol jeździ, odpalił się i daje radę…. Jeden dzień tylko zastrajkował-wcale mu się nie dziwię.Na stacji próbowali mi coś wcisnąć do diesli… Jakies cudo, które wlewa sie do baku, aby sie wytrąciła parafina i woda (syfy z ropy), żeby nie zamarzało…Dzis było rano już TYLKO -14 więc czołg odpalił… :)
Wiesz co (przepraszam wszystkich za prywatę) ale muszę napisać: Kochanie bardzo, bardzo tęsknimy…najbardziej widac po dzieciach (ja to sobie jakos sama radzę :p) że 2 tygodnie rozłąki to jest max…one na prawdę za Tobą bardzo tęsknią… Ala mówi: „łąć ajpa”- czyli skypa włącz…. :) smieszna jest…
Przepraszam wszystkich za prywatę raz jeszcze- kochanie jak przeczytasz to możesz wykasować…
Dzis był pierwszy dzień bez rozmowy z Tobą…więc jakos tak smutno….. Koniecznie lecz tą żołądkową szitówkę. Już nawet nie chce mi sie pisać po indonezyjsku..zmęczyła mnie samotnośc i to że nie ma się z kim pokłócic rano :p
papa
kasia+lusia+janek
21:19 on Styczeń 27th, 2010
„co to za zdjecia z jakichs hoteli nie z naszej wyprawy, co?”
konkurencję wam robię ;-) choć wiem, że nie mam szans przebić waszych przygód jadąc z żoną, babcią i dwójką dzieci na teneryfę… :-/
co za przygody mogą mnie tam spotkać… ale, ale, upchnąłem w bagażu statyw :-) więc postaram się o jakieś fajne zdjęcia (morze, plaża, zachód słońca – no wiesz, takie klasyki :-> )
„Grze ma hmmm niepokoj w trzewiach wiec zalegl w pokoju.”
mam nadzieję, że wydobrzeje.. to pewnie od tych grzybków z ryżem ;-)
pozdr
p.s.
następny wpis już z wyspy
17:42 on Styczeń 27th, 2010
Cieszę się synku, że jesteś w dobrej formie, humor Ci dopisuje, to wspaniale, Całujemy Mamusia z Tatusiem
15:09 on Styczeń 27th, 2010
to mamusia se pierdyknie podpisik w polu Name ;)))
wszystko gra
i tanczy
15:04 on Styczeń 27th, 2010
Bintang rzadzi
a Bali to lanserka
i tyle z 1 wrazen, bo poprzednio tylko tranzytem
15:03 on Styczeń 27th, 2010
Nie anonim, tylko mamusia
15:02 on Styczeń 27th, 2010
Zdjęcia super, mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku. Pozdrawiam
15:02 on Styczeń 27th, 2010
yo yo everybody
wrocilismy do zycia. jestesmy na Bali w miejscowosci Kuta. co to za zdjecia z jakichs hoteli nie z naszej wyprawy, co?
nie ma polskich czcionek, wiec z gory przepraszam.
jest tak:
wyspy Gili ok ale na krotka mete, zbyt duzo dealerow proponujacych magic outstanding sexy delicious mushroom…
NARESZCIE SLODKA WODA POD PRYSZNICEM!!! :)))
i wlosy umyte i mydlo sie normalnie pieni… cywilizacjo witaj spowrotem…
zdjecia pozniej bo mi sie nie chce.
Grze ma hmmm niepokoj w trzewiach wiec zalegl w pokoju.
dzisiaj podrozowalismy znowu przez 13h. syf
a tak w ogole, to patalachy z mosque obudzili mnie wyjcami o 4 rano.. aaa jamajamajama damn it!!!
ale nie ma tego zlego bo bedzie kilka panoram ze wsch slonca.. ale to po powrocie.
moze jutro cos wrzuce
tymczasem
chlup
do morza…
14:51 on Styczeń 27th, 2010
Łącza Wam zamarzły?? :) dwa dni nikogo…
:)
14:26 on Styczeń 26th, 2010
przepraszam, zona kazala mi sie poprawic, dzis jest plus 14…. :)
pozdrawiam tych zmarznietych i tych przepoconych….
;)
14:21 on Styczeń 26th, 2010
Latwo Wam wszystkim nie jest…. u jednych plus 30 u innych -20 a u nas spokojnie okolo plus 10 :)), chyba jutro skosze trawnik…. :)
10:08 on Styczeń 26th, 2010
teraz na okęciu pokazuje -26
a na syberii -40 i jakoś żyją ;-)
tu kilka zdjęć –> http://englishrussia.com/?p=9337
pozdr
08:34 on Styczeń 26th, 2010
tempereatura na kompie o 8:32 wskazuje -28 stopni…czy szkoły są czynne? Dzizas az sie boję wyjść….
Grze co ze zdjęciami? Wszystkie już z Jankiem i Alą (wiesz jak lubi oglądać „jecia”) obejrzeliśmy po 25 razy…i czekamy na nowe….
pozdr
k
12:22 on Styczeń 25th, 2010
Paweł:
dziękuję synku, jak wrócę, to pokażę Ci więcej
Lukk:
nie nie spróbowałem, zaliczyłem wczoraj mega zrzut alkoholowy
no cóż… czasami trzeba
współczujemy wam zimna, bo my obaj spieczeni na raka
dzisiaj pożyczyliśmy kajak, było grubo – ocean indyjski, fale, trip wokół wysp dał rezultaty. Przerzucamy się z Gili Trawangan na Gili Meno. Tam już sieci na pewno nie będzie…
11:42 on Styczeń 25th, 2010
z tą rybą to zamierzone, tzn nie chciało mi się kadrować, ciągle się złośliwa przestawia
a bałagan – wiemy, może pomógłbyś i poprzestawiał
sie odezwe jeszcze dzis
00:28 on Styczeń 25th, 2010
grze – ryba ci winietuje, nie schodź poniżej 14mm ;-)
tab – nie mogłeś się powstrzymać? (pyt. retoryczne)
po ostatnim wpisie, wnioskuję, że spróbowaliście tych maszrumóff….
zdjęcia super, choć trochę bałagan chronologiczny
dziś nasz termometr w samochodzie pokazał w wesołej -21 stopni…
jeszcze tylko czteru dni…
i poczuję reisefieber :-)
pozdr
p.s.
naprawdę fajny macie ten bizness tripppp :-D
20:51 on Styczeń 24th, 2010
bardzo ładne zdjęcia tato
14:56 on Styczeń 24th, 2010
chyba ziomalki :p
a w ogóle to „tu brzoza, tu brzoza”
k
14:21 on Styczeń 24th, 2010
uwaga. antention please
gdynia radio slyszysz mnie?,odbior!
tu nadaje HMS Indoniseas or HMS cokolwiek….
jestesmy ma wyspach gili !
-over!
- Piotrek is over now!
- Atention!
- Piotrek has left the building !
-Hay, Misterr,, what do you want?
- Atention! Piotrek has left the building !
- Everything ! Now !
Pewni ludzie sa tacy sami w kazdym zakatku swiata, chyba?
Mamy nowych ziomali!
Rafal, tu ziemia jest calkiem tania! 10.000 $ za 10.000m2 on the baech… of course
PA
G
- Atention! Piotrek has left the building !
12:20 on Styczeń 24th, 2010
Grze dzwonił…. „siedzimy, pijemy whisky…..mango z drzewa spada..” raj….
tu zdjęcie z wybrzeża na którym sa chłopaki..dzis foto chyba nie bedzie…:/
Teraz sa na Gili Trawangan (3 wysepka od Lombok)- ehh jak tam pięknie :))))
http://www.panoramio.com/photo/3775743
01:34 on Styczeń 24th, 2010
Cos pieknego… taka przygoda to prawdziwy SYF… :)) Syf w Alpach nawet sie nie umywa do tego syfu w Indonezji…. :)))
i badzcie grzeczni, nie robcie niczego czego ja bym nie zrobil…. ;)))
Xyb, Tab! wasze zdrowie!!!
20:30 on Styczeń 23rd, 2010
no w końcu jakis sisajd był !!!!! :)))) ale mało, mało….
chcę zdjęcie z palemką i Ty Misiu na leżaczku z driniem….i ołszyn …..
…rozumiem, że to zdjęcie Piotra z panienkami to najbardziej przyzwoite było…do pokazania….Misiu pochwal się swoim koniecznie… :)
widoczki piękne…mam wrażenie że jacyś zmęczeni jesteście…nie wkurzajcie mnie…
……wyobraźcie sobie, że przed wyjściem z domu musicie załozyć kalesonki, 1 bluzę, 2 bluzę, 3 bluzę…….123 bluzę……potem skrobac samochód w srodku (szybka wypukła bardzo i dupa blada ze skrobania!!)..potem nagrzewać, nagrzewać….odpalać….dzwignia zmiany biegów zamarzła?…..aha zapomniałam że dzieci tez ubrac trzeba w 123 warstwy…….odechciewa się w ogóle wychodzić………
Zderz/żenie (jak to cholerstwo się pisze?) z zaspą = brak zderzaka i świateł …wszystko zamarźnięte na amen….
melakukan more foto plisss !!!!!!!!!!!!!!!!!
k
19:56 on Styczeń 23rd, 2010
voilà!
19:56 on Styczeń 23rd, 2010
właśnie wysyłamy zdjęcia, jest 02.59 a my wysyłamy…
czy szanowny odbiorca sobie sprawę zdaje?
czy wie jak jest trudno rozpędzić dane i przesłać na odległość 14.000 km, zważywszy, że one te dane z prędkością światła muszą…. wielka praca oj wielka
po powrocie oczekujemy co najmniej…NASI GORENG
Piotrek mówi, że bąble na jego skórze Was serdecznie pozdrawiają.
Jak foty dojdą to napiszemy – voilà
ps. a liscie bananowca nie kręcą…
tak czekamy i czekamy aż się wyśle…spojrzeliśmy na pogodę w PL i … Uważajcie w niedzielę ICM prognozuje odczuwalna temperaturę w Warszawie na – 40 stopni
o matko a tu jest 35 na plus !!!
voilà! C’est tout, specialite de la maison
oui?
la’petit papa
19:30 on Styczeń 23rd, 2010
U nas też super byliśmy na bojerach nad Zegrzem.
Nie ma to jak żagle zimą.
Wiało odrobinę, ale bez tragedi, na wietrze temperatura spadała do -25.
Później jeszcze połowiliśmy chwilę z pod lodu: dwa szczupaki i jesiotr, a Franek złapał paskudę. To pewnie ta co w lipcu wpłyneła z Bałtyku do Wisły, no ale o tym możecie poczytać na onecie.
Wracajcie, śpieszcie się, sezon bojerowy w pełni.
18:48 on Styczeń 23rd, 2010
No, brawo Tab, myslałem, że nie dasz rady – trzy tygodnie to szmat czasu. A, Ty dałeś radę.
Zerwałeś czy kupiłeś?
16:15 on Styczeń 23rd, 2010
Ok.
Jesteśmy na Lombok w Senggigi …- a miało nas tu nie być !?
Przeznaczenie jakieś czy co?
Cokolwiek
Napisze coś bo jutro rano to już Gili na 100%., a tam :
Dzicz – jako rzecze Lonley Planet
grzyby halucynogenne – jako rzecze Internet
„everything you want sir” – jako rzecze nasz nowy ziomal z Senggigi
Zobaczymy
Bali – spędziliśmy tam perwersyjnie jakieś 16 h – w tym 9 śpiąc. Po przylocie z Yogyakarty oczekiwałem Welcom naszyjników z kwiatów. Nie dali,… na Bali! Może dlatego, że przylecieliśmy Lion Air czyli low cost a nie np. z Berlina?
Uznaliśmy, że pójdziemy pod prąd ogólnemu podnieceniu wyspą – rajem. „Bali” to przecież brzmi tak dumnie, to synonim wymarzonych wakacji. Dla nas to było kolejne miejsce z lepkim i BARDZO CIEPŁYM klimatem, normalka szczególnie, że przylecieliśmy nocą.
Na lotnisku w Yogyi, do papierosa ( w normalnym kraju na lotnisku można palić !) kupiłem travel book Lonley Planet – Bali & Lombok. Po przylocie wg świeżego manuala szukamy hotelu. Wybieramy miejscowość Sanur bo Padangbai ( skąd mamy popłynąć na Lombok lub Gili ) jest zbyt daleko. Po nie udanych targach w 1 hotelu, lądujemy w …nie pamiętam nazwy… w każdym razie Sanur, jakieś 15 m od plaży. Hotel ok., szmatławość średnia, no AC, cena 200.000 RDP. Ambitny plan by się wykąpać w oceanie ( mamy za sobą ileś naście godzin podróży, od 5 rano – Yogyakarta, Semarang, Pati, Semarang, Yogyakarta, Denpasar na Bali) legł w guzach. Po check – Inie założyliśmy kąpielówki, klapki i czołówki i poszliśmy na plażę… ale rekiny, płaszczki, meduzy i nie wiem jeszcze co chyba nas wypłoszyło choć woda była super. Nie wiem, nie rozmawiamy na ten temat
Pokój bez AC to wyzwanie, ale na szczęście w nocy była klasyczna hekatombiczna burza. Jakieś milion litrów wody na cm2. Dało radę spać non AC. Poranek trochę zaskoczył, fajny, ogrodowy klimat – trochę jak w domu, domki, sadzawka dla ryb, zieleń, przed pokojem stolik i krzesła. Wychodzisz rano na papierosa startera i od razy słyszysz pytanie : coffee or a tea, Sir? Chcąc nie chcą jesz śniadanie podane na tarasiku przed pokojem – „syf”, że zacytuję określenie z pewnej wyprawy w ALPY. Śniadanie, to … tosty z dżemem, dżem i dżem do tostów. Piotrek narzekał, ale i tak było OK. Przynajmniej nie Nasi Goreng. Nasze zwyczaje śniadaniowe, zupełnie tu nie pasują, Lokalsi jedzą rano RYŻ, MAKARON i inne Mie Coś Tam. Jajecznica, ser, wędlina, CHLEB – nie ma mowy. Trochę nas to szokowało ale przywykliśmy – między innymi dlatego jest tu tak fajnie. Niektóre rzeczy w głowie się nie mieszczą.
Nie pamiętam zupełnie ale zdaje się, że Bali jest religijnie i etnicznie inna niż reszta Indonezji? W każdym razie mają sporo różnych figur i figurek rozmaitych chyba bogów. Co dziennie składają na tych mini i maksi ołtarzykach tacki, czy też talerzyki z jakimiś płatkami kwiatów, owocami, itp. Fajnie to wyglądało dziś rano, najpierw w hotelu, na ulicy, przed firmami – ktoś, coś, ciągle nosił i tam układał.??
Wczoraj w Taxi z lotniska, a dziś rano w Bemo ( czyli lokalny Bus ) zauważyliśmy, że te talerzyki wożą na deskach rozdzielczych tuż obok piesków z ruszającą się głową. Zawartość takiego talerzyka jest świeża i pachnie bardzo przyjemnie.
Rano Bemo – i do Ferry’s. Tyle jeśli chodzi o Bali – nie żałujemy.
W porcie Padangbai dorwali nas naganiacze, i trochę wkręcili, dla tego nocujemy na Lombok, ostatni boat na wyspy gili nam uciekł.
Lombok
Po 4 godzinach rejsu z Bali na Lombok dotarliśmy do miejscowości Lembas. Podróż promem to maksymalne słońce, ocean, delfiny, turkusowa woda, widzialność ok. 50 km. Jak wyruszasz z Bali to cały czas widzisz cel podróży, tylko, że on jest oddalony o 50 / 60 km. Klimat niesamowity, mijasz bezludne wysepki, z białymi plażami, lub małe wyspy z bungalowami turystycznymi i wiatrakami jako źródło zasilania.
Jak już wspominałem – „syf”.
Indonezyjczycy jak zwykle bardzo mili – wpuścili mnie do całej sterowni. Aha, wożą ze sobą jako członka załogi – dziewczynę ( również wąska w talii) – której jedynym zajęciem jest przekazywanie informacji dla pasażerów prze statkowy radiowęzeł. Dziewczyna, trzeba jej to przyznać była profesjonalistką – za każdym razem dokładnie poprawiała makijaż przed wygłoszeniem komunikatu !
Wysiadamy z promu i okazuje się, że musimy czekać do jutra bo ostatnie łodzie na wyspy Gili już odpłynęły. Oczywiście naciągaczo, naganiaczo, sprzedawcy biletów na Bali nas o tym nie poinformowali. Cholera, żeby nie powiedzieć „kurwa” przecież…my…,my jesteśmy prawie umówieni i mamy tam mnóstwo ważnych, nie cierpiących zwłoki spraw. Kolesie, przepraszam lokalni agenci tour operatora, którzy po nas przyjechali ( a co, czekali na nas w porcie ) zawieźli nas do Senggigi. Aha, Piotrek zostawił w porcie paczkę z prezentami.., oczywiście się znalazła i dowieziono ja nam za prawie 5 $ ( ok. 30 km).
Po jakiejś godzinie, i po 3 JB z colą złość minęła, zgubiona paczka dojechała, mamy hotel – 100.000 RDP za 2 capity, non AC. Jak się uspokoiłem to nagle zacząłem dostrzegać to miejsce.
Generalnie jest tak :
Klimat maksymalnie imprezowy ale bez chamówy i natrętnej głośnej balangi, muzyka na szczęście nie lokalna, młodzież oponuje na ulicach, skutery, surferzy, nurkowie, drinki, świeże soki, owoce morza, palmy, zachód słońca, widok na ocean, pełno knajpek, ogólny luz i pełen uśmiech. Nasz kolejny nowy ziomal, załatwił nam 2 butelki JB po rozsądnej cenie. Deal wyglądał tak : daliśmy mu 850.000 RDP i podaliśmy nr pokoju. I wyobraźcie sobie, on wrócił !!!??? Nie rozumiem tego? Puk, Puk w drzwi pokoju i dostawa jest.
Wyspa Lombok, która nas bardzo zezłościła na samym początku okazała się bardzo, bardzo fajna.
Siedzę w cafe WIRA, jest 22.30 ( aha znowu zmieniliśmy strefę czasową – teraz jest + 7h ) obsługa sobie poszła, mnie zostawili, sieć działa – przyjaźnie co? Dali nam jeszcze lód do hotelu.
Ja piszę a Piotrek „zwiedza”. Właśnie wrócił.
– Co się tak cieszysz?
- Tak !
- Co, Tak?
- Mam.
- Co, Masz?
- No…Mam.
- Taaa?
- No, tak!
MAMY !!! …
Na koniec jeszcze jedna uwaga o lataniu a raczej o security
daję na koniec bo wciąż nadużywam dygresji i nawiasów, chyba, prawda?
Ogólnie latanie lokalne to wielki luz. Security control to jest jakiś śmiech. Mimo ich maksymalnego fizia na punkcie security wejście i wyjście na lotnisko to czysta formalność. Mam w plecaku kable, kabelki, czołówki, przejściówki, diwajsy i co tam jeszcze przyszło do głowy. Każdy rozsądny ochroniarz by zwrócił uwagę, np. jak tu lecieliśmy to na każdym lotnisku sprawdzali oddzielnie laptopa. Indonezyjczycy przywiązują bardziej uwagę do formy niż treści, ochroniarz przed biurowcem ze specjalnym lusterkiem do sprawdzania podwozia samochodu to jest gość! Nie ważne, że samochód w którym sprawdzono podwozie ma w bagażniku 200 kg semteksu, sprawdzono podwozie i jest ok, kto by tam banalnie zaglądał do bagażnika.
Pa. Foto coraz więcej ale net tu bardzo słaby
GILI ! Mister.
10:39 on Styczeń 23rd, 2010
mistrz :)
http://www.youtube.com/watch?v=w_F7QrR4Ur8&feature=fvhr
23:52 on Styczeń 22nd, 2010
ponieważ chłopaki nie dają zdjęć to postanowiłem umilić państwu czas
film z wyspy Gili Trawangan, gdzie chłopaki próbują dotrzeć:
polecam wpisać na YouTube „Gili Trawangan” – jest tego sporo ;-)
tutaj informacja na wiki (w pogańskim języku)
a tutaj strona oficjalna wyspy
czyli wcale nie tak poza cywilizacją ;-)
taboret napisał:
„kibel kucany
obok coś na kształt studni z wodą i kociołek do nabierania tejże i zalewania narciarskiego przybytku dumania
a co z resztą się pytam?!”
…ja ci ręki po powrocie nie podam…
:-D
21:26 on Styczeń 22nd, 2010
Super piekne zdjecia!!!! Chcemy wiecej!!!!
Pozdrawiam serdecznie
Ania
19:41 on Styczeń 22nd, 2010
:DDDDDDDDD
14:03 on Styczeń 22nd, 2010
suche fakty to suche fakty teraz coś o wrażeniach:
dzisiaj, w drodze po prawdziwej Indonezji przez wiochy i mieściny po raz pierwszy poczułem się jak autochton
doznałem uczucia jedności z zawartością moich trzewi
oni tu k…. nie używają papieru!!!!
kibel kucany
obok coś na kształt studni z wodą i kociołek do nabierania tejże i zalewania narciarskiego przybytku dumania
a co z resztą się pytam?!
sami się domyślcie
13:39 on Styczeń 22nd, 2010
właśnie wróciliśmy do Yogyi :) to miasto jakoś przyciąga…
Tak naprawdę okazało się, że zamiast z Semarang do Surabai jechać 4 h pociągiem, być tam w nocy , nocować a następnie przejechać 280 km jakimiś szmatławymi busami łatwiej będzie z Yecem wrócić do Yogyakarty, gdzie… ludzie Yeca załatwili nam samolot do Denpasar na Bali, zgadnijcie za ile?
ZA 640.000 RDP ( czyli 32$ czyli 84 zł / jedna capita) za dwóch z bagażami, mój np główny waży już 22,5 kg a podręczny z 9kg i to mimo tego, że pożegnałem trampki w DUTA HOTEL. Może to ten misio, którego wieziemy w ramach przysługi dla 2 angoli – ktoś ma go odebrać na Bali?
Teraz czekamy, na samolot, odlot o 20.30 – Lion Air !
narazie
13:20 on Styczeń 22nd, 2010
Chłopcy właśnie lecą na Bali :) A tu -13 i wampirki ciągle coś chcą….
Odezwijcie się kochani jak dolecicie i foto sisajdu poproszę :)
01:07 on Styczeń 22nd, 2010
Wspanialej przygody :) dajcie sie poniesc :)) tylko przynajmniej relacje poprosze na blogu, na zdjecia zaczekam ;))
trzymajcie sie
M
18:40 on Styczeń 21st, 2010
foto jednak nie będzie… teraz – brakuje nam czasu :( bank zdjęć do zmniejszenia i postawienia się zwiększa
znów włączyło sie delikatne Reisefieber
jest 00.30 22 stycznia lokalnego czasu za 4 h wstajemy i jedziemy do Semarang robić biznesy gdzie zostajemy – i to jest jedyny pewnik a potem wyspy Gili, za Bali k. Lombok
http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF8&hl=pl&msa=0&msid=102256936919821336676.00047cf10d9f8f6536496&ll=-7.275292,113.48877&spn=5.076777,9.876709&z=7
najfajniejsze jest to, że kompletnie nie wiemy jak się tam dostaniemy i kiedy. Bagaż nam się nie domyka !
Aha tam nie ma prądu ! Może zdarzyć się, że nasza podróż bedzie trwała 2 dni. A może znajdziemy samolot ? Fajnie. Co raz bardziej mi sie to podoba. Prawdziwa podróż się właśnie zaczyna. Pa trzymajcie się ciepło.grzesiek i piotrek
11:24 on Styczeń 21st, 2010
jerami indah- to facet którego nazwisko na nalepce widnieje na jednym z mebli wystwionych na allegro..(mebli sprowadzanych z Indonezji :) wpisałam w googlach..rzeczywiście jest ktos taki…. eksportuje meble do Europy… spróbuj kochanie :) meble całkiem fajne…. . Przepraszam, ze tu, ale Ty nie odbierasz moich maili…….
11:17 on Styczeń 21st, 2010
poproszę o taką witrynę :) pewnie będziesz miał nadbagaż więc..wrzuć na podręczny… poważnie bardzo mi się podoba :)
http://www.allegro.pl/item888747495_witryna_teakowa_z_indonezji_komplet_stol_mip.html
:)
08:45 on Styczeń 21st, 2010
Cześć..niech ktoś zmieni tego faceta…z czerwona torbą…. plisssss
00:22 on Styczeń 21st, 2010
ten drin to dobry pomysl….
popieram wniosek kolezanki Luli o wpisy i foty. Wstaje rano, sprawdzam bloga i foty, klade sie spac, sprawdzam bloga i foty…
drin
23:17 on Styczeń 20th, 2010
Skok wiesz, że cię lubię…..
jeszcze…. :p
Luk wszystko jest super. Zdecydowanie łatwiej, suwak się kurczy bardzo :)
Grze gdzie są foty, mężu mój!!!!
Wiecie co – chłopaki znudzeni miastem, coraz częściej i na dłużej aktywni na skype’ie ;)
Jak się przemieszczą to zamieszczą :) mam nadzieję…..
Grze a może Ty sie zakochałeś w Jednej Pani Przewodniczce….
Ehhh kolejny dzień prawie skreślony czerowną kredką Jasia w kalendarzu……..
Jakoś chaotycznie ..ide prasować…
Grzesiu czekam na nowe wpisy i relacje….świetnie sie je czyta….
aha a dlaczego na zdjęciu panoramicznym jak się zjedzie na dół bardzo to widac statyw…to ma tak być? Chłopaki obawiam się, że doba w Duda zdrożeje …
Dzizas sorry za wpis, ale nawet kasowac mi sie nie chce..idę po drinia…..
22:29 on Styczeń 20th, 2010
a mnie sie podoba :) szczegolnie, ze na telefonie nie musze skrolowac po ekranie 15 razy zeby sprawdzic ostatnie wpisy.
Dziekuje Lukaszu :)) i pozdrawiam
M
22:21 on Styczeń 20th, 2010
skok
13:32 on Styczeń 17th, 2010
Lukasz nie żebym się czepiał ale czy wpisy nie powinny być w odwrotnej kolejności to znaczy te najstarsze na dole, nie trzeba wtedy przewijać całości.
trzeba się było wcześniej zastanowić ;-)
teraz to ja już nic nie zmieniam…. i powoli szykuję się do wyjazdu – jeszcze tydzień i będzie mi ciepło, może nie tak jak w indonezji, ale jednak +20 a nie -10
jak wrócą chłopaki to z nimi gadaj(cie) o zmianach
grze – obiecałeś dziś zdjęcia i co??
pozdr malkontentów ;-)
21:38 on Styczeń 20th, 2010
Lukk nie żebym się czepiał, ale czy wpisy nie powinny być w odwrotnej kolejności.
Żarcik. Nie mogę się przyzwyczaić do nowego widoku.
Tak, brak jest podziału na bloga i komenty do niego, jak nakarmisz dzieci popraw to proszę. Moja estetyka cierpi.
A tak na serio, poprzedni układ był chyba lepszy.
17:33 on Styczeń 20th, 2010
na razie tyle zmian…
muszę rodzinę nakarmić ;-)
pozdr
15:30 on Styczeń 20th, 2010
silakan lebih banyak foto dan hubungan
14:55 on Styczeń 20th, 2010
Lula, Tab tez ma wielkie ego! Widziałem kiedyś pod prysznicem… :)
Luk może ten pierwszy wpis tez na sam dół, tylko wstawić nad okienkiem link do początku bloga. Coś co bez skrolowania przeniesie chętnych na dół…
Pozdrawiam
14:44 on Styczeń 20th, 2010
dodałem panoramę :) a z waszych zimowych dyskusji to już nic nie rozumiem
dzisiaj będą foto ale potem
teraz idziemy na psa
14:23 on Styczeń 20th, 2010
„Jeżeli chciałbys to tak zostawić to należałoby (moim zdaniem) umieścić pod nim wszystkie komentarze, które do niego “przynależą”, potem dodac drugi blogowy wpis i wszystkie komenatrze które należą do tego 2… itd…..”
takie pożądki to se chłopaki sami zrobią jak wrócą ;-)
„tylko bez chmykania mi tu i tej twojej miny (takiej – jak coś trzeba zrobić, a nie chce się) :p”
:-/
14:09 on Styczeń 20th, 2010
Luk wydaje mi się, że te wpisy blogowe sa tak zaplatane między nasze komentarze, że mozna dać go na dół…
Jeżeli chciałbys to tak zostawić to należałoby (moim zdaniem) umieścić pod nim wszystkie komentarze, które do niego „przynależą”, potem dodac drugi blogowy wpis i wszystkie komenatrze które należą do tego 2… itd…..
albo po rpostu wyszczególnić wpisy chłopaków albo wyboldować..nie wiem jakos wyróznic te ich paplaninę :p…a np. komenatzre schowane w jakims pasku….
sorry ze Ci namieszałam…tylko bez chmykania mi tu i tej twojej miny (takiej – jak coś trzeba zrobić, a nie chce się) :p
ciuman manis for U
k
13:52 on Styczeń 20th, 2010
Kasiu, oczywiście można, choć to właśnie ten tekst jest właściwym wpisem blogowym, reszta to komentarze do niego… mogę go umięścić jako pierwszy (najstarszy) komentarz, albo dokleić do mojego, pierwszego komentarza. Wtedy pod zdjęciem „śpiocha” zobaczymy okno do wpisania komentarza i niżej najnowszy komentarz…
róbmy głosowanie ;-)
kto jest za przeniesieniem tekstu „trzeba od początku…” na dół strony?
13:44 on Styczeń 20th, 2010
Luk, a nie da sie jeszcze tego tego tekstu „trzeba od początku…”… na dół wywalić?
dla mnie zdecydowanie lepiej tak jak teraz jest :)
lebih berguna!!!!! (znaczy more useful)
k
13:25 on Styczeń 20th, 2010
aha, przeniosłem też „pole” do wpisywania komentarzy na górę.. żeby po przeczytaniu ostatniego nie latać na dół coby dodać swój…
xyb, jak widzisz hasło dotarło i działa ;-) i już, już…. je zapomniałem…
13:15 on Styczeń 20th, 2010
zgodnie z życzeniem co najmniej dwóch gości i za zgodą pozostałych 2/3 syndykatu, odwróciłem kolejność komentarzy… najnowsze na górze, najstarsze na dole…
używać, wyrażać opinie, dawać sugestie proszę…
13:01 on Styczeń 20th, 2010
Maćku, fotograf nie przyjmuje komplementów od jakiś 2 lat….fotograf wie, że jest najedwabniuchniejszy na świecie i ma ego potężnych rozmiarów…( juz nic sie tam nie zmieści) fotografa nie wzrusza jakiś tam komplement od żony…. :p
Jeżeli nawet się pojawił w powyższym wpisie – to zupełnie nieświadomie i przypadkowo… ;)
Ja miałam na myśli tylko i wyłącznie modeli z tych zdjęć :) głównie piękną modelkę i jej wspaniała suknię ;)
Tez pozdrawiam :)
i też zapraszamy serdecznie :)
K
12:19 on Styczeń 20th, 2010
tab a już się bałem, ze kleisz xxx panoramy… :) z japonkami.
Lula, tzn. Kasia, tak to ten Maciek i Kasia z zielonej wyspy. Dziękuje za komplementy i muszę przyznać, ze bardzo ładnie miedzy wierszami skomplementowalas swojego mezusia ;)))) moja Kasia tez zachwycona zdjęciami ( oddaje trochę wajah krim :))
zapraszamy do I
pozdrawiam
M
19:25 on Styczeń 19th, 2010
no more zdjęcia na razie, kleje panoramy hotelu od xxx godzin, co za robota, chyba wolę zostać riksiarzem
19:24 on Styczeń 19th, 2010
Yece to koleś, który Xybertowi pomaga w bisnis
17:37 on Styczeń 19th, 2010
„Lukk,
sortuj, a co tam :) będzie przejrzyściej”
- w tej kwestji to tylko gże może, bo ja zapomniałem/nie mam hasła do serw. a trzeba je podać instalując wtyczkę „Simple reverse comments”;
„Lukk, polej ardbega”
- proszę bardzo…..gul gul gul
„Yece to fajny koleś
Uczymy go podstaw polskiego języka”
- kto to? wcześniej nie wspominaliście;
pisać i dawać zdjęcia!
pozdr
15:13 on Styczeń 19th, 2010
Maćku, bo tylko sie domyślam, czy Ty też na obczyźnie? Hasło: ślubne foty daleko stąd?
Państwo na „I”, żona na „K” (tak jak ja…..:)
Jeśli to Ty to chciałm rzec, że bardzo ładnie wyglądaliście na zdjęciach, a Twoja małżonka bajkowo …..
taki mały wajah krim (nie ma wazeliny w słowniku…więc jest krem do twarzy)
pozdr.
Kasia
14:57 on Styczeń 19th, 2010
Zostancie tam i piszcie bloga :) bo czym ja pózniej będę żył?? Faktycnie fajna akcja z 360
a Grze to ma udar pewnikiem od tego melinowego napoju ryzowego czy z psa…
14:11 on Styczeń 19th, 2010
..fajna akcja z 360….:) No to zostanie Wam więcej na torebki dla żon ze skóry jakiś gadów :p
Gratuluję zdolności negocjatorskich..zdolniacha !!!!!
A Grze to ma udar od tego słońca…pewnie
Wracajcie !!!!
14:02 on Styczeń 19th, 2010
znowu się modlą…
13:57 on Styczeń 19th, 2010
Lukk, polej ardbega
Whisky moja żono..
Tu naprawdę nie ma alko w sklepach
Tylko Bintang i jakieś ichniejsze cuś, czego pić się nie da.
Wizyta na mecie na skuterze nocą z riksiarzem była fajnym przeżyciem (a szczególnie jej nielegalność, bo mnie ciągnie do takich akcji przecież… ;)
Ale wóda z ryżu, czy psa nadaje się tylko do..
Nawet rybki w hotelowym akwarium nie chciały jej pić
i się poodwracały, he he
Ale znają tu naszą żubrówkę. Jest słynna na cały kraj tylko, że niedostępna
Jacek przywiózł z polski kilka butelek. Sam jedną mu przewoziłem, bo się bał, że za dużo wziął
Szkoda, że zgubiłem telefon, a w nim numer do Jacka
Fajny gość
W ogóle od początku poznajemy samych fajnych ludzi
Spoko był też koleś który mi klatkę na ptaki na targu sprzedawał.. oprowadził po mieście, zaprosił do mieszkania, potem do kumpla, potem na szachy, a potem zgubiłem swojego riksiarza.
ale mnie znalazł skubany 2 przecznice dalej
cholera, jak on mnie poznał? :)))
13:42 on Styczeń 19th, 2010
w sensie klapki na tarasie przed basenem.. :)))
13:42 on Styczeń 19th, 2010
Lukk,
sortuj, a co tam :) będzie przejrzyściej
u nas teraz pada..
rano odwiedziłem ptasi targ w Yogyakarcie (Pasarburung). I widziałem pałac na wodzie. Suseł spał. Potem pojeździłem sobie rikszą po mieście, a co nie stać mnie, czy jak?
G śpi i teraz zresztą. jakiś taki wymęczony.. zupełnie nie wiem czym… Bankirai kayu papan beli?? no B. kayu papan w dobrej cenie..
ja natomiast kupiłem dzisiaj szachy co by się nie nudzić wieczorami bo już obydwie zabrane z Wwy pozycje literackie wysokich lotów wchłonąłem jak to się mówi w mig /Albert Walentinow i Herbert George Wells/.. więc się nie nudzę, gram sam ze sobą.. szach mat! dobry jestem! 4 konie na raz…
Udało mi się też dzisiaj wynegocjować z właścicielem hotelu, że za panoramy 360 jego 3 hoteli dostaniemy 3 noce gratis w Duta. Zrobiłem w pocie czoła bo było dzisiaj 34 stopnie. I się cholera nie sklejają. Damn it! Jutro powtórka z rozrywki..
Czy wiecie, że muzułmanie modlą się 5 razy dziennie? wstają o 4. pierwsza modlitwa, potem w południe, dalej ok 15, o 18 i 20 :))
o h m y g o d!
w południe i o 18 śpiewają do mikrofonu. Słychać ich w hotelu, na ulicach w restauracjach. Wszędzie mają porozstawiane mikro domy modlitwy z głośnikami na dachach. Ciekawe doświadczenie jak dla mnie..
Yece to fajny koleś
Uczymy go podstaw polskiego języka
Zgadnijcie jakich? :)))
Kończę, bo japonki czekają
13:29 on Styczeń 19th, 2010
Aha, w góry, qr… w góry
13:26 on Styczeń 19th, 2010
Tab zostaw ten krem i czapke i spie…..cie!!!
13:21 on Styczeń 19th, 2010
http://wiadomosci.mini.wp.pl/martykul.html?wid=11869661
ciekaw jestem ile w tym prawdy
ażeby nie sprawdzić na własnej skórze zmykamy na północ we czwartek
11:28 on Styczeń 19th, 2010
Lula, a moj telefon mi mowi, ze w Denpasar do jutra burze, ( jak dobrze mieć czym poprawiać swoje ego :)))
Tabor! Krem i czapka !
09:04 on Styczeń 19th, 2010
Grzesiu koniecznie odwiedź Bali…. Melakukan some foto with palemka and si sajd plisssss :) Tylko południowe rejony…wiem ..bo byłam………..
………… na google earth ;) I spokojnie z tymi woodami, wypoczywaj i korzystaj…Dzizas jak ja Ci zazdroszczę.
Aha sprawdzałam tez pogodę (pewnie sam sprawdzałeś)..tzn sprawdzał tata Mateusza na angielskim na swoim nowym telefonie…musiałam się pozachwycać… (widać kompleksy ;)..koles potrzebuje pozytywnych wzmocnień non stop..)więc sprawdzaliśmy razem…u Ciebie na Javie będzie burzowo a na Bali od dziś cuuudownie….zabieraj tyłek i jedź tam !!!!
Kup koniecznie krem i pamietaj o czapce i nie odpisuj „dobrze mamusiu”
K
18:10 on Styczeń 18th, 2010
today, no foto no comment
16 h w samochodzie i meble i wood masa mebli… do jutra :)
23:43 on Styczeń 17th, 2010
w temacie komentarzy:
http://webfan.pl/kolejnosc-komentarzy.html
no i teraz się zastanawiam….zmieniać, nie zmieniać…
xyb, tbr – co wy na to?
„Ja bym sie martwil jak Kowal bedac tam z Taborem, by w kasku i ubraniu do basenu nie skakal…”
true, true…
;-)
23:39 on Styczeń 17th, 2010
Ja bym sie martwil jak Kowal bedac tam z Taborem, by w kasku i ubraniu do basenu nie skakal….
;)
pozdrawiam
M
23:13 on Styczeń 17th, 2010
….koniecznie, niezwłocznie, natychmiast, now, już załóż czapkę.. i smaruj się mazidłem z filtrami, bo na zdjęciu wyglądasz jakoś tak…………….. dziwnie….
jeszcze ten skok z kaskiem…..misiu martwie się……..
c.m
23:05 on Styczeń 17th, 2010
xyb, tbr
wyjaśnijcie mi jak to jest z tym alko, tam nie można kupić w sklepie?
z rozmowy na skype zrozumiałem, że przy sklepie była policja (??) i riksiarz zaproponował mete? nie kumam? piwo można kupić a vodke nie?
skok do basenu w kasku… hmm, poważna wyprawa biznesowa :-D
skok, maciek
jeśli chodzi o sortowanie komentarzy… to właśnie sobie nalałem ardbega i siadam do kompa ;-)
pierwsze próby wykazały, że to wcale nie jest takie łatwe… a być powinno.. no nic, zobaczymy rano czy mi się udało – tak czy inaczej słuszna uwaga z waszej strony
na razie polecam używanie klawiszy „HOME” i „END” ;-)
pozdr
22:06 on Styczeń 17th, 2010
a propos skok.
Skok co u Ciebie? :)
19:34 on Styczeń 17th, 2010
Pieknie Mister!!!
Tabor, ale na sqterros do basenu nie wjedziesz…….
nie dzasz rady…. :)
Pieknie Mister Kowal, pieknie. Ladna relacja i piekny skok :)
pozdrawiam Misterow.
M
18:28 on Styczeń 17th, 2010
Yogya, Niedziela 17 stycznia
Właśnie zaczęło padać – pierwszy raz od naszego przyjazdu. Dawno nic nie napisałem.
Pociąg Jakarta – Yogyakarta
Czwartek 13 stycznia
Pobudka była o 6 rano. Pakowanie, śniadanie, Taxi na Gambir Statium, bilety (210.000 RDP / osoba) i jesteśmy na peronie. Pociąg przyjeżdża punktualnie, o 8.15 odjazd. Mamy bilety Executif, w wagonie nie ma przedziałów, fotele prawie lotnicze po 2 z każdej strony, Air Conditio, przyciemniane szyby. Poziom lepkości, brudu i nie działania taki jak w naszym PKP w klasie I/II. W wagonie jest TV, leci lokalna specjalne TV kolejowa. A w niej lokalne przeboje disco, reklamy skuterów Yamacha oraz tzw. kampanie społeczne, czyli animowane historyjki o złych i nie uczciwych sprzedawcach kantujących klientów na wadze. Telewizora (panel LCD LG) nie da się wyłączyć a dźwięku przyciszyć. Na dodatek puścili low cost-owy film dokumentalny o wężach. Jeżeli masz lęk przed wężami to nie ma wyjścia patrzysz w okno, a tam slumsy albo RYŻ.
Węże na filmie zjadają rożne zwierzęta albo inne węże albo zrzucają skórę a pociąg się toczy.
Od samego wyjazdu w pociągu zaczyna się handel jedzeniem. Ekipa tutejszego WARS-u to 2 facetów i 2 dziewczyny ( jedna bardzo wąska w tali ). Przechodzą przez pociąg i przyjmują zamówienia, w menu jest 30 albo 40 dań. Indonezyjczycy jedzą bardzo dużo w podróży. Obok nas siedziała starsza pani, która zjadła co najmniej dwa dania główne, wypiła kilkanaście herbat i soków, nie wspominając o słodyczach. Prze 8 godzin podróży byliśmy pytani chyba z 20 razy – czy może sobie coś życzymy. Dania są podawane na zwykłych porcelanowych talerzach i ostreczowane. Po zjedzeniu stawiasz naczynia pod fotelem a ekipa zbiera. Co chwila, przechodzi ktoś z obsługi, WARS, sprzątacz ze szczoteczką, bileter, itd.. My konsekwentnie odmawiamy choć nas skręca. W końcu przynieśli Bintang – chyba specjalnie dla nas, bo na całej tacy miedzy cola i innymi były tylko 4 i to od naszej strony. Bintang wzięliśmy. Popełnili błąd, gdyby dali nam Bintang wcześnie pewnie byśmy coś zamówili atak lęk był za silny ( byłem w centrali „WARS-u” – lepiej nie widzieć, jest jak w garkuchni na chodniki czy u nas na stadionie).
Są super uprzejmi, uśmiech – 360 stopni. Jak zimno od klimy to dadzą kocyk zapakowany w hermetyczną folię z pralni – czyli chyba jednak lepiej niż w PKP.
Napoje – korki większości są zabezpieczone folią fabrycznie, pewnie w związku z podrabianiem wody. Bardzo popularna woda do picia nazywa się …Aqua i produkuje ją… Danone. Czyli bez paniki.
Te ciemne okna dają wrażenie jakby zaraz miało się zrobić ciemno. Jeszcze ta klimatyzacja, w wagonie jest max 20 stopni. Dopiero jak wyjdziesz do korytarza, między wagony, albo na jakiejś stacji otworzysz drzwi to poczujesz piekło.
Podczas naszej podróży była bardzo słoneczna pogoda, w wagonie 20, na zewnątrz 40.
Ponieważ Indonezyjczycy palą dużo i wszędzie to w pociągu, w korytarzu jest legal to smoke a kretek. A jak jest jeszcze zimny Bintang w dłoni to już zupełnie PKP się nie umywa. Akcja z kiblem jak w dniu świra – kto nie widział polecam.
Pierwszy postój w szczerym polu, od strony stacyjki ok. ale z drugiej strony, od strony pól ryżowych biegają jacyś obdarci nastolatkowi. Wyglądają tragicznie, wspinają się na różne diwajsy pociągu i WALĄ w szyby. Drą się nie możebnie, to nawet nie jest Bahasa Indonesia, to jest jakiś bełkot, skowyt. Jak się wychyliłem i mnie zobaczyli to od razu do mnie. Bulgoczą, krzyczą i pokazują na brzuch. Brrrr. Ostro, nawet gorzej niż slumsy Jakarty gdzie ludzie mieszkają dosłownie pod mostem. Stoi zdezelowana kanapa, szafka na niej TV a koleś gotuje. Tu na prowincji wyglądali na takich, którzy nawet do wioski nie mają wstępu. Pociąg szczęśliwie ruszył, wąż w TV od 10 minut konsumuje drugiego węża a my patrzymy przez okno. Po drodze widać slumsy przy miastach, kolej jedzie niemal przez salon w domku z byle czego. Jakieś góry, może to wulkany i bananowce – są wszędzie i są brzydkie no i RYŻ. WSZĘDZIE RYŻ – sadzą, pielą, pryskają, zbierają, doglądają i kto ich tam wie co jeszcze. Na jednym polu sadzą, na polu obok zbierają. Tony, miliony ton ryżu. Sadzą go na najmniejszym dostępnym skrawku ziemi. W Polsce masz jakieś zborza, ziemniaki, cokolwiek. Tu jest tylko RYŻ.
Krajobrazy inne niż ryżowe są super, szczególnie w górach. Lokomotywa spalinowa więc jak wjeżdżaliśmy do tunel to nas prawie zgazowało.
Na każdej stacji do otwartych drzwi wagonu podbiega chmara krzyczących handlarzy przeróżnym goreng and nasi and coś tam.
Zapytałem jednego o Marlboro Red. Pokazał gestem, że nie ma a drugim gestem, że może mieć. Ja na to – ok. Wystrzelił jak z procy, prędkość na oko poniżej 9 s na 100, za mgnienie oka miałem papierosy. 10.000 rupi papierosy i 6.000 service, Mister.
Jesteśmy w Yogyi ( lokalnie na Yogyakartę mówi się „dziodzia”).
O hotelu nie piszę, bo widzieliście już pewnie foto – słabo . Jest jak ogród plus ma fajny basen, plus uprali Taborowi wszystkie ciuchy za 2$.
Prawirotaman to ulica podobna do Jalan Jaksa w Jakarcie. Super fajne backpackerskie w rozsądnych cenach – od 100.000 do 400.000 rupi za pokój 2 osobowy ze śniadaniem. Oczywiście ten za 100.000 jest bez AC łazienka jest na korytarzu ale często standardem mógłby zawstydzić szmatławą kwaterę w Zakopanem. Do tego prawie z każdym dogadasz się po angielsku, jest cała masa knajpek i są squterros!
Yogya jest zdecydowanie fajniejsza od Jakarty. Wielokrotnie mniejsza , samochodów samochodów mało a nawet bardzo mało, najszersza ulica ma maks 2 pasy a nie 800.
Właśnie jaszczurka weszła na ścianę plus uznaliśmy, że się ładnie opalamy oraz, że ogólnie czy też generalnie jesteśmy OK.
Wracam. W piątek zapragnęliśmy więcej alkoholu bo z zakupów w Jakarcie zostało tylko trochę Smirnoffa. Wyszliśmy na ulicę, gdzie znalazł się rikszarz, który „ cen help Serr”. W efekcie Piotrek trafił na lokalną metę gdzie nabył skrycie i ukratkiem 2×350 lokalnego czegoś ( vódką to bym tego nie nazywał) za 86.000 rupi plus 14.000 za pomoc i podwózkę rikszarza, któ®y zamienił rikszę na skuter.
W sobotę wypożyczyliśmy skutery ( 9$ za 1,5 dnia ). 2 Hondy 125 cm poj.. Rozpędzały się do 100 km/h bardzo szybko. Na początku delikatnie, a potem straciliśmy kontrolę. Mimo braku praw jazdy, mimo braku zasad ruchu na ulicy ( z wyjątkiem jednej – tu jest odwrotnie ruch lewostronny), mimo zdrowego rozsądku. Ah.
Zwiedzanie na skuterze z aparatem wiszącym na szyi, bez problemu z upałem – bo ci wieje.Super. Polecamy każdemu, proszę się nie bać. Jak jeździłeś na motorze i mniej więcej kumasz zasady to dasz radę. W każdej chwili możesz się szybko zatrzymać i zrobić zdjęcie. Z benzyną nie ma problemu. Na każdej ulicy są kramy z benzyną w 1l butelkach po napojach, Piotrek dał dziś foto – Jual Bensin. Podjeżdżasz, otwierasz zbiornik, dwie butelki czyli 2 l za 10.000 rdp czyli 1l za 50 centów, dobre. Biorąc pod uwagę ilość pojazdów, różnych i ilość widzianych przez nas stacji benzynowych ( może ze 3 w Yogyi) to chyba 90% handlu benzyną tak się tu odbywa. Zaopatrzenie tych straganów to pan przypychajoący wózek wersja long, na którym w bańkach 20 l jest paliwo. Jest takie zdjęcie z Jakarty. Jak je robiliśmy to miałem w ustach papierosa i myślałem, że tam jest woda.
Dzięki Squterros byliśmy na wsi, nad oceanem, na lokalnym festynie i nie pamiętam gdzie jeszcze. Zgubiliśmy się ze 20 razy a lokalsi nie umieją posługiwać się mapą. Jak pokazujemy mapę i pytamy gdzie jest miejsce w którym stoimy to gość nie wie tylko od razu pyta dokąd chcemy się dostać. Jak mu powiemy to nie pokaże na mapie tylko palcem kierunek.
Dzisiaj niedziela dzień wolny, nie robiliśmy biznesów, więc wstaliśmy o 12. Standard, basen, (śniadanie przespaliśmy) kawa i do świątyń Prambanan. Szaleńcza jazda obwodnicą i po 30/40 minutach jesteśmy na miejscu. Głodni, więc na śniadanie do garkuchni na parkingach – mój chyba sum miał chyba robaka ale kawałek było ok.
Idziemy do kas, są 2 , jedna dla krajowców druga droższa dla cudzoziemców. W kasie dla turystów wstęp kosztuje 130.000 rdp czyli 13$! Idziemy więc do kasy dla krajowców za 15.000 rdp czyli 1,5$. Chyba nas poznali bo kazali zmienić kasę? W kasie dla turystów chcieliśmy wejść ulgowo za 70.000 rdp jako studenci ale chyba znowu coś było nie tak bo zażądali legitymacji? Piotrek pokazał im dowód ale chyba są szkoleni bo powiedzieli nich. Pytamy więc co zawiera cena 13$ a pani w okienku, że robienie fot, toalety i Welcom drink. Kupiliśmy wejściówki po 13$, kazaliśmy im spadać z ich Welcom drink-iem ( po polsku i kwieciście) i weszliśmy do świątyń. Nie będę się rozpisywał o świątyniach bo jest pełno info na ten temat. Tutaj sprawdziło się coś co już gdzieś czytałem, wszyscy chcą sobie z nami robić zdjęcia!? Zresztą jutro dam jakieś foto.
Ze świątyń nie można wyjść wejściem, bo nie. Pan siedzi w budce przy furtce i mówi no serr, entrance is there. Nie ważne, że od poprawnego wyjścia do parkingu jest 1km dalej. Jak dochodziliśmy do parkingów to okazało się, że jedyna droga wiedzie przez targowisko gadżetów jak na Krupówkach. Powstała hipoteza, że oni są w zmowie. Tzn. handlarze i pan przy „only wejściu”. Ale z drugiej strony na stacji Gambir w Jakarcie na perony prowadzą 2 pary schodów. Z tym, że jedne schody są do wchodzenia a drugie tylko do schodzenia czego pilnuje ekipa lokalnych Sokistów w mundurach i białych kaskach orzeszkach jak z PRL-u.
Porządek, Mister.
Uff ale się rozpisałem a za 3 h wstajemy i do Semarang na biznesy. Pa
16:58 on Styczeń 17th, 2010
przyjąłem do wiadomości, w wolnej chwili spróbuję zmienić ;-)
14:52 on Styczeń 17th, 2010
Popieram wniosek Skoka. Bedzie more user friendly :)
pozdrawiam
13:32 on Styczeń 17th, 2010
Lukasz nie żebym się czepiał ale czy wpisy nie powinny być w odwrotnej kolejności to znaczy te najstarsze na dole, nie trzeba wtedy przewijać całości.
13:29 on Styczeń 17th, 2010
Anonimem byłem przez chwilę ja.
To przez nieuwagę bo pisałem z innego kompa.
Bardzo fajne foty.
A Tab patrzący w morze to wygląda jak „Kochanica francuza” wypatrująca ukochanego.
11:00 on Styczeń 17th, 2010
skok
18:52 on Styczeń 16th, 2010 edit
O, Lukasza nie ma od kilku dni.
Lukk jak wulkan jak woda?
Może jakieś ciekawe zdjęcie powiesisz
nie mam teraz czasu ;-)
tu masz z grubsza odpowiedź
http://www.cokolwiek.art.pl/cokolwiek-logo/ + dzieci + żona w ciąży = mała aktywność ;->
00:52 on Styczeń 17th, 2010
Desa indah dan seorang wanita dengan kemeja biru juga …
a u Kasi i Macka na zielonej wyspie juz znowu zieloni bo pierwszy raz od 35 lat bylo bialo :)) a kto sie kryje pod Anonimem??
00:44 on Styczeń 17th, 2010
Aku cinta kamu! Kesehatan Anda!
damai dan cinta saudara
Kochanski menyapa dari Irlandia!!!
21:51 on Styczeń 16th, 2010
Zdjęcia piękne..nie zachwycam się strona techniczną, bo się na niej nie znam…..
powala soczystość zieleni…piękna para na plaży….zazdroszczę bardzo..
Wieś zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu..
ludzie niezwykłej urody i trochę dziwacznej budowy ciała :)
Na jednym ze zdjęć -przesiewają ryż?
Melakukan any foto typu „Wy i widoczek” na pamiątkę…ale nie takie jak to z Piotrem, bo niczym nie różni się od mojego na plaży w Rowach ;)
Melakukan lebih banyak foto (znaczy więcej zdjęc poproszę)
ciuman manis :)
21:42 on Styczeń 16th, 2010
Anonim?
Jakiej miłości, że gdzie ja niby piszę o niej? ;)
Narazie kompa nie tykam..działa to działą…będę wypinać i wpinać jak znów padnie ;)
Idę zdjecia obejrzeć, bo mnie syn dopiero na kompa wpuścił :)
ciuman manis forever
18:52 on Styczeń 16th, 2010
O, Lukasza nie ma od kilku dni.
Lukk jak wulkan jak woda?
Może jakieś ciekawe zdjęcie powiesisz.
18:42 on Styczeń 16th, 2010
jaki anonim to pisałem ja SKOK.
Był Walek nowy dysk i dał radę – nie wszyscy potrafią.
Cieszę się teraz szybki netem.
18:38 on Styczeń 16th, 2010
Lula wyjmij z kompa 1 i 3 kość, a zobaczysz jak wtedy hulnie.
O jest Maciek i Kasia z zielonej wyspy. U Was też tak mrozi jak w Warszawie? Pozdrowienia.
Lula, proszę ani słowa o miłości bo zaczynam się ślinić.
18:35 on Styczeń 16th, 2010
dzisiaj byly biznesy i SQUTEJRRO
Miasto nas znudziło. Pojechaliśmy do wsi.
Dzisiaj foto wieś, miłość i … samotność.
10:01 on Styczeń 16th, 2010
Grzesiu, wypięłam 2 i 4 kość i komp działa !!!!!!! Generalnie pełna mobilizacja..po Twoim powrocie będę umiała naprawiać kompy i samochody :)
Przepraszam wszystkich za very prajwat wpis, ale nie miałam innej mozliwości- salonik internetowy w BUW-ie… uratował mi zycie…i na farm ville marchewka nie zwiędła ;) a i udało sie krowe wydoić :)
Poproszę o zdjęcia si sajdu :)
Skype bitłin 15-18?
ciuman manis jak zawsze
21:47 on Styczeń 15th, 2010
Chłopaki respekcik za foty, wpisy i za to, ze dbacie o swoje zdrowie w tych malaryjnych rejonach !!!!
Trzymajcie się
19:35 on Styczeń 15th, 2010
Chodnik czy pieszy raczej rzadki widok. Oni mają jakąś manię z tymi motorami, raczej jeżdżą a nie chodzą. Dlatego dziś foto
( z 2 wyjątkami ) motorowe i rikszowe.
Przy okazji
Kupiliśmy 2 butelki wódki na mecie! Mecyje z tym alkoholem. Wódka średnia a raczej słaba.
tyle na dziś
pozdrowienia
18:40 on Styczeń 15th, 2010
Robiliśmy Biznesy :)
Dzisiaj było wooden, garden, old teak, furniture.
http://www.cokolwiek.art.pl/wp-content/uploads/2010/01/panorama-z-hotelu-duta-2010.mov
Piotrek zrobił panoramę :) take a look Mister.
zaraz damy parę new foto.
18:08 on Styczeń 15th, 2010
zapomniałam…zdjęcia tego hotelu oglądaliśmy razem przed Twoim wyjazdem-pamietasz? jest suuper….zazdroszczę bardzo :)
ciuman manis (słodkie buziaki znaczy)
15:47 on Styczeń 15th, 2010
Piekne, piekne…
napiszcie jak ta wodeczka z lokalnej mety… :)) Jezeli to ja spozywaliscie wczoraj to po nagraniu na skypowej sekretarce musze przyznac, ze Basha :))
wpisy, zdjecia, wpisy zdjecia.
xyb naprawde uwalniasz swoje zdolnosci literackie
pzdr
10:48 on Styczeń 15th, 2010
a ja na nudnej nasiadówce w mateczniku
zimno -10, dalej jest zima.
do roboty z tymi zdjęciami bo się wam delegację cofnie i wezwie na dywanik do Warszawy.
21:20 on Styczeń 14th, 2010
zdecydowanie za dużo leków na malarię i za dużo osłonówki na żołądek przyjmujecie.. im dalej w dżunglę tym wpisy mniej zrozumiałe… mam jakieś mgliste skojarzenia z „Jądrem ciemności” ;-)
a ze zdjęciami proszę się nie lenić, my tu zimę mamy i domagamy się ciepłych widoków.. dziś w warszawie było -16 stopni :-/
xyb – wydaje mi się, że czas wpisu zależny jest od czasu serwera.. weź to zostaw ;-) już wszyscy sobie potrafią wyliczyć
18:07 on Styczeń 14th, 2010
nie zmieniłem :) ok to jest czas warszawski
ryba się rzuciła
komp do ładowania i spróbujemy skype pa
18:03 on Styczeń 14th, 2010
zmieniłem :) świerszcze cykają !
17:57 on Styczeń 14th, 2010
la petit problem zauważyłem
w laptopie mam ustawiony czas polski stąd źle widzicie czas wpisu
zmieniam….
17:53 on Styczeń 14th, 2010
dzisiaj fot nie robiliśmy. w pociągu było tak zimno, ze nam matryce zaszły szronem. mają tu hopla na punkcie klimatyzacji. a przyciemnione szyby spalinowego dyliżansu zakrzywiały rzeczywistość. cholera po 17 bintangach (lokalne piwo) i butelce smirnoffa rzeczywistość nadal jest zakrzywiona… piszę italikami? sssszy mi się tylko wydaje? ;))) a zresztą. po co komu zdjęcia? ruszyć wyobraźnię! damn it!
17:43 on Styczeń 14th, 2010
ha! co tam trzęsienia ziemi, co tam wybuchy wulkanów! co prawda jechaliśmy pociągiem przez jawę środkowa… ale trzęsło normalnie, tak jak w relacji warszawa-tłuszcz ale.. ale w hotelu napadła nas chmara komarów! dobrze że dmuchnąłem rodzicielom przeterminowane lepy na muchy. jeden się złapał… był tak wielki, że niestety porwał lep i odleciał… w regiony malaryczne podobno.. w lokalnej prasie napisano, że w związku z przyjazdem dwóch białasów from polandia do yogyakarty odwołano zagrożenie epidemią.. słuszną linię ma nasza prowincjonalna władza.. dobre lepy na muchy produkuje.. PIS & LOVE prezydentowi i jego ziomalom
17:30 on Styczeń 14th, 2010
jednak nie będzie rozmów teraz, skype ledwo zipie, za godzinę
wracając do hotelu to jak zrobiliśmy czek in to rozpętała się prawdziwa azjatycka burza z ogromnym deszczem. Ponieważ byliśmy zmęczenie to od razu kąpielówki i …do basenu :)
kurde przecież jest 14 stycznia a my stoimy na ulwie jak pod prysznicem w samych kąpielówkach, potem do basenu – ihaaa
foto nie ma
http://www.dutagardenhotel.com/en/guest-house/
dajemy link do strony hotelu w zastępstwie
są ryby, gekony, jeden widziany szczur
jak leżysz w wannie widzisz niebo :)
zrobimy jutro / pojutrze foty bo to miejsce jest aż nierzeczywiste
oddaje kompa piotrkowi
cdn
17:21 on Styczeń 14th, 2010
zaraz coś naskrobiemy ale dziewczyny właśnie wychodzą a Piotrek musi zadzwonić do OLI
tak tylko nadmienię. że po drodze widzieliśmy wzorzec zieleni – powinien trafić do Sewer i mieszkamy w hotelu typu slums, low cost ale o tym za czas jakiś…:)
teraz obowiązki
przepraszam , na chwilę
- thx for everything, by Su, by Mio you were great
- you’ve got perfect lips
-by
ok poszły, za chwilę coś napiszę
09:50 on Styczeń 14th, 2010
Luk nie nakręcaj mnie….. Po tej Grzesiowej kolacji w podrzędnym barze w Dzakarcie…dzieciaki dostały rota…..Ja czekam jak na szpilkach na telefon między 15 a 18-tą… ja mam zbyt bujną wyobraźnie…
Aha, a Ty lepiej sprawdz czy na wyspach sie wulkany nie uaktywniły :p
:)
k
09:35 on Styczeń 14th, 2010
a, kasiu..wstrząsy nie tylko na Papui, ale też na południowym wybrzeżu Javy 4 dni temu, mniej więcej w połowie drogi z Jakarty do Yo…
08:59 on Styczeń 14th, 2010
jeśli chodzi o trzęsienie ziemi to tu są zdjęcia z zeszłego roku:
http://www.napoimages.com/index.php?gdzie=10&id=48
ale powinni też uważać na powodzie, tsunami i ataki terorystyczne:
http://wwwpodrozoholiczka.blox.pl/2009/10/TRZESIENIA-ZIEMI-ZAGROZENIE-TSUNAMI-POWODZIE-I.html
;-)
22:34 on Styczeń 13th, 2010
…….na Google Earth widać dokładnie gdzie wstrząsy występowały..zerkajcie czasami :)
22:33 on Styczeń 13th, 2010
Kochane chłopaki..
newsy… (sorry, że tu, ale mośki poczty nie odbierają)
pewnie czytaliście o wstrząsach na Haiti…no właśnie
Chciałam napisać, że wystąpiły również w Indonezji (mama dzwoniła zrozpaczona!!! żebym do Was dzwoniła) W Indonezji (obok Papua Nowa G.-więc mniej więcej jak od W-wy do Stambułu) i na Filipinach…
Piszę, bo pora roku wstrząsom sprzyjająca..jakby co to krótkie nóżki i spier…..
Chłopaki czytajcie newsy z netu…….
ciuman manis !!!!!!!!!!!!!!
20:17 on Styczeń 13th, 2010
info dla argonautów:
dostałem sygnał od conajmniej dwóch osób, że układ str. głównej i wejście do wpisu lub/i galerii o indonezji jest nielogiczne.. w związku z tym ciut zmieniłem układ i na razie tak zostawiam do waszego powrotu ;-) ale wtedy już się nie wymigacie – trzeba się spotkać i w końcu to/wszystko poprawić;
19:35 on Styczeń 13th, 2010
zdjęcia naprawdę spoko, ale z tym rozmiarem to chyba przesada.. ja rozumiem, że kiepskie łącze, ale ciut to za małe…
„jeden chciał od Piotrka stare klapki jak ten zmieniał na nowe za 2 $” – dał mu?
„jutro rano na pewno Yoga !” – na pewno, trzymam kciuki żebyście tym razem nie zaspali ;-) ile tam jest? z 500km? jak ruszycie rano to cały dzień w pociągu chyba.. będą niezłe foty ;-)
no nic, powodzenia
skok – dodaj do godziny, którą widzisz przy wpisie 6 godz. i będziesz miał ich czas.. czyli ostatni wpis grze był o 18 naszego, czyli o 24 ich czasu… a potem pewnie poszli spać, skoro rano mają wstać na pociąg do Yo…
19:01 on Styczeń 13th, 2010
lukasz to z wczorajszej wyprawy po Warszawie?
o której oni piszą bo chciałbym interakcji?
18:56 on Styczeń 13th, 2010
zajebiste szkunery w porcie, czy do wynajęcia do popływania?
mam straszną pikselozę na zdjęciach, nie wiem czy to mój komp czy kwestia kompresowania zdjęć do netu.
dzisiejsze zdjęcia oddają lokalny klimat.
jak jeszcze nie śpicie to proszę o więcej.
18:03 on Styczeń 13th, 2010
dziś foto, no comments serrr
zapraszamy do galeri
p.s. doker w porcie – ten który na plecach nosi worki z cementem zarabia około 30.000 RDP / dziennie
jeden chciał od Piotrka stare klapki jak ten zmieniał na nowe za 2 $.
jutro rano na pewno Yoga ! Pa
09:08 on Styczeń 13th, 2010
„Jutro zamierzamy tam pojechać ale biorąc pod uwagę to, że cały czas stosujemy profilaktykę anty malaryczną oraz że dbamy o florę – tu najlepsza jest Vódka – to słabo to widzę.”
hehehe.. wrócicie zdrowsi niż wyjechaliście
„To wszystko wina zmiany czasu.” – albo dbania o zdrowie :-D
tabor – nie cukruje, podobają mi się.. a czy to ważne jak robione.. w domu ściana pękłą!?!? o cholercia, muszę szybko obiektyw odebrać!
czekam na c.d.
pozdr
07:54 on Styczeń 13th, 2010
no i nie pojechaliśmy :)
wkleiłem wpis z wczoraj bo Piotrek walczył z wordpresem i zajął kompa.
Wstaliśmy dziś o …12.05 obudzeni telefonem z recepcji
- are you living yoday ?
- eeeee, give me 2 minutes
2 minuty później
- we’d stay another night
czyli kolejny dzień w Jakarcie.
To wszystko wina zmiany czasu.
Dobra czas iść.
CDN
07:03 on Styczeń 13th, 2010
juz tak nie cukruj, robione z biodra, z taxi i z tylka ;)
a zime macie niezla, mieszkanie na paryskiej zalalo i pekla sciana…
22:07 on Styczeń 12th, 2010
pozwolę sobie coś wybrać i wrzucić zamiast tej flagi…
foto ok.. nawet bardzo ok
skok
apropos zimy: http://www.cokolwiek.art.pl/w-warszawie-zima/
22:05 on Styczeń 12th, 2010
no wreszcie foty
co robi gość w kaszkiecie na głowie
kręci lody?
a u nas zima, zima, zima …
zakopałem się trzy razy
19:35 on Styczeń 12th, 2010
Sayang suami,
saya mengucapkan selamat ulang tahun pernikahan !!!!
czyli:
kochany mężu życzę Ci wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy ślubu :) naszego….
a tu link co tłumaczy całe zdania :)
http://www.mtranslator.pl/translator_9_11_14_5_slownik_polsko_indonezyjski,pol.html
ciuman manis!!!!!
19:22 on Styczeń 12th, 2010
pierwsze foty proszę
http://www.cokolwiek.art.pl/wyprawa-do-indonezji/
Pan President – Developer, Story
Dzień II w Jakarcie. Wstaliśmy o słusznej porze tzn. o 11:30, śniadanie, zmiana hotelu ( na Margot – również Jalan Jaksa) i w tripa.
Przystanek 01 – to stacja Gambir. Piotrek wczoraj zgubił telefon w blue Taxi, poszliśmy szukać taksówkarza. Mister był ale telefonu nima.
Z Stasiun Gambir do Jalan Pintu Air – to część centrum, dla nas max na 2 dzień.
Droga cały czas wzdłuż ulic 3,4 i 5 pasmowych. W Jakarcie po ulicy ciągnie się nieskończony, szalony, sznur / potok / rwąca rzeka wszelkiej maści pojazdów. Królują skutery, których kierowcy są bezapelacyjnymi kretynami ( wg. Naszych europejskich norm ). Spalinowe riksze przypominające takie pomarańczowe PRL – owskie moto wózki inwalidzkie dzielnie walczą o swoje miejsce ale zalało je morze Yamach, Kawasa i innych więc na oko to jeszcze 2 / 3 lata i nie będzie ich wcale.
Jacek wczoraj wspominała a dziś to widzieliśmy, że riksza spalinowa jest dla władzy czymś wstydliwym, podobnie zresztą jak rowerowa czy gość ciągnący wielki mega wypchany wózek z niezidentyfikowanymi tekstyliami – co oni tam targają ?- może to jakaś bawełna ? Dlatego do pewnych dystryktów Jakarty te old wehikuły mają administracyjny zakaz wstępu. Indonezja to przecież azjatycki tygrys.
Państwo nowoczesne, Mister.
O samym ruchu drogowym, po całym dniu w TAXI, chwilowo nie wspomnę bo koncentrujemy się na florze bakteryjnej a to może zaszkodzić. Napisze przy okazji.
Wracając do naszej pieszej wyprawy…
Po godzinie marszu w temperaturze ponad 30 stopni i lokalnej wilgotności oraz w smrodzie i hałasie milionów pojazdów wokół, zacząłem się czuć słabo. Na szczęście wydostaliśmy się z pętli obwodnico – autostrad i zobaczyliśmy centrum…ale trzeba było przejść na drugą stronę ulicy. Tabor poprawił spodnie, odkleił bokserki od ciała i przemknął… do tej pory nie wiem jak to jest możliwe, że nie musiałem dzwonić na help naszego ubezpieczyciela i kupować skrzynki z Old Teak na ciało ? Anyway, przeszedł a raczej przeprysnął . Ja próbowałem ale po 10 minutach nerwowego czekania poszedłem dalej jakieś 500 m do kładki dla pieszych.
Uff – centrum, chodniki, brak ulicy, ciszej, pojazdy oczywiście jeżdżą ale jest już lepiej. Kupiliśmy Bitang – lokalne piwo pilznera, postanowiliśmy odpocząć. Usiedliśmy na schodach do jakiegoś biura. Siedzimy, stygniemy, prawie otworzyliśmy piwo. Nagle podchodzi do nas trzech facetów. Jeden bardzo porządnie ubrany. Szanowny Pan Dipl. Ing. King Yuwono ( Prezident jak tuszę ) Pt. Trikarya Idea Sakti & Olympus Development, wykonawca PASAR BARU MANSION, żywo zainteresował się nami spoconymi.
- Are you tired, because you look like ? You can stay in my office, there is Air Conditioning
- No it’s ok. We would like to stay here.
- Come on, I offer you a cup of coffee in a cold place.
Poszliśmy.
Pan King postawił na baczność całe biuro i zarządził Kafkę.
Pokazał nam makiety PASAR BARU, opowiedział o minimalnej odległości od pałacu prezydenta ( snajperzy, a budynek będzie w ścisłym centrum) itd.
Gadaliśmy z nim o dupie Maryni. Gdy dowiedział się, że jesteśmy również w biznes tripie powiedział, że nam pomorze. Okazało się, że zna jakiś ludzi w Yogjakarcie , oni są wooden i nam pomogą. Wykonał szybko parę telefonów i mam już nowego ziomala, tym razem w Yodzi.
Jutro zamierzamy tam pojechać ale biorąc pod uwagę to, że cały czas stosujemy profilaktykę anty malaryczną oraz że dbamy o florę – tu najlepsza jest Vódka – to słabo to widzę. Pociąg jest o 8:00 rano. Pan King załatwił nam Taxi, kazał taksiarzowi włączyć licznik i pojechaliśmy odprowadzeni przez 3 albo 4 osoby do drzwi taksówki. To bardzo miłe.
Taxi zawiozło nas w strefy wooden storów. 5 h w Taxi w Jakarcie to oddzielna historia, było grubo.
Pa kończę bo jutro wyjazd. CDN
17:16 on Styczeń 12th, 2010
SALAMAT SORE
BAGAIMANA KABAR ANDA?
SAYA BAIK-BAIK SAYA
jest tak:
z tym deszczem to przesada
jesli to jest pora deszczowa to ja jestem mokra wloszka
zaraz kilka fot, jesli net pozwoli, bo hula tak jak ja trawersuje na zboczu wulkanu
17:01 on Styczeń 12th, 2010
cześć tym razem z naszego komputera więc z polskimi znakami
Dziś odnieśliśmy pierwszy sukces w handlu międzynarodowym – po godzinie szukania udało się nam kupić medykamenty niezbędne tzn Vodka i Gin. Za 0,7 Smirnoff i 0,7 Gin zapłaciliśmy 600.000 RDP – to jakiś koszmar. Vódka jest potrzebna osłonowo na żołądek a Gin do toniku, który jak wiemy zawiera chininę, która z kolei pomaga w walce z Malarią.
- Może Piotrek coś napiszesz?
- Hey mister write smt….
g
14:28 on Styczeń 12th, 2010
jestem na miescie, porobie troche zdjec zimy i powiesze zeby chlopaki nie zapomnieli jak snieg wyglada :-)
14:18 on Styczeń 12th, 2010
jak bylem na filmie avatar to lud N’avi tak mowil… ;-)
13:13 on Styczeń 12th, 2010
aku lupa!!!
jangan panggil pada pukul 6 pagi
(znaczy o 6 rano żebyś nie dzwonił !!!)
mu istri :)
12:46 on Styczeń 12th, 2010
Mahal suami!!!!
Selmat pagi, apakabar?
Hari ini kami perinikahan !!!!!! (8 rocznica !!)
Anak-anak adalah sopan :) Di mana sekarang?
Aku cinta dan rindu !!!!
Melakukan any foto?
Mendengar!!!!!!
09:32 on Styczeń 12th, 2010
słuchajcie chłopaki, my tu na półkuli północnej (gdzie wszystko jest normalnie a nie do góry nogami – patrz flaga na przykład) oczekujemy od was, że nam pokarzecie zdjęcia a nie będziecie wklejać linki do google maps… tyle to sami potrafimy…
rozumiem, że jesteście cali, nie zjadły was w nocy pluskwy, zgaga ani biegunka.. albo ten pan z panią od gazet ;-)

a u nas śnieg po kolana prawie i znowu pada.. na śniadanie jajecznica i wyborcza… a u was? ryż??
;-)
pozdr
06:54 on Styczeń 12th, 2010
http://maps.google.com/maps?f=q&source=s_q&hl=pl&geocode=&q=jakarta&sll=52.211899,21.105629&sspn=0.005049,0.014248&ie=UTF8&hq=&hnear=D%C5%BCakarta,+Indonezja&ll=-6.181345,106.829767&spn=0.015402,0.044847&z=15
22:55 on Styczeń 11th, 2010
Dzizas jakie foty, jakie slumsy…KOCHAM WARSZAWĘ….Mam nadzieję, że u nich jutro bedzie dzień bardzo deszczowy w porze jeszcze bardziej deszczowej :p i nie uda im się zażyc mnie błękitnym lazuerm z palemką i wisienką….
22:22 on Styczeń 11th, 2010
„aha to prawda z tym Jackiem – śpią we trzech….szybcy są…. zawstydzili Turbo Dymo Mena….”
:-D
znalazłem coś takiego —> slumsy w jakarcie foto
22:13 on Styczeń 11th, 2010
G dzwonił ok 12 w nocy ichniejszego czasu…. :) wszystko wiem Luk i nawet nitka między uszmi mi nie pękła :p
aha to prawda z tym Jackiem – śpią we trzech….szybcy są…. zawstydzili Turbo Dymo Mena….
21:11 on Styczeń 11th, 2010
różnica czasu warszawa jakarta + 6 godzin… czyli u nas11.01.2010 godz. 20:00 u nich 12.01.2010 godz. 02:00 …
malboro red za 3 zł ?!?! tanio!
rozumiem, że jedliście w tej gar kuchni, którą opisałeś ;-)
a takiej ulicy jak napisałeś to nawet google nie znajduje….
tak, ta pani na końcu, to na pewno przewodniczka pttk ;-) wynajmij ją a pokaże ci takie miejsca o jakich nawet nie śniłeś, i jeszcze przywieziesz do kraju pamiątkę z indonezji :-D
20:56 on Styczeń 11th, 2010
wood (Ectaco-Poland)
n, rodz. f
1 drewniany
2 drzewny
3 las
4 puszcza
5 bór
6 knieja
7 drewno
8 drzewo jako opał
9 beczka [handl.]
cóż Ci mogę małzu kochany ( z którym to rocznicę 8 slubu będę jutro obchodzić hucznie) napisać…, że bedzie drewnianie (o tą Pewną Panią chodzi), bo beczka i drewno (=kłoda? drewno czyli)), że busz i knieja i wielkie 3 mrowiska (2 pod pachami)…że nie warto bo przecież zycie pieknym jest, za każdym razem gdy jest sie daleko od zony i dzieci ;)
tęsknimy…. Janek dostał 5 z angielskiego, a Alusia świra…
uważaj na siebie i zdjęcia poproszę, ale bez palm, niebieskiego morza…wyslij jakieś slamsy, żeby mi lżej na duszy było…
19:44 on Styczeń 11th, 2010
spoko relacja, poproszę o więcej, no i tak jak pisał Lukasz zdjęcia.
19:20 on Styczeń 11th, 2010
no to jestesmy
nie ma polskich znakw wiec bedzie troche ale basha indonesia
no wiec
Singapur: kazali nam wysc z samolotu tylko po to bysmy sie logowali do tego samego za godzine ? (due to singapur law or something)
aha moj angielski tesz bedzie basha…
ale to bylo pierwsze zetkniecie z azja – temperatura 30 C i zielone lato, wszedzie zielono
udalo mi sie zafajczyc e-papierosa na lotnisku I nie scieli mi glowy!
W drodze z Singapuru do Jakarty spotkalismy Polaka – Jacka – jest juz naszym ziomalem, spimy razme w pokoju a raczej bedziemy….
wlasnie skasowalem caly wpis – pieprzona poklejona indonezyjska brudna klawiatura suka
nie wazne dopisze teraz a co w koncu tu mozna palic I pic przyniesione piwo
Jacek zna Basha Indonezia, umie sie z nimi targowac I generalnie jest fajnym przewodnikiem spotkamy sie jeszcze w Yogakarcie
Jestemy w Jakarcie na ulicy Jai Jaksa – ulicy dziwek tanich hosteli jedzenia z ulicy itdd.
Przejscie z plecakami I torbami od taxi poprzez jakies 250 metrow = jestes caly mokry I lepki , masakra
Po zalogowaniu w pokoju zmianie ubran, piwo w dlon i poszlismy w tripa…
Trip
Ludzie zyja na ulicy – doslownie, piora myja itd. Ten rejon Jakarty jest bardzo biedny, slums generalnie, chyba ze slums to cos gorszego a to jest klasa srednia ? sprawdzimy
Sa szczury, Tabor wola “Pixel” , sa jaszczurki, sa swierszcze
Pelno zieleni, wszystko pachnie I smierdzi bardzo intensywnie.
Spotkalem Pana, Pan z Pania sprzedaja gazety na ulicy. Pan miedzy samochodami a pani na chodniku pilnuje kiosku. Pan jak mnie zobaczyl krzyknol “ Hey Mister” I pokazal gestem jednoznacznym wkladanie do ust. Czy chodzilo o niego czy o pania czy o mnie czy moze chodzi o prase nie wiem jak sie dowiem to napisze
Wbilismy sie do slumsu pod wiaduktem, ciemnawo troche strasznie, mikro domki z byle czego ludzie cos tam dlubia siedza pod tymi budkami, suszy sie pranie itd. Pelno smieci I kartonow, papierow I szmat, jakies wozki wyladowane potrzebnymi tylko azjatom tekstyliami, co krok gar kuchnia – jakies 1,5 m2 na chodniku, naczynia myte w misce I ukladane na krawezniku.
Kafejka internetowa – we never close – meble to zbieranina, jakis locals spi regularnie na podlodze, kompy maja zdjete obydowy – WSZYSTKIE, mozna palic
Jedzenie
Najwazniejsze ze bylo jedzone… bardzo dobre zarcie za 18000 RDP/ per capita – skutki zobaczymy
Info cenowe :
10.000 RDP = 3 PLN
20.000 RDP = przejazd busem z lotniska
18.000 RDP kolacja + Ice tea
10.000 RDP = Marlboro red
6.000 RDP – godzina w kafejce internetowej
130.000 RDP pokoj z lazienka na Jai Jaksa dla 3 osob
10.000 RDP – piwo
Dobra koncze bo spalem nie wiem kiedy I nie wiem gdzie
Teraz jest 01.16 a lokalsi nie spia w kafejce full
Sorry za haos ale dzialo sie duzo
Aha Kasiu na naszej ulicy Pewna Pani wola ciogle za mna “ Hey Mister” wood you gonna go with me? – nie wiem o co jej chodzi moze to jakas lokalna przewodniczka albo atasze kulturalny?
Dobra spac Prosze trzymac kciuki za nasze zolodki!
10:39 on Styczeń 11th, 2010
no i git ;) taki blogowy codzienny wpis ok!
dawać foto (tu nie ma??) pozwolę sobie coś dodać na początek i wrzucić na główną ;-)
jestem na skype…
trzymam kciuki
pozdr
10:30 on Styczeń 11th, 2010
Ten tekst oryginalnie był napisany przez Grześka i jest pierwszą częścią relacji z wyprawy do Indonezji.
———————–
trzeba od początku
a więc
Reisefieber [wym. rajzefi:ber] zdenerwowanie, podniecenie przed podróżą.
nie zaznaliśmy?!
to nas zaniepokoiło , bardzo zaniepokoiło – trzeba było to jakoś zwalczyć, ten niepokój
w samolocie (opóźniony odlot o 2 h) po 150 a w Stambule kolejne 250 per capita.
jest już lepiej …z głośników sączy się przyjemny kompletnie nie zrozumiały bełkot po turecku, wszędzie jest pełno rosjan i japończyków – w maskach sic! są oczywiście chińczycy w…. dresach.
darmowy net ciągniemy z białokołnieżykowego HSBC pijemy turbo colę i siedzimy w knajpie, uprzednio zalegalizowaszy się 1 espresso.:)
aha poszedłem do burger kinga kupić 2 zestawy, wróciłem spłoniony z 3…. muszę doszlifować angielski i podstawy negocjacji
piotrek robi foto jak się uda do postawimy
next step singapur
cdn